Branża niejednoznacznie o zmianie DougFaberFamily w Change Communications
DougFaberFamily, jedna z najbardziej znanych marek wśród polskich agencji reklamowych, zmieniła nazwę na Change Communications.
DFF założyli 12 lat temu Jacek Olechowski i Filip Friedmann. Rebranding to kolejny etap modernizacji agencji i Grupy Mothership (utworzonej w 2006 roku), do której należy agencja. Zadanie realizuje Marek Żołędziowski, od końca lutego br. prezes grupy. Olechowski jest odpowiedzialny za inwestycje kapitałowe w grupie, a Friedmann zajął się nowymi projektami niezwiązanymi z reklamą. Od wczoraj inną nazwę ma również grupa – z Grupy Mothership zmieniła nazwę na Change Integrated. W jej ramach utworzono nową spółkę - Change Connections specjalizującą się w marketing services i nowych mediach. Szefem kreacji spółki jest Rafał Górski (dołączył w lutym). Nazwisko dyrektora zarządzającego szefowie grupy ujawnią za kilka miesięcy. Ponadto w skład grupy Change Integrated wchodzą dotychczasowe spółki funkcjonujące w ramach Mothership: EmLab (marketing eventowy) i agencja reklamowa AdWorks. Celem właścicieli Change Integrated jest stworzenie pierwszej polskiej grupy reklamowej, która będzie działała nie tylko w Polsce, ale i na rynkach zachodnich. Żołędziowski jednak mówi, że najpierw chce umocnić pozycję firmy w kraju, a dopiero za dwa lata rozwijać ją na Zachodzie. Jednak konkurenci Change niejednoznacznie oceniają te ruchy i zmianę nazwy DFF na Change Communications. - Nie potrafię ocenić tego ruchu. Co nie znaczy, że nie wierzę w powodzenie planów szefów DFF – mówi Przemysław Bogdanowicz, prezes grupy BBDO. - To dobrzy specjaliści, nie gorsi od pracujących na Zachodzie. Pytanie - jaką ten rozwój przyjmie formę? Czy będą otwierać oddziały na innych rynkach? Niewiele wiemy – dodaje Bogdanowicz. Ostrożny jest też Jacek Stalewski, partner w agencji reklamowej Grandes Kochonos. - Z doświadczenia wiem, jak trudno jest na polskim rynku – mówi Stalewski. - Rozsądek podpowiada, by najpierw w Polsce udowodnić, że potrafi się zbudować solidne portfolio klientów. Dopiero wtedy myślałbym o ekspansji. A nie wiem, czy DFF ma taką bazę. Przypuszczam, że to zręczny chwyt, który ma zwrócić uwagę rynku na agencję, i pierwszy krok do stworzenia solidnej bazy klientów – sądzi Stalewski.(MŁ, 16.04.2008)










