Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Dział: KSIążKI

Dodano: Listopad 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia”

Press

Witold Szabłowski
Wydawnictwo Znak
Kraków 2016

Nie sposób nie zgodzić się z jednym zdaniem Hanny Krall zacytowanym na tylnej okładce tej książki: „Dowiecie się – jak wielkie może być zło i jak wielkie dobro potrafi być. I nie zapomnijcie pomyśleć, co wy byście wtedy...”. To prawda, najnowsza książka Szabłowskiego cały czas każe o tym myśleć. Gdy czyta się opowieści ocalałych z rzezi wołyńskiej Polaków, ale też Ukraińców, którzy ryzykowali życie, by Polaków (bądź Żydów) ratować, kołacze się w głowie myśl, że niemożliwym jest, by człowiek do czegoś takiego mógł się posunąć, jeśli chodzi o wyrządzenie zła, oraz by stać go było na taki heroizm, jeśli chodzi o czynienie dobra. Czytelnik mimowolnie stawia się na miejscu bohaterów i nie jest pewien, czy by ten egzamin zdał.

Nie wiem, co przeżywał Szabłowski, słuchając tych wszystkich opowieści (a wziął ich na siebie naprawdę wiele), ale nawet czytając je, już tylko w kilku zdaniach podane, robią przerażające wrażenie. Wielką robotę wykonał ten reporter, docierając, często w ostatnim momencie, do świadków historii, której wielu z nas po prostu nie zna. I rzuca naszymi emocjami od ściany do ściany: obok okrutnych Ukraińców pokazuje też złych Polaków, a obok dobrych Polaków stawia nam za wzór Ukraińców. Nie ocenia, nie oskarża, spisuje świadectwo. Udowadnia, że w trudnych, okrutnych czasach największym bohaterstwem jest zachować się po ludzku, choć to bardzo trudne. Opowieści jego bohaterów potwierdzają, że nie ma jednej prawdy o Wołyniu oraz że lata PRL i ZSRR jeszcze bardziej tę historię zapętliły, czyniąc dodatkową krzywdę ludziom obu narodowości. To świetny reportaż, a Szabłowski zrobił wszystko, by zafundować czytelnikowi zdziwienie i niespodziankę tam, gdzie się dało. Jak mówi, dawniej temat Wołynia w ogóle by go nie porwał, musiał do niego dojrzeć. Dobrze, że jego bohaterowie tego doczekali.

RG

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Listopad 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”

Press

Aneta Prymaka-Oniszk
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2016

Środek wielkiej wojny. Imperium rosyjskie zaczyna przegrywać, front coraz bardziej cofa się w głąb jego terytorium. Wszyscy mieszkańcy dzisiejszego Podlasia niepokoją się, co przyniesie jutro. Z dala widać łunę palonych pól, czasem słychać huk wystrzałów. Front nadchodzi, czas uciekać. Bo przyjdą „giermańce” i „obetną babom cycki”. Czas uchodzić, czas na „bieżeństwo”. To rosyjska nazwa na uchodźcę. Tak zaczyna się exodus nawet kilku milionów ludzi w głąb Rosji – a gdy tam zaczyna się rewolucja bolszewicka, niecałe dwa lata później większość tych, którzy przeżyli, wraca do odrodzonej Rzeczypospolitej. Idą w nieludzkich warunkach, w słońcu, deszczu, na mrozie, praktycznie bez zapasów jedzenia czy picia, znajomości języka, obyczajów, terenu ani nawet bez celu podróży. Byle uciec przed wojną, przed „giermańcami”.

Książka Anety Prymaki-Oniszk jest tekstem osobistym: jej babcia brała udział w tym wielkim i zapomnianym marszu na wschód i z powrotem. Nie jest to piękna historia. Ale to pięknie, z reporterskim zacięciem przedstawiona opowieść o ogromnej tragedii, jaka dosięgła tych ludzi, o których nikt się nie upomniał. Niewielu z nich prowadziło pamiętnik czy jakiekolwiek notatki z podróży – w większości uciekali chłopi. Autorka wykonała więc benedyktyńską pracę, próbując zebrać te opowieści. Język książki oddaje ulotność wyłapanych fragmentów, wspomnień, fakty poparte są badaniami, ale przede wszystkim historiami ludzi. I to jest ogromnym atutem książki – oddaje głos ludziom, którzy go nigdy nie otrzymali, choć mają ogromną historię do opowiedzenia. Pozycja koniecznie warta przeczytania. Tym bardziej że to temat aktualny, choć dzisiejszy „bieżeńcy” mają dużo więcej możliwości, by ich historii wysłuchano.

AMS

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY