25 tys. zł kaucji za Kraskowskiego wpłacił naczelny Republiki Tomasz Sakiewicz
Republika prowadziła wydanie specjalne i relację na żywo z wyjścia Leszka Kraskowskiego z więzienia na warszawskiej Białołęce (screen: YouTube/Telewizja Republika)
Leszek Kraskowski, trzy tygodnie temu zatrzymany za grożenie śmiercią komendantowi policji w Piasecznie, nielegalne posiadanie broni i nękanie rodziny, decyzją prokuratury opuścił areszt za kaucją 25 tys. zł.
Telewizja Republika podała, że kaucję za Kraskowskiego wpłacił redaktor naczelny stacji Tomasz Sakiewicz. "Presserwis" zapytał, dlaczego to zrobił, ale Sakiewicz nie udzielił odpowiedzi.
Prokuratura uchyliła tymczasowy areszt
Łukasz Pawelski, jeden z obrońców Leszka Kraskowskiego (zgodził się na podawanie jego nazwiska), w piątek opublikował na platformie X zdjęcia dziennikarza freelancera w drelichu więziennym przed budynkiem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. "Z przyjemnością ogłaszam, że Leszek Kraskowski jest już na wolności" – napisał, dziękując prawnikom Adamowi Janusowi i Tomaszowi Mielke za wspólną obronę dziennikarza.
Czytaj też: Śledztwo w sprawie interwencji policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza umorzone
"Bardzo się cieszę, że jestem wreszcie na świeżym powietrzu, ale to nie jest taka wolność, o jakiej ja bym marzył" – mówił Kraskowski w pierwszym wywiadzie udzielonym TV Republika przed bramą aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce.
Wcześniej Prokuratura Okręgowa w Warszawie ogłosiła, iż uchyliła zastosowany wobec Leszka Kraskowskiego tymczasowy areszt, stawiając kilka warunków, m.in. poręczenia majątkowego w wysokości 25 tys. zł, dozoru policyjnego z zobowiązaniem do stawiennictwa w KP Ursynów dwa razy w tygodniu, zakazu kontaktowania się ze świadkami w sprawie i zbliżania się do pokrzywdzonej – żony – na bliżej niż 100 metrów. Ponadto podjęto decyzję o zakazie opuszczania kraju i zatrzymaniu Kraskowskiemu paszportu.
"Prokurator uznał, że aktualnie nie zachodzi potrzeba dalszego stosowania wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego. (…) Zebrany dotychczas materiał dowodowy, w szczególności zabezpieczone dowody, uprawdopodabniają popełnienie przez podejrzanego popełnienia przestępstw znęcania się fizycznego i psychicznego oraz posiadania bez zezwolenia broni gazowej" – czytamy w oświadczeniu rzecznika prokuratury okręgowej Antoniego Skiby.
Kraskowski mówi, że nie napisał maila z groźbami
Prokuratura przyznała ponadto, że "zdezaktualizowała się przesłanka dużego prawdopodobieństwa" popełnienia przez Kraskowskiego przestępstwa grożenia śmiercią komendantowi policji w Piasecznie.
Czytaj też: Kanał Pasmo Daniela Nawrockiego, syna prezydenta, wystartował na YouTubie
"Nie sposób obecnie odrzucić alternatywnej możliwości popełnienia tego czynu przez inną bądź inne osoby. Zabezpieczone dowody o charakterze rzeczowym nie pozwalają w chwili obecnej na kategoryczne przypisanie tego czynu w warunkach jednosprawstwa Leszkowi K. (...)" – napisano w oświadczeniu. Do takich wniosków doszła prokuratura po wstępnej analizie informatycznej urządzeń elektronicznych dziennikarza.
"Ja tego maila (z groźbami – red.) nie napisałem. Powtarzam to od początku" – mówił Kraskowski przed bramą aresztu śledczego. Twierdzi, że konto, z którego wysłano groźby, utworzono w dniu, gdy go aresztowano, i zrobiono to za pomocą sieci TOR – utrudniającej znalezienie autora.
Republika prowadziła wydanie specjalne i relację na żywo z wyjścia Leszka Kraskowskiego z więzienia na warszawskiej Białołęce (screen: YouTube/Telewizja Republika)
Decyzją Sądu Rejonowego w Piasecznie dziennikarza zatrzymano w areszcie tymczasowym 9 czerwca br., po tym, gdy na komendę dotarł mail z groźbami zastrzelenia komendanta, zaś przy podejrzanym znaleziono nielegalną broń gazową. Areszt wywołał falę oburzenia prawicowych mediów, bo Kraskowski był wcześniej autorem szeregu publikacji krytycznych wobec polityka opcji rządzącej Romana Giertycha.
Także dziennikarze spoza tego środowiska, na czele z Wojciechem Czuchnowskim z "Gazety Wyborczej", wnioskowali do ministra sprawiedliwości o uważne przyjrzenie się tej sprawie. Po tym, jak żona Kraskowskiego, Wioletta, publicznie opisała wieloletnie nękanie psychiczne i fizyczne przez dziennikarza, większość z broniących go wycofała poparcie.
Leszek Kraskowski: "Zabrali mi wszystko"
W niedzielę Kraskowski poinformował na platformie X, że Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął postępowanie z urzędu. W ramach postępowania ma zbadać zarzuty, czy dziennikarzowi zapewniono prawo do obrony, odpowiednie warunki bytowe oraz czy stosowano wobec niego reżim przewidziany dla tzw. więźniów niebezpiecznych.
Czytaj też: Marcin Kierwiński złożył pozew cywilny przeciwko Joannie Miziołek z Polsat News
Kraskowski zamieścił również oświadczenie. "Zabrali mi wszystko. Telefony, komputery, pendrivy, twarde dyski, a nawet samochód. Kiedyś je odzyskam. Pytanie: kiedy. Prokurator zapewnia, że już za kilka dni, bo biegli kończą pracę, ale po ostatnich doświadczeniach jakoś mu nie wierzę. Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego" – napisał na X.
Rzecznik Praw Obywatelskich wszczął postępowanie z urzędu. pic.twitter.com/vbP5xKRp57
— Leszek Kraskowski Reporterzy Online (@LKraskowski) July 5, 2026
Leszek Kraskowski pracował m.in. w "Rzeczpospolitej", we "Wprost", w "Super Expressie" i "Dzienniku". Ostatnio prowadził niezależny portal Reporterzy.online i kanał na YouTubie.
Czytaj też: Czysta woda jest ważna. Rozmowa z Pawłem Płuską, szefem "19.30" w TVP
(KB, 06.07.2026)










