Dział: PRASA

Dodano: Lipiec 17, 2013

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zniesławiających tekstów nie trzeba usuwać z internetowego archiwum

"Rzeczpospolita" nie musi usuwać zniesławiającego artykułu z archiwum internetowego, bo naruszałoby to prawo społeczeństwa do informacji - orzekł wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Skargę do Trybunału na "Rzeczpospolitą" złożyło dwóch prawników: Szymon Węgrzynowski i Tadeusz Smolczewski - za to, że redakcja nie usunęła z Internetu artykułu, w którym dopuściła się ich zniesławienia. Wcześniej prawnicy wygrali proces o zniesławienie w polskich sądach. Wydawca "Rz" musiał ich przeprosić i zapłacić 30 tys. zł na cele charytatywne. Kiedy jednak prawnicy domagali się od gazety usunięcia artykułu z archiwów internetowych i 11 tys. zł zadośćuczynienia za ten czyn, "Rzeczpospolita" odmówiła. Argumentowała, że nie może usunąć artykułu z Internetu, bo skoro można go także znaleźć w wydaniach papierowych gazety w bibliotekach, żądanie usunięcia go z sieci jest absurdalne.

Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał gazecie rację i oddalił skargę prawników. Uznał, że zmuszanie gazety do usunięcia artykułu z Internetu mijałoby się z celem i byłoby przejawem cenzury. Oddalona została też apelacja prawników, a Sąd Najwyższy odmówił kasacji wyroku.
Wczoraj Trybunał w Strasburgu orzekł, że nie doszło do naruszenia prawa do poszanowania życia prywatnego i dobrego imienia Smolczewskiego, a skargę Węgrzynowskiego odrzucił, bo została wniesiona za późno. Uzasadniając wyrok, Trybunał stwierdził, że żądanie usunięcia artykułu z archiwum internetowego naruszałoby prawo społeczeństwa do rzetelnej informacji. Jego zdaniem sądy nie mogą zmieniać historii przez nakazywanie usuwania z domeny publicznej wszystkich śladów publikacji naruszających prawo. Trybunał podkreślił, że artykuł na stronie internetowej "Rz" został opublikowany jednocześnie z wydaniem papierowym, a skarżący prawnicy nie żądali jego usunięcia z Internetu w pierwszym procesie, który wygrali.

- Wyrok Trybunału jest moim zdaniem słuszny. Tak jak w erze papieru nikt nie nakazywał wydawcom czy dziennikarzom wycinania w bibliotekach czy archiwach publikacji ocenionych przez sądy jako zniesławiające lub bezprawne, tak samo nie powinno mieć to miejsca w erze Internetu - komentuje adwokat Dariusz Pluta. - Zmieniły się jedynie techniczne narzędzia przekazu, a nie istota nadrzędnego prawa, czyli prawa do informacji. Trybunał słusznie uznał, że więcej argumentów przemawia za tym, by interes publiczny uznać za ważniejszy od interesu prywatnego - dodaje. I uzupełnia: - Nie powinno być jednak kwestionowane żądanie umieszczenia w archiwum internetowym w sąsiedztwie takiej publikacji zasądzonych przez sąd przeprosin albo wyroku skazującego za zniesławienie. (PAP, MW)

(17.07.2013)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Lipiec 17, 2013

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Trybunał w Strasburgu: gazeta może odmówić płatnej reklamy

Wczoraj zapadł wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie wniesionej przez Stanisława Remuszkę przeciwko polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Polski publicysta proces przegrał.

Remuszko zarzucał Polsce ograniczanie wolności słowa. Chodziło o książkę, w której opisał on początki "Gazety Wyborczej". Reklamę wydanej w 1999 roku książki autor chciał zamieścić w polskiej prasie. Wszystkie gazety, do których się zwrócił, odmówiły opublikowania reklamy książki (m.in. "Rzeczpospolita", "Nasz Dziennik", "Wprost", "Newsweek Polska", "Polityka", "Gazeta Polska"). W warszawskim sądzie okręgowym Remuszko domagał się sądowego nakazu opublikowania ogłoszeń promujących jego książkę. W sprawie przeciwko "Wprost" i "Metropolowi" Sąd Apelacyjny nakazał opublikowanie reklamy (żadna z redakcji nie złożyła kasacji). Natomiast przeciwko "Newsweekowi", "Polityce", a także "Rzeczpospolitej" publicysta przegrał w obu instancjach. Sąd w obu instancjach uznał, że redakcja, znając treść książki, miała prawo odmówić zamieszczenia reklamy w obawie przed naruszeniem praw osobistych opisanych w niej osób. Kasację Remuszki w 2009 roku oddalił Sąd Najwyższy. Wtedy Remuszko złożył do Trybunału Praw Człowieka skargę przeciw Polsce. Zarzucał w niej polskim sądom naruszenie art. 10 Europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności, który gwarantuje wolność słowa.
Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że polskie sądy nie naruszyły art. 10 i nie miały obowiązku nakazać redakcji "Rzeczpospolitej" - jako konkurującej bezpośrednio z "Gazetą Wyborczą" - publikacji reklamy. Ponadto Trybunał uznał, że wydawcy nie mogą być zmuszani do publikowania wszystkich płatnych reklam na życzenie swoich klientów.
Zdaniem ETPCz polskie sądy właściwie zinterpretowały art. 36 Prawa prasowego. Trybunał nie zgodził się również z zarzutami Remuszki, który uważał, że polskie sądy wydawały w jego sprawie sprzeczne wyroki. (PAP, DR) 

(17.07.2013)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo