Sąd w pierwszej instancji oddalił powództwo Joanny Kurskiej przeciwko TVP i Pawłowi Płusce
Joanna Kurska domagała się przeprosin i 100 tys. zł zadośćuczynienia (fot. Łukasz Gągulski/PAP)
Sąd Okręgowy w Warszawie we wtorek 14 lipca oddalił w całości powództwo Joanny Kurskiej, w którym domagała się przeprosin za podanie w programie "19.30" informacji, że w TVP zarabiała ponad 117 tys. zł miesięcznie. – To skandaliczna decyzja sądu – komentuje dla Press.pl Kurska i zapowiada złożenie odwołania.
O decyzji sądu TVP poinformowała w komunikacie. Podała, że Kurska oprócz przeprosin domagała się od spółki i szefa redakcji "19.30" Pawła Płuski 100 tys. zł zadośćuczynienia.
"Sąd Okręgowy w Warszawie po przeprowadzeniu postępowania wydał wyrok oddalający w całości roszczenia Pani Joanny Kurskiej" – czytamy w komunikacie TVP. Wyrok nie jest prawomocny.
– To skandaliczna decyzja sądu. Sędzia stanęła po stronie kłamstwa. TVP nigdy nie przedstawiła dowodów na to, że zarabiałam rzekome 117 tys. zł miesięcznie. Nie mogli przedstawić, bo tyle nie zarabiałam i nigdy na moje konto nie wpłynęła taka pensja. Obrzydliwa, polityczna, kłamliwa decyzja. Sędzia Beata Taradajczyk uznała, że w ocenie sądu chodziło "o pewien rząd wielkości, a nie konkretną kwotę". Reszta uzasadnienia jest takim bełkotem, że pięcioletnie dziecko potrafi lepiej zwerbalizować swoje myśli. Kompromitacja polskiego wymiaru sprawiedliwości to mało powiedziane – komentuje dla Press.pl Joanna Kurska i zapowiada: – Oczywiście będę się odwoływać.
Z kolei dyrektor generalny TVP Tomasz Sygut na Facebooku napisał: "10 milionów zł – to suma roszczeń, jakie dostaliśmy w spadku za kłamstwa, półprawdy i manipulacje autorstwa TVPiS. Przez 3 lata skierowano przeciwko nam jeden pozew. Jego autorką była J. Kurska (...) W analizowanym przez sąd materiale znalazła się jeszcze jednak informacja, a mianowicie, że państwo Kurscy i były mąż Pani Kurskiej zarobili w TVP blisko 10 mln zł. Tego nikt nie zaskarżył…"
(KOZ, 14.07.2026)










