Dział: WYWIADY

Dodano: Grudzień 16, 2015

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Nie zostawiajmy ekonomii ekonomistom

Rafał Woś (fot. materiały prasowe)

Rozmowa z Rafałem Wosiem („Polityka”) zdobywcą Grand Press Economy 2015

Czy w obecnej sytuacji politycznej  o gospodarce pisze się trudniej?

Przede wszystkim środowisko dziennikarzy ekonomicznych jest bardzo podzielone, a to utrudnia pracę. Ci skojarzeni z jedną stroną sporu, mają utrudniony dostęp do decydentów i polityków związanych z drugą stroną, i odwrotnie. Dziennikarze zbyt poważnie traktują obecny podział, bo obie strony sceny politycznej zachowują się podobnie i nie można powiedzieć, że jedna strona jest sprawiedliwa, a druga nie. Miałem to szczęście, że długo pracowałem w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, która starała się ignorować tego typu podziały. Teraz wszedłem do nowego zespołu, który ma swoją markę i swoje miejsce. Mam jednak nadzieję, że nadal będę mógł pisać ponad podziałami. Chcę mówić dalej swoim głosem i chcę, żeby mój głos był traktowany poważnie przez drugą stronę.

Ludzie znów chcą ingerencji państwa w gospodarkę, a politycy chętnie te oczekiwania spełniają. Co jest w takiej sytuacji zadaniem dziennikarza piszącego o ekonomii?

Z mojej perspektywy przez ostatnie 25 lat żyliśmy w kraju, w którym tej wolności gospodarczej było bardzo dużo. Wręcz za dużo, czego efektem jest dżungla i brak regulacji rynku ze strony państwa -  suwerena. Powinno ono wszystko tak ułożyć, żeby znalazło się miejsce także na sprawiedliwość.

Pana zdaniem nie ma nadmiernej ingerencji państwa w gospodarkę?

Nie. Ekonomia jest zbyt poważną sprawą, by ją zostawić tylko ekonomistom. Wielkim błędem polskiej transformacji było to, że ekonomia i gospodarka zostały wyłączone z debaty publicznej. Nie boję się nadmiernego upolitycznienia rynku, boję pozostawienia zbyt wielu spraw wyłącznie rynkowi.

To kto się powinien zajmować ekonomią jeżeli nie ekonomiści?

Jak to kto? My wszyscy - czyli obywatele i politycy. Jeśli zostawimy ekonomię tylko ekonomistom, będziemy mieli technokrację, czyli władzę najsilniejszych, najbogatszych i najpotężniejszych. Mamy demokrację, aby tak właśnie nie było.

Co znaczy demokracja dla ekonomisty?

To oznacza trzymanie ucha blisko tego, co mówią obywatele. Patrzenie na to, co robią politycy. Politycy nie mogą unikać ekonomicznych tematów - a tak robili przez wiele lat, co było złe. Życzyłbym sobie więcej ekonomii politycznej w naszej demokracji.

Ekonomia dla przeciętnego czytelnika nie jet tematem porywającym. Jak trzeba pisać, aby się nią zainteresował?

Po pierwsze staram się czytelnika traktować poważnie. Nie wychodzę z założenia, że wszystko trzeba maksymalnie uprościć, bo inaczej czytelnik niczego nie zrozumie. Chcę mu pokazać, że ekonomia to niezwykle ciekawe zagadnienie, które przenika się z innymi dziedzinami życia społecznego -  w tym z kulturą i polityką. Pokazuję czytelnikowi, że to piękny ogród, w którym jest wiele drzew. Jeżeli czytelnik po raz pierwszy styka się z teorią jakiegoś nieznanego mu ekonomisty, to tak jakby poznawał egzotyczną nazwę drzewa. Staram się łapać czytelnika na haczyk, aby połknął ekonomicznego bakcyla. Potem będzie już sam szedł w ten las.
Największy ekonomista XX wieku John M. Keynes swoje dzieło pt. „Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza” zakończył przewrotnym zdaniem:  „Wszyscy polityczni decydenci, choćby  nie wiem jak byli przekonani, że myślą samodzielnie, mówią językiem, który zaczerpnęli od dawno zmarłego ekonomisty”.  Opowiadając o świecie czy gospodarce mówimy Miltonem Friedmanem,  Friedrichem Haykiem, Keynesem, często o tym nie wiedząc. Moim zadaniem jest uczenie ludzi czyimi argumentami się posługują.

Media ekonomiczne są dziś coraz słabsze. Ekonomia przegra z życiem?

Nie wydaje mi się, by dziennikarstwo ekonomiczne było niedowartościowane, i żeby to się zmieniało na gorsze. Głos  dziennikarzy ekonomicznych jest nadal dobrze słyszalny. Moim zdaniem dziennikarze ekonomiczni, na tle naszej grupy zawodowej, są bardzo uprzywilejowani. O tym świadczy choćby wysokość nagrody Grand Press Economy. Jest wyższa od nagród, jakie dostali dziennikarze w innych kategoriach konkursu. Dziennikarze ekonomiczni na pewno nie mają prawa narzekać.

Agata Małkowska-Szozda

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: REKLAMA

Dodano: Styczeń 19, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

ORLEN wystartował z nową platformą marketingową

(fot. materiały prasowe)

PKN ORLEN uruchomił nową platformę marketingową, która umożliwi uspójnienie komunikacji wszystkich marek Koncernu.

Obok aspektów wizerunkowych, narzędzie ma efektywnie wspierać cele biznesowe w zakresie dotarcia do klienta, czy promocji produktów i usług dostępnych w sieci ORLEN. - Koncepcja nowego modelu komunikacji  wynika z obserwacji, że w dzisiejszych czasach konsumenci najbardziej cenią sobie czas i wygodę. PKN ORLEN wychodząc naprzeciw tym potrzebom, wdraża szereg pomysłów i innowacyjnych rozwiązań w zakresie funkcjonowania stacji paliw, aby zapewnić klientom możliwie kompleksową obsługę - mówi Rafał Pasieka, dyrektor wykonawczy ds. marketingu. - Już teraz na stacjach można nie tylko zatankować samochód, ale zjeść zdrowy, przygotowany na miejscu posiłek, czy wypożyczyć auto. To wymaga nowoczesnego podejścia do komunikacji i nasza platforma doskonale wpisuje się w bieżące trendy – dodaje Pasieka.

Platforma utrzymana jest w duchu komunikacji opartej na relacjach „human to human” (H2H). Zaprojektowana została w sposób angażujący klientów, oparty o aspekty emocjonalne. Jej strategicznym celem w dłuższej perspektywie jest transformacja marki ORLEN w markę pożądaną przez Klientów – lovebrand oraz promocja produktów i usług, oferowanych przez Koncern.

Pierwszym etapem wdrożenia platformy jest wizerunkowa kampania reklamowa pod hasłem „Kierunek ORLEN”, w której kluczowym narzędziem jest marketing narracyjny. Zbudowana została ona wokół historii różnych bohaterów w momencie zaistnienia konkretnej potrzeby - pozornie nie związanej ze stacją paliw. Waga takich, mniej lub bardziej wyszukanych zachcianek zostaje humorystycznie wyolbrzymiona adekwatnym i odpowiednio zaintonowanym komentarzem lektora. Okazuje się, że wszyscy bohaterowie kierują się na stację ORLEN, która jest w stanie odpowiedzieć nawet na najbardziej zaskakujące oczekiwania klientów.

Koncepcja artystyczna kampanii zakłada opieranie się na kontrastach uzyskanych dzięki właściwym technikom filmowania,  z nieco zdystansowaną humorystyczną narracją. Głosu do kampanii użyczył Piotr Machalica, w wypowiadanych przez niego słowach słychać pogodne, ciepłe nastawienie do ludzi i ich codziennych życiowych spraw.

Wykorzystana muzyka - utwór Cold Little Heart - którego autorem jest Michael Kiwanuka, ma wzbudzać pozytywne emocje, które mogą przełożyć się na postrzeganie poszczególnych marek.

W ramach nowego modelu komunikacji, zaplanowana została szerokozasięgowa, ogólnopolska kampania reklamowa 360 stopni, obejmująca kampanię telewizyjną (spoty 45 i 30 sek.), przekaz w radio, prasie, Internecie, na tablicach  outdoorowych oraz w kinie. Dodatkowo wykorzystane zostaną media własne, kanały social mediowe, a także eventy organizowane przez PKN ORLEN.

Press

Za przygotowanie kampanii odpowiedzialny był Obszar Marketingu PKN ORLEN, agencja Publicis oraz dom mediowy Mullen Lowe Media Hub. Spot wyreżyserowany przez Sebastiana Pańczyka wyprodukował dom produkcyjny Dobro.

(Artykuł sponsorowany)

Więcej na: dlakierowcow.orlen.pl/kierunekorlen

(19.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo