Temat: telewizja

Dział: PERSONALIA

Dodano: Październik 12, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jacek Kurski wybrany przez Radę Mediów Narodowych na prezesa TVP

Jacek Kurski (fot. Maciej Weber/Press)

Jacek Kurski wygrał w środę 12 października konkurs i zostaje na stanowisku prezesa Telewizji Polskiej. Na jego wniosek Rada Mediów Narodowych bez konkursu dokooptowała do zarządu Macieja Staneckiego. Władze spółki pozostają więc bez zmian.

Jacek Kurski (jako prezes) i Maciej Stanecki (jako członek zarządu) kierowali TVP od 8 stycznia br., kiedy to mianował ich na te stanowiska minister skarbu. Na posiedzeniu 29 sierpnia, omawiając konkurs na nowe władze telewizji publicznej, Rada Mediów Narodowych (RMN) zdecydowała jednak, że zarząd TVP będzie jednoosobowy.

12 października br. RMN zebrała się, żeby rozstrzygnąć konkurs na prezesa TVP. Ustalono, że każdy z pięciorga członków Rady będzie mógł poprzeć jednego kandydata. Rozpatrywano ich alfabetycznie. Na Bogdana Czajkowskiego nikt nie zagłosował. Jacek Kurski dostał cztery głosy: od Krzysztofa Czabańskiego, Joanny Lichockiej i Elżbiety Kruk (posłowie PiS) oraz od Grzegorza Podżornego (rekomendowany przez Kukuz'15).
W tej sytuacji kolejnych kandydatur – Agnieszki Romaszewskiej-Guzy i Krzysztofa Skowrońskiego - już nie głosowano, bo do rozdysponowania pozostał tylko głos Juliusza Brauna (w RMN z rekomendacji PO), który nie przechyliłby szali. – Chciałem głosować na Agnieszkę Romaszewską-Guzy – mówi Braun.

Wybrawszy prezesa na czteroletnią kadencję, RMN zarządziła krótką przerwę i zaprosiła Jacka Kurskiego na posiedzenie. Kurski zaczął zaś przekonywać Radę, że zarząd telewizji powinien być dwuosobowy, z „przedstawicielem opozycji”. Dodał, że dobrze w tej roli sprawdza się Maciej Stanecki (wszedł do zarządu TVP z poręki Kukiz’15, bo ta partia w ub.r. poparła w Sejmie ustawę rtv autorstwa PiS). Wtedy przewodniczący RMN Krzysztof Czabański złożył wniosek o dokooptowanie do nowego zarządu Macieja Staneckiego. Zrobiono to w trzech krokach. Najpierw Rada – w której większość mają posłowie PiS – uchyliła swoją uchwałę z sierpnia br. o jednoosobowym zarządzie TVP. Potem uchwalono zarząd dwuosobowy i od razu – bez konkursu - powołano do niego Macieja Staneckiego. Jako uzasadnienie tej akcji przewodniczący RMN podał wniosek Jacka Kurskiego. – To jest robienie z gęby cholewy – mówi Juliusz Braun.

Spytaliśmy Grzegorza Podżornego, czy jego poparcie dla Jacka Kurskiego w konkursie na prezesa TVP ma związek z dołączeniem Macieja Staneckiego do zarządu telewizji. - Nie - odpowiada Grzegorz Podżorny. - Od początku byłem przeciwny pośpiechowi, z jakim pozostali członkowie RMN przystąpili do zmian personalnych w TVP, bagatelizując konieczność wcześniejszej dyskusji, głębokiej analizy i chociażby próby ustalenia wspólnego stanowiska dotyczącego tego, jak TVP powinna wyglądać i jak powinna być zarządzana - podkreśla. - Uważałem i nadal uważam, że efekty zarządzania TVP przez obecnego prezesa można będzie w sposób odpowiedzialny ocenić dopiero po pewnym czasie, zdecydowanie dłuższym niż dziewięć miesięcy. Chcę też wyraźnie podkreślić, że jestem zdania, iż w takiej spółce jak TVP zarząd powinien być trzyosobowy, a nie jedno- czy dwuosobowy. I temu też dałem wyraz w głosowaniu RMN - stwierdza. - Poparłem uchwałę odwołującą poprzednią decyzję Rady o jednoosobowym zarządzie TVP i byłem przeciw uchwale ustalającej, że zarząd będzie dwuosobowy. W głosowaniu dotyczącym powołania Macieja Staneckiego na stanowisko członka zarządu wstrzymałem się od głosu - informuje Podżorny. - Chcę tu wyraźnie zaznaczyć, że jestem zwolennikiem tego, aby zarządzający TVP, Polskim Radiem i PAP byli wybierani w konkursach - podsumowuje.

Podczas prezentacji kandydatów  Jacek Kurski chwalił się swoimi dokonaniami i mówił, że "ma w sobie wystarczająco dużo siły, energii i kompetencji, by podjąć się odbudowy telewizji publicznej z prawdziwego zdarzenia".

(12.10.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: telewizja

Dział: PERSONALIA

Dodano: Październik 12, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Gildia Reżyserów Polskich domaga się odwołania Marzeny Paczuskiej za wpis o Wajdzie

Gildia Reżyserów Polskich wysłała list otwarty, w którym domaga się odwołania z funkcji Marzeny Paczuskiej. Powodem jest wpis o Andrzeju Wajdzie. Paczuska wyjaśnia, że została źle zrozumiana, a jej "słowa były niezręczne".

"Jesteśmy oburzeni niestosowną i wulgarną wypowiedzią Marzeny Paczuskiej, szefowej »Wiadomości« TVP 1, umieszczoną 9 października 2016 roku o godzinie 23.43 na Twitterze" - piszą autorzy listu. Chodzi o wpis o treści "Andrzej Wajda R.I.P. Walcie się dalej #NieOddamyWamKultury".

List został wysłany do: prezesa TVP Jacka Kurskiego, ministra kultury Piotra Glińskiego, przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego RMN Krzysztofa Czabańskiego, przewodniczącej sejmowej komisji kultury Elżbiety Kruk, przewodniczącego REM Ryszarda Bańkowicza i Komisji Etyki TVP. W liście Gildia domaga się "odwołania Marzeny Paczuskiej z pełnionej w Telewizji Polskiej funkcji".
"Jako przyjaciele Andrzeja Wajdy, honorowego członka naszej Gildii i przedstawiciele filmowców polskich uważamy, że nie może być przyzwolenia na tak ordynarne zachowanie przedstawicielki mediów publicznych w obliczu śmierci Wielkiego Człowieka" - piszą autorzy w liście.

List jest podpisany przez 49 reżyserów, m.in. Agnieszkę Holland, Filipa Bajona, Jana Komasę, Borysa Lankosza, Joannę Kos-Krauze, Pawła Pawlikowskiego, Wojciecha Smarzowskiego.

Biuro prasowe TVP nie odpowiedziało "Presserwisowi", czy zareaguje w jakikolwiek sposób na apel reżyserów. Marzena Paczuska do listu odniosła się natomiast w oświadczeniu na Twitterze. Nazwała ten protest "niebywałym nieporozumieniem, albo wyrazem absolutnie złej woli". "Słowa były niezręczne, lecz sens krótkiego wpisu (taka jest natura Twittera, gdzie do dyspozycji jest 140 znaków) powinien być oczywisty dla każdego biegłego użytkownika języka polskiego. W obliczu śmierci Andrzeja Wajdy wszelkie bójki (niezręczne słowa »walcie się dalej« w oczywisty sposób oznaczające »bijcie się dalej«) w dziedzinie kultury nie mają żadnego sensu, a są wręcz niestosowne. Zresztą wyjaśniłam to na Twitterze prawie natychmiast po tamtym niezręcznym wpisie" - tłumaczyła w oświadczeniu Paczuska. Dodawała, że jej wpis został "całkowicie przekręcony", a z powodu śmierci Wajdy "wszelkie walki w dziedzinie kultury powinny ustać, przynajmniej na chwilę". Napisała również, że niezrozumienie "napawa ją smutkiem".

Z powodu wpisu Paczuskiej ze współpracy z TVP zrezygnował Przemysław Orcholski.

(JM, 12.10.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY