Zdaniem Wróblewskiego nie będzie następnego pokolenia dziennikarzy
Redaktorzy nie są zgodni, czy zawód dziennikarza przetrwa - wynika z wczorajszej konferencji ”Cyfrowa rewolucja – Internet ratuje tradycyjne media?”.
– Zawód dziennikarza będzie przechodził do historii. Jestem przedstawicielem ostatniego pokolenia, które może nazywać się dziennikarzami – mówił Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny ”Dziennika Gazety Prawnej”. Wróblewski podawał przykłady gazet na świecie, które już korzystają z usług firm zewnętrznych. – W Stanach Zjednoczonych analitycy przechodzą już kursy kreatywnego pisania – opowiadał naczelny ”Dziennika Gazety Prawnej”. – Mogą bankowcy uczyć się pisania tekstów, ale który z nich ujawni to, co się dzieje wewnątrz banku, w którym pracuje? – pytał Edwin Bendyk, dziennikarz tygodnika ”Polityka”. – Dziennikarze są potrzebni, by nagłośnić problemy społeczeństwa – potwierdzał Jarosław Śliżewski, dyrektor ds. rozwoju online ”Gazety Wyborczej”. Przekonywał też: – Żaden dziennikarz obywatelski ani bloger nie będzie w stanie przygotować tekstu tak, jak profesjonalni redaktorzy ani go obronić, gdy będzie trzeba. – Dwa lata temu nie było tygodnia, w którym w Stanach Zjednoczonych choć jeden dziennik się nie zamykał bądź przenosił do Internetu. Zeszły rok udowodnił, że dobre gazety są jednak potrzebne – mówił Bendyk. – Sukces Wikileaks nie byłby możliwy bez opiniotwórczych mediów, takich jak ”Le Monde” czy ”Der Spiegel”, które informowały o tym, co publikuje serwis – dodawał dziennikarz ”Polityki”. Konferencja ”Cyfrowa rewolucja – Internet ratuje tradycyjne media?” odbyła się wczoraj w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Zorganizowały ją Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.(KOZ, 24.02.2011)










