Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Wrzesień 14, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dziennikarze krytykują pomysł wprowadzenia obowiązku informowania o autoryzacji

Większość dziennikarzy krytykuje pomysł wprowadzenia obowiązku informowania rozmówcy o prawie do autoryzacji przed udzieleniem przez niego wypowiedzi.

Sejmowa komisja kultury i środków przekazu zajęła się 12 września 2017 roku nowelizacją ustawy o prawie prasowym, która znosi karę ograniczenia wolności (zostawia jednak karę grzywny) za niedopełnienie autoryzacji i wprowadza terminy na jej dokonanie - do 6 godzin dla dzienników i 24 godzin dla czasopism.

Proponowana nowelizacja nakłada też na dziennikarzy obowiązek informowania rozmówców o prawie do autoryzacji. Wiceminister kultury Paweł Lewandowski podczas posiedzenia zaproponował poprawkę, która precyzuje, że dziennikarz ma obowiązek poinformowania rozmówcy o prawie autoryzacji przed udzieleniem wypowiedzi. ”Celem tej poprawki jest doprecyzowanie, kiedy informacja o prawie do autoryzacji powinna być udzielona. W naszej ocenie powinniśmy to zrobić przed udzieleniem wywiadu, żeby była pełna jasność co do prawa, jakie obowiązuje w momencie udzielania wywiadu” – tłumaczył Paweł Lewandowski.

Andrzej Stankiewicz, dziennikarz Onetu, uważa, że to kuriozalny pomysł. – Jestem obsadzony w roli policjanta, który mówi zatrzymanemu, do czego ma on prawo, a do czego nie – komentuje Stankiewicz. – Wywiad prasowy lub rozmowa jest czymś innym od przesłuchania na policji. To strasznie utrudni dziennikarzom pracę. Politycy wiedzą, że mają prawo do autoryzacji, ale jeżeli będę rozmawiał ze zwyczajnym człowiekiem, to muszę go po pierwsze uprzedzić, a po drugie wytłumaczyć mu, czym jest autoryzacja. I zaczynają się schody, bo część ludzi może się wycofać. To bardzo utrudni pracę – tłumaczy Stankiewicz.

– Wydaje mi się, że jest to niepotrzebne. Dzwoniąc do polityków, można zakładać, że znają swoje prawa. Nałożona przez ustawodawcę konieczność przypominania o tym za każdym razem jest zbędna – uważa Dariusz Grzędziński, dziennikarz działu Polityka w ”Fakcie”.

Dziennikarka ”Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska uważa jednak, że nowe przepisy nie wpłyną na jej pracę. – Przeważnie robię rozmowy z osobami, które dobrze wiedzą, że mają prawo do autoryzacji – mówi Wielowieyska. – Jednak zwykli ludzie, którzy na co dzień nie rozmawiają z mediami, często nie wiedzą, jakie są ich prawa i są słabsi wobec agresywnego dziennikarstwa niż stare wygi polityczne - argumentuje.

Z kolei zdaniem dziennikarza ”Rzeczpospolitej” Michała Kolanko wprowadzenie poprawki o konieczności informowania o autoryzacji w praktyce niewiele zmieni. – Fundamentalna zmiana, która wpłynęłaby na pracę dziennikarzy, to rezygnacja z wymogu autoryzacji. Każda inna zmiana to kosmetyka – komentuje Kolanko.

(KOZ, MM, 14.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Wrzesień 15, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Autorzy książki z Wałęsą potwierdzają: Agorze poszło o fragment o Kwaśniewskim

Cezary Łazarewicz i Andrzej Bober potwierdzili w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej", że Agora zrezygnowała z promocji ich książki "Ja. Rozmowa z Lechem Wałęsą" z powodu fragmentu, w którym Wałęsa opowiada, że podejrzewał Kwaśniewskiego o związki z rosyjską agenturą.

Jak już informowaliśmy, Agora zrezygnowała z zorganizowania w Centrum Spotkań przy ulicy Czerskiej promocji książki "Ja. Rozmowa z Lechem Wałęsą", ponieważ autorzy nie chcieli usunąć fragmentu dotyczącego jednego z polskich polityków. W wywiadzie udzielonym Magdalenie Rigamonti autorzy książki potwierdzili, że chodzi o byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Opowiadając o tzw. sprawie Olina, Wałęsa powiedział: "Podejrzewaliśmy, że Kwaśniewski miał związki z Rosjanami i że prowadzą go na pasku". Cezary Łazarewicz relacjonuje w wywiadzie dłuższy fragment rozmowy z Wałęsą, który nie spodobał się w Agorze: "Uderzyliśmy w Oleksego, żeby on sypnął Kwaśniewskiego. Oleksy w pierwszym momencie potwierdził tę naszą wiedzę. Gdy mu powiedzieliśmy o tej rosyjskiej agenturze w Polsce, powiedział: ja na tej liście to jestem daleko. Przede mną są lepsi. – To powiedział? - Tak właśnie powiedział, a potem się wycofał i zostaliśmy na lodzie. – Gdzie on to powiedział? - Na posiedzeniu rządu. - Byliście pewni, że Kwaśniewski był na pasku Rosjan? A skąd ta pewność? – Były na niego papiery od naszego Urzędu Ochrony Państwa. No i Oleksy potwierdził, że są lepsi. On kiedyś wprost powiedział, że chodzi o Kwaśniewskiego...".

Łazarewicz mówi w wywiadzie dla "DGP", że brak zgody na usunięcie  tego fragmentu książki spowodował, iż wydawca "Gazety Wyborczej" zrezygnował nie tylko ze spotkania autorskiego, ale też z całej promocji książki. "Czytelnicy (...) mają się nie dowiedzieć w ogóle, że taka książka została wydana" - mówi w wywiadzie Łazarewicz. "W głowie mi się nie mieści, że »GW« odcięła się od Wałęsy przez kilka zdań dotyczących historii sprzed 22 lat" - dodaje Andrzej Bober.

Press

(Mackuch, 15.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo