Temat: public relations

Dział: WYWIADY

Dodano: Maj 16, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Polityk musi wiedzieć po co idzie do social mediów

Rozmowa z Moniką Czaplicką, CEO agencji Wobuzz

Jak Pani ocenia konto premier Beaty Szydło na SnapChacie?

Pomysł dobry. Co do wykonania mam wątpliwości. Jeśli widzę snapy typu puste schody w kancelarii, to wiem, że osoba obsługująca konto musi się natrudzić, bo albo pani premier zajęta albo nie wierzy w internety, a nie ma się co porywać się na kanały, których nie rozumiemy.

Co zapewni politykowi sukces w social mediach?

Nie ma jednej drogi do sukcesu. Ważna jest autentyczność, otwarcie na ludzi i pomysł na siebie. Oczywiście nie zaszkodzi znajomość tematu, ustalenia co i dla kogo publikować.

Co polityk może zyskać w mediach społecznościowych?

Może tam realizować różne cele. Może zwiększyć swoją rozpoznawalność w jakiejś grupie, zaangażować ludzi wokół swojego programu, dostać feedback od wyborców. To wszystko pozwoli mu pozyskać głosy wyborców.

Ale można też stracić. Wpadki zdarzają się każdemu. Jak z nich wybrnąć?

Tu działa taka sama zasada jak w przypadku profilu prowadzonego np. dla marki jogurtu. Czyli przepraszamy, co świadczy o naszej empatii; przygotowujemy się, czyli używamy mózgu; poprawiamy, aby wzbudzić zaufanie; przyznajemy do błędu – to oznaka profesjonalizmu;  łagodzimy sytuację.

Jakie są Pani podstawowe rady dla polityka, który sięga po social media?

Po pierwsze musi wiedzieć co chce tam przekazywać, nie tylko w pięciu pierwszych postach. Po drugie musi poznać grupę docelową: co ją interesuje, kim są tworzący ją ludzie i gdzie w sieci można się na nią natknąć. Po trzecie musi pisać poprawnie po polsku i z głową. Warto się też zastanowić, czy dyskutować o kontrowersyjnych tematach, ale nie można bać się rozmów z ludźmi. Trzeba też mierzyć osiągane efekty, a one nie opierają się tylko na liczbie lajków.

(DR, 16.05.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: Grand Press Photo

Dział: WYWIADY

Dodano: Maj 21, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Fotograf nie może być intruzem

Pogrzeb ojca Jana Góry (fot. Marek Lapis, Forum Polska Agencja Fotografów)

Rozmowa z Markiem Lapisem (Forum Polska Agencja Fotografów), zwycięzcą Grand Press Photo 2016 w kategorii Ludzie.

Kobieta na nagrodzonym zdjęciu, to przypadkowa uczestniczka pogrzebu ojca Jana Góry?

Unikam fotografowania wydarzeń. Staram się uchwycić ludzi i ich emocje, znaleźć w miarę reprezentatywną osobę, fotografować poza centrum wydarzeń, gdzieś na poboczach. To zdjęcie wykonałem prawie pod koniec pogrzebu ojca Jana Góry, po trzech godzinach pracy. Gdy był moment chowania do grobu zwłok ojca Jana Góry uklęknąłem w strefie VIP. Zauważyłem kobietę, która bardzo przeżywała, ale nie w sposób głośny, tylko tak bardzo naturalnie. Podejrzewam, że to bliska osoba zmarłego, albo z rodziny albo utrzymująca z ojcem Janem relacje zawodowe. Pierwsze zdjęcie zrobiłem poruszone – z emocji. Musiałem się wyciszyć i zrobiłem drugie. Rzadko robię dwa zdjęcia. Jak zrobiłem to drugie, wiedziałem, że już mam materiał z tej smutnej uroczystości.

Na pogrzebach ludzie przeżywają, płaczą, to dla wielu bardzo intymna sytuacja i nagle wchodzi fotograf z dużą tubą...

Fotograf nie musi być dobry technicznie czy sprawny logistycznie. Przede wszystkim musi być psychologiem. Bardzo ważne, by znaleźć się w dobrym miejscu i być tam niewidzialnym. Nie można być intruzem, trzeba stać się częścią otoczenia. Wolę zrobić krok mniej, nie zrobić zdjęcia, niż zaszkodzić. Mam taką zasadę, że przez krótki moment obserwuję i staram się poznać  jak dużą strefę intymną ma dana osoba. Jeżeli widzę, że mogę, to do niej podchodzę.

Ze sfotografowaną bohaterką Pana nagrodzonego zdjęcia był taki kontakt?

Bardzo delikatny, wzrokowy. Zdawało mi się, że mam jej zgodę. Nie robię zdjęć pozowanych, wówczas nie ma emocji, albo są takie jak selfie. Zadaniem fotoreportera jest bezboleśnie zerwać maskę z twarzy fotografowanej osoby.

Emocjonalny stosunek do wydarzenia, czy osób, które się fotografuje, nie przeszkadza?

Fotoreporter powinien być obiektywny, ale wybierając moment, ujęcie, kąt widzenia, miejsce, chwilę i tematykę, już staje się subiektywny. Ale na pewno powinien być szczery. Kiedyś profesjonalistę od amatora oddzielała granica wynikająca z jakości sprzętu, umiejętności technicznych i sprawności wykonania zdjęcia. Fotoreporter z
każdej sytuacji musi przynieść przynajmniej poprawne zdjęcie, a amator czasami zrobi genialne, ale przeważnie nie poradzi sobie. W tej chwili jest inny wyznacznik profesjonalizmu. To uczciwość, zachowanie etyki zawodowej. Zdjęcie nie może zakłamywać rzeczywistości.

Pana nagrodzone zdjęcie było gdzieś przed konkursem publikowane?
 
Próbowałem w kilku wydawnictwach, nie tylko w Polsce, ale wszystkim przeszkadzało, że jest czarno-białe. Ludzie nie podobają się zdjęcia czarno-białe.

Daria Różańska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY