Media uśmierciły nie tę dziewczynkę. "To po prostu wstyd"
– To sprawa, którą nazwałbym wstydliwą. Pokazuje, że współczesny dziennikarz nie jest sprawny w weryfikacji faktów – ocenia prof. Adam Szynol (screen: Google, Onet.pl)
W piątek zmarła Maja Gadowska, podopieczna Fundacji Cancer Fighters. Jednak część serwisów internetowych napisała o śmierci innej podopiecznej Mai Mecan. Później informacja była zmieniana lub usuwana. Zdaniem medioznawcy prof. Adama Szynola to bolesna nauczka dla wszystkich mediów.
Obie podopieczne Fundacji Cancer Fighters stały się znane po tym, jak nagrały piosenki o walce z rakiem – Maja Mecan nagrała ją z Bedoesem, a Maja Gadowska, która zmarła w piątek – z Łatwogangiem.
Czytaj też: Bartosz Węglarczyk komentuje pomyłkę dziennikarzy Onetu. Uśmiercono nie tę dziewczynkę
Błędną informację o śmierci Mai Mecan w piątek podały m.in. portal Onet.pl, serwisy Fakt.pl, NaTemat.pl i Stronazdrowia.pl (Polska Press), a także strona internetowa TVP 3 Wrocław. Teksty edytowano lub usuwano, ale nie wszystkie media zdecydowały się za swoją pomyłkę przeprosić.
"W pierwszej wersji tego artykułu pojawiła się informacja, że zmarła Maja Mecan. Jest to informacja nieprawdziwa, tekst został poprawiony. Przepraszamy" – takie sprostowanie umieścił pod swoim tekstem Onet. Początkowo w dopisku nie było jednak słowa "Przepraszamy".
Za błąd przeprosił również serwis Stronazdrowia.pl. "W pierwszej wersji tego artykułu pojawiła się informacja, że wiadomość dotyczy Mai Mecan. Ta informacja nie była zgodna z prawdą i przepraszamy za jej podanie. Błąd został sprostowany tak szybko, jak było to możliwe" – napisano.
"Fakt" w serwisie internetowym zamieścił tytuł "Maja Mecan nie żyje. To ona zmobilizowała miliony do pomocy" na "Maja nie żyje. To ona zmobilizowała miliony do pomocy". Nazwisko dziewczynki w tekście zmieniono, dodając przeprosiny.
Strona TVP 3 Wrocław, która również opublikowała nieprawdziwą informację (Maja Mecan mieszka w podwrocławskiej Oławie), swój tekst usunęła. Za TVP 3 Wrocław informację o śmierci dziewczynki z Oławy poinformowały lokalne serwisy wrocławskie.
Serwis sportowy, specjalizujący się w walkach MMA "Za ciosem", poinformował w mediach społecznościowych, że pomyłka w nazwiskach wynikała z pierwszego postu Fundacji Cancer Fighters, w którym napisano o odejściu Mai, bez podawania nazwiska dziewczynki.
Medioznawca: bolesna nauczka dla mediów
– To sprawa, którą nazwałbym wstydliwą. Pokazuje, że współczesny dziennikarz nie jest sprawny w weryfikacji faktów. To jest podstawowy błąd dziennikarski – ocenia prof. Adam Szynol, medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Rozumiem, że dzisiaj żyjemy w pogoni, każdy chce być pierwszy, zwłaszcza jeżeli dotyczy to osób znanych, takich jak papież, piosenkarz, celebryta czy piłkarz. I myślę, że to określenie byłoby tutaj na miejscu, choć nie jest ładne: owczy pęd. Kto pierwszy, kto szybciej zdobędzie kliknięcia niż inni.
Czytaj też: Dziennikarze wspominają Karola Stopę, zmarłego komentatora Eurosportu. "Wielka wiedza"
Zdaniem Adama Szynola to bolesna nauczka dla wszystkich mediów. – Dla wszystkich powinna być lekcją pokory i nauczką, że w szczególności w sytuacjach wrażliwych może lepiej zaczekać minutę, dwie, wykonać jeszcze jeden telefon, potwierdzić informację – mówi medioznawca. I dodaje: – Przykro mi czytać, że nawet uznawane za poważne media popełniły ten błąd, a już oczywiście zasadą, powiedziałbym nawet z takiej zwykłej przyzwoitości, powinno być wyraźne zaznaczenie: "Przepraszamy za błąd". Jeżeli ktoś nawet tego nie potrafi zrobić, a tylko dokonuje szybkiej edycji, bo może odbiorcy się nie zorientowali, to po prostu wstyd.
"Fundacja Cancer Fighters przekazała wiadomość o odejściu Mai Gadowskiej. Chwilę później internet zalały teksty i wpisy, w których zmarłą okrzyknięto... Mają Mecan. Bo przecież zgadzało się imię, wiek, fundacja i występ w teledysku. I to wystarczyło, żeby w jednej chwili uśmiercić w mediach dziecko, które żyje, walczy po przeszczepie i jeszcze kilka dni temu świętowało swoje 12. urodziny. W tak cyniczny sposób funkcjonują dziś media" – napisał Michał Perzanowski w tekście pt. "Czy wam nie jest wstyd? Tak po prostu? Jak portale uśmierciły nie to dziecko w pogoni za klikami" w serwisie Gazetawroclawska.pl.
Czytaj też: Jak rzucić dziennikarstwo w diabły. Przewrotny poradnik dla wypalonych żurnalistów
(PAR, 10.07.2026)










