Dział: TELEWIZJA

Dodano: Wrzesień 28, 2011

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

TVP znów musi pożyczać, aby wypłacać pensje

fot. Karol Piechocki

Telewizja Polska korzysta z linii kredytowej, żeby regulować bieżące zobowiązania i wypłacać pensje. Prezes Juliusz Braun zapewnia, że te ostatnie nie są zagrożone.

– Korzystanie z kredytu w rachunku bieżącym nie jest niczym wyjątkowym, firmy często to robią – mówi "Presserwisowi" prezes TVP Juliusz Braun. Dodaje, że linia kredytowa, na jaką może liczyć telewizja, kilkakrotnie przekracza potrzeby spółki. Nadawca publiczny nie kredytuje też całej puli wynagrodzeń. – Sytuacja nie jest więc dramatyczna, choć rzeczywiście z różnych powodów musimy korzystać z kredytu – stwierdza prezes TVP.
Płynność finansowa TVP była już zagrożona na początku ub.r., za prezesury Romualda Orła. Do końca ub.r. trudności jednak przezwyciężono i w październiku 2010 TVP planowała wejście w br. z zapasem gotówki na poziomie 120-130 mln zł. Zakładano wtedy, że w br. przychody reklamowe wyniosą ok. 1,29 mld zł. Jednak w połowie br. nowy zarząd skorygował plan finansowy, szacując tegoroczne przychody z reklamy i sponsoringu na 1,1 mld zł. – Wdrażamy oszczędności. Pensje nie są więc zagrożone – mówi Juliusz Braun.
Spadek udziału w rynku nie wróży dobrze przychodom TVP. – Sytuacja finansowa telewizji publicznej jest niepokojąca – przyznaje Jan Dworak, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. – My ze swojej strony staramy się zwiększyć wpływy abonamentowe. Telewizja musi jednak pamiętać, że lwia część jej wpływów pochodzi z reklam – przypomina. – Nie mówię bynajmniej, że mają robić wszystko, by zwiększyć przychody reklamowe, gdyż zadaniem TVP jest też emisja programów pełniących ważną funkcję społeczną – zastrzega Dworak.
Pierwsze wyniki jesiennej ramówki TVP nie zachwycają. Nowości nie podbiły rynku. – Wyniki niektórych programów są alarmujące, inne radzą sobie dobrze. Jest jednak za wcześnie na wyciąganie wniosków – stwierdza prezes TVP.
Sytuacji nie poprawia odejście Zbigniewa Badziaka, dyrektora biura reklamy i handlu TVP, który rozstanie się z telewizją z końcem br. – Oczywiście każda taka zmiana jest trudna i niezmiernie ważna. Szukamy jednak kogoś na to miejsce. Rozmawiamy z wieloma fachowcami i jesteśmy bliscy znalezienia następcy Zbigniewa Badziaka – mówi Juliusz Braun. Dodaje, że być może telewizja zrewiduje swoją politykę cenową. – Można na przykład podyskutować o wysokości rabatów – wskazuje Braun.

(28.09.2011)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.