Dział: PRASA

Dodano: Marzec 29, 2012

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sąd Najwyższy: "SE" rzetelnie zbierał informacje o podejrzanych o pedofilię

Sąd Najwyższy kończy sprawę o ochronę dóbr osobistych, jaką podejrzewany o pedofilię Marian J. wytoczył wydawcy dziennika "Super Express" - spółce Media Express - i byłemu redaktorowi naczelnemu tej gazety Mariuszowi Ziomeckiemu.

Przypadek Mariana J. i jego brata Marcina w "SE" opisywała w serii interwencyjnych artykułów w 2003 roku Katarzyna Brudnias. W publikacjach tych gazeta oskarżała Mariana J. i Marcina J. o pedofilię. Dziennik opublikował imiona, nazwiska i wizerunki mężczyzn podejrzanych o pedofilię, w tym Mariana J., ale prokuratura postawiła zarzuty tylko Marcinowi J. (ten drugi został skazany na dwa lata więzienia). Wtedy Marian J. wytoczył autorce artykułów sprawę karną z oskarżenia prywatnego o tzw. dziennikarskie zniesławienie medialne (samo posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem małoletnich nie było wówczas przestępstwem). W 2007 roku sąd skazał dziennikarkę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata i 15 tys. zł grzywny, bo ta nie zdołała wykazać, że Marian J. dopuścił się czynów pedofilskich. Jednocześnie sąd nie podważał kwestii, że w mieszkaniach Mariana i Marcina J. policja kilkakrotnie znajdowała wielką liczbę kaset wideo i zdjęć z pornografią dziecięcą, a bracia zostali zatrzymani. Policjanci zeznali w sądzie, że obaj bracia widnieli na pornograficznych zdjęciach z dziećmi, które znajdowały się w mieszkaniach.
Następnie Marian J. wystąpił przeciwko wydawcy gazety i jego redaktorowi naczelnemu o naruszenie dóbr osobistych. Domagał się przeprosin na łamach gazety i 1 mln zł zadośćuczynienia. Przegrał w pierwszej i drugiej instancji. Sądy przyznały, że w serii artykułów doszło do naruszenia jego dóbr osobistych, ale działanie pozwanych nie było bezprawne, bo z uwagi na społeczną szkodliwość czynów, których dotyczyły publikacje, pozwani i dziennikarka działali w uzasadnionym interesie publicznym. W ocenie sądów nie można im też przypisać nierzetelności ani braku weryfikacji danych.
Wczoraj Sąd Najwyższy zaakceptował wyrok sądu drugiej instancji i oddalił skargę kasacyjną Mariana J. Sędzia stwierdził m.in., że "rzetelność dziennikarska nie polega na przedstawieniu dowodu prawdy, lecz na rzetelności w zbieraniu materiałów - w dochodzeniu do prawdy". (TW, PAP)

(29.03.2012)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.