Dział: INTERNET

Dodano: Styczeń 03, 2012

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Wisielec przy Carrefourze", czyli wpadka na Dzienniklodzki.pl

Dopiero po kilku godzinach redakcja "DŁ" zrezygnowała z drastycznych zdjęć przy materiale o samobójcy

"Polska Dziennik Łódzki" (Polskapresse) na swojej stronie internetowej zamieścił wideo ze zwłokami mężczyzny, który powiesił się na słupie energetycznym. Do tego tekst o samobójcy zilustrowano serią zdjęć. – To był błąd – mówi Robert Sakowski, redaktor naczelny "Dziennika Łódzkiego".

Materiał "Wisielec przy Carrefourze" trafił na stronę internetową dziennika we wtorek przed godz. 9. Tekst o samobójstwie mężczyzny w okolicach jednego z łódzkich hipermarketów zilustrowano 17 fotografiami jego zwłok i minutowym filmem z miejsca zdarzenia. Zdjęcia zrobili fotoreporterzy dziennika, a wideo - dziennikarz.
Materiały wisiały na stronie kilka godzin, mimo że internauci w komentarzach nie kryli swego wzburzenia. "Piszecie, że policja ani inne służby nie osłoniły drastycznego widoku, młodego mężczyzny, który się powiesił, a sami pokazujecie zdjęcia z tego zdarzenia... Gdzie tutaj logika?" – komentował użytkownik o nicku "hipokryzja". Pojawiły się apele, aby link do strony przesłać do Rady Etyki Mediów.
Po kilku godzinach redakcja ukryła galerię zdjęć i wideo za etykietą, że materiał jest dostępny dla osób pełnoletnich. Ostatecznie ok. godz. 15 zdjęcia i wideo usunięto ze strony. Tuż przed 18 na profilu "Dziennika Łódzkiego" na Facebooku pojawił się wpis, w którym redakcja przepraszała za publikację, informując jednocześnie, że o wydarzeniu poinformował ją czytelnik, który był poruszony brakiem reakcji ze strony służb odpowiedzialnych za zabezpieczenie miejsca wypadku. Na fan page "DŁ" internauci ostro skrytykowali redakcję. "Jedno jest pewne takie artykuły są po to aby zwiększyć zainteresowanie klikających i zwiększyć zyski z publikacji" - napisano w jednym z komentarzy.
- Nie sądziliśmy, że ta informacja wywoła takie poruszenie, dlatego tak szybko, jak to tylko było możliwe, zdjęcia zostały usunięte ze strony - mówi Robert Sakowski, redaktor naczelny "DŁ". Zapewnia, że na stronie już nigdy nie pojawią się podobne fotografie. - Internet jest takim miejscem, w którym nie ma spisanych zasad mówiących o tym, co można, a czego nie powinno się publikować. Nie pierwsi popełniliśmy podobny błąd, nie wiem, czy nasz przypadek uzmysłowi pewną granicę innym redakcjom, ale nam na pewno - dodaje Sakowski.

AT

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.