Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Czerwiec 28, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Onuce Kisiela. Nazwisko Kisielewskiego narzędziem promocji polityków skrajnej prawicy

– Dzisiejsze poglądy Korwin-Mikkego sprawiłyby, że resztki włosów starego dobrego Kisiela stanęłyby dęba – mówi Jacek Nizinkiewicz (fot. Witold Rozmysłowicz/PAP/CAF)

Nazwisko legendarnego publicysty Stefana Kisielewskiego wykorzystano do promocji polityków skrajnej prawicy. Po 35 latach od jego śmierci nikt nie protestuje.

Autor: Krzysztof Boczek

Samuela Anastazja Torkowska słynie z miłości do dyktatora z Moskwy. W dniu urodzin Putina składała mu miłe życzenia, a w dyskusji na Facebooku pisała: „(…) To Rosjanom rozprawiającym się z banderowcami trzeba było od początku kibicować, zresztą chyba warto być po stronie zwycięzcy, czyż nie?”.

Europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz przypomniała wpis Torkowskiej z listopada 2024 roku. „Nikt nie będzie walczył, powitamy Rosjan z otwartymi ramionami i poprosimy o pomoc w denazyfikacji naszego rządu”. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył na Torkowską zawiadomienie do prokuratury.

Torkowska była kandydatką Konfederacji w wyborach do Sejmu w 2023 roku i do Europarlamentu.

Stała się na tyle istotna w tych kręgach, że 28 lutego br. współprowadziła uroczystą galę wręczenia Wawrzynów Kisiela. Tak, nagród sygnowanych nazwiskiem Stefana Kisielewskiego, legendarnego antykomunistycznego publicysty, pisarza i kompozytora, wieloletniego felietonisty „Tygodnika Powszechnego”.

TRZEJ KRÓLOWIE

„DoRzeczy”, patron medialny imprezy, przekonywało, że impreza „hołduje dziedzictwu Stefana »Kisiela« Kisielewskiego”. W social mediach galę zapowiadała Torkowska. Na filmiku mówi, że Wawrzyny Kisiela wręcza Fundacja im. Stefana Kisielewskiego. To nieprawda, chodzi o Fundację Kisiela, organizację założoną w 2008 roku przez Janusza Korwin-Mikkego.

Na stronach fundacji czytamy, że wspiera ją poseł Konfederacji Konrad Berkowicz, znany ostatnimi czasy z publikowania rekordowych ilości antyukraińskich fejków.

Torkowska pewnie się myli, a nie umyślnie wprowadza w błąd, bo w sieci obie organizacje są często mylone. Czasem nawet ich nazwy są podawane w nawiasie – jakby były dwoma określeniami tego samego NGO.

Fundację im. Stefana Kisielewskiego w 2015 roku założyli członkowie jego rodziny i członkowie kapituły – laureaci poprzednich nagród – która przez prawie dwie i pół dekady przyznawała Nagrody Kisiela. To m.in.: Jerzy Kisielewski, Jan Krzysztof Bielecki, Stefan Bratkowski, Wiesław Uchański, Tomasz Wołek, Wiesław Walendziak.

Na plakacie zapowiadającym galę Wawrzynów Kisiela oprócz Janusza Korwin-Mikkego są Stanisław Michalkiewicz i Grzegorz Braun. Robią za trzech króli – podpisani są „K+M+B”. Na galę zapraszają z plakatu także Leszek Miller, Monika Jaruzelska, Łukasz Warzecha, Marcin Rola, Sebastian Pitoń i kilka mniej rozpoznawalnych twarzy prawicy. Jak się potem okaże, połowa zapraszających sama na gali się nie pojawi.

AMATORSZCZYZNA

Oglądam relację z gali. Na scenie krzywo wisi banner fundacji, ze zdjęciem Kisielewskiego – robią mu się wielkie zmarszczki. Nagranie jest tragicznej jakości – operator wielokrotnie nie pokazuje tego, co akurat leci na wyświetlaczu, lub pokazuje to pod takim kątem i bez przybliżenia, że niewiele widać. Ujęcia są mocno niedoświetlone, czasem nie widać twarzy mówiących. Prowadzący najpierw proszą o zabranie głosu jednego z zapraszanych na scenę, a potem dopiero przypominają sobie, że dostał nagrodę. Ni stąd, ni zowąd wcina im się z cytatami Kisielewskiego tajemniczy mówca w fotelu z boku sceny. Gala jest litanią wpadek, czasem żenujących. Amatorszczyzna to mało powiedziane.

Problemem dla organizatorów jest też chyba liczba osób na widowni. Operator przez 136 minut relacji nie pokazuje publiki ani razu. Bilet na galę kosztował 200 zł – za drogo?

Po usilnych poszukiwaniach znaleźliśmy dwa zdjęcia pokazujące widownię, na profilu fundacji na X. Widać kilkadziesiąt osób, maksymalnie 80. Jedna trzecia miejsc jest pusta. „Dziękuję Państwu bardzo za tak liczne przybycie na Galę Wawrzynów Kisiela!” – pisał na X Robert Tamioła, prezes Fundacji Kisiela, podpierając się fotką zrobioną z innej części sali. Na tym ujęciu nie widać już pustych krzeseł. W rozmowie z „Press” Tamioła przekonuje, że było ok. 200 osób, w tym ok. 60 VIP-ów.

Press

(screen: magazyn „Press”, nr 05-06/2026)

Na plakacie zapowiadającym galę Wawrzynów Kisiela oprócz Janusza Korwin-Mikkego są Stanisław Michalkiewicz i Grzegorz Braun. Robią za trzech króli – podpisani są „K+M+B”.

Jednak o tym, że publika nie dopisała, może świadczyć fakt, że obraz z wizerunkiem Kisiela, autorstwa Moniki Pitoń, z podpisami trzech króli „K+M+B” został wylicytowany przez jednego z nich: Korwin-Mikkego.

ANTYSZCZEPIONKOWCY

W pierwszej kategorii – Zdrowie – nominowanych jest kilka osób. Piotr Witczak to znany antyszczepionkowiec i zwolennik teorii spiskowych, którego fałszywe informacje dziennikarze wielokrotnie już obnażali. Kolejna nominowana to pediatra Dorota Sienkiewicz. Radek Pogoda, drugi współprowadzący Wawrzynów, mówi, że Izba Lekarska w Białymstoku odbierała jej prawo do wykonywania zawodu, próbowano ją uciszać „jak nas wszystkich tutaj”. W lutym 2025 roku Naczelny Sąd Lekarski uznał za prawomocny wyrok dla Sienkiewicz za wygłaszanie w internecie poglądów niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną na temat szczepień dzieci przeciwko COVID-19.

Kolejną nominowaną jest prof. Grażyna Cichosz – zasłynęła wywiadem, którego udzieliła Bogdanowi Rymanowskiemu. Media i factcheckerzy ustalili, że publicznie mówi rzeczy niezgodne z nauką, jest powiązana z producentem mleka, które zachwala, a które – bez odpowiednich zgód – jest sprzedawane z przeznaczeniem dla dzieci i niemowląt.

Pytam Roberta Tamiołę, prezesa Fundacji Kisiela, czy Kisielewski popierałby antyszczepionkowców, bo jakoś nie przypominam sobie, by protestował w PRL-u przeciwko obowiązkowym wówczas szczepieniom. – Gdyby Stefan Kisielewski miał współczesną wiedzę np. o związkach szczepionek z autyzmem, to byłby przeciwko przymusowi szczepienia – zapewnia Tamioła.

TRZASKOWSKI DLA BEKI

Gala trwa jeszcze ponad dwie godziny, nominowano jeszcze kilkanaście osób. Niektóre są zaskakujące, np. nominacja dla Rafała Trzaskowskiego w kategorii Innowacje. „Za odwagę w eksperymentowaniu i konsekwencję w realizacji swojej wizji – niezależnie od tego, czy chodzi o przestrzeń zabaw, modularne rozwiązania, czy… luksusowe miejskie toalety”. Nominacja jest szyderstwem z prezydenta stolicy. Prowadzący mówi o wydawaniu „naszych pieniędzy” na „biały klocek stojący obok Pałacu Kultury” [Muzeum Sztuki Nowoczesnej – red.] czy strefę relaksu „z byle palet, za niespełna milion zł”. „Wielkie brawa dla wielkiego innowatora Warszawy Rafała Trzaskowskiego” – kpi Radek Pogoda.

Rafał Trzaskowski nie pojawił się na gali. Zapytaliśmy dlaczego: „Nie otrzymał zaproszenia na to wydarzenie” – odpowiedziała mi rzeczniczka prasowa Urzędu m.st. Warszawy Monika Beuth. Prowadzący galę w czasie laudacji przyznał: „Nie, żeby go ktoś tam zapraszał”.

Press

(screen: magazyn „Press”, nr 05-06/2026, fot. YouTube)

Fundację Kisiela założył w 2008 roku Janusz Korwin-Mikke. W sieci jest często mylona z Fundacją im. Stefana Kisielewskiego.

Prezes Tamioła tłumaczy mi, że beka z prezydenta stolicy to żart w stylu Kisiela. I wspomina anegdotę z lat 50., gdy Leopold Tyrmand kupił sobie luksusowe jak na owe czasy auto – Warszawę. Kisielewski zaś miał na nim napisać: „Tyrmand dupa”. Cegłówką.

Na gali szybko dowiedzieliśmy się, po co była nominacja dla prezydenta stolicy. By nominować też jego przeciwnika – twórcę projektu umieszczenia wizerunku Matki Boskiej na szczycie Pałacu Kultury i Nauki – Sebastiana Pitonia. To znany z noszenia góralskiej czapki zakopiański architekt, a przede wszystkim działacz skrajnej prawicy w partii Brauna. – W normalnym kraju za ten projekt powinienem dostać medal – zaczyna przemowę Pitoń. I zaraz potem dostaje Wawrzyn „za walkę ze współczesną brzydotą”. W prezentowanej na wideo jego wizji Pałac Kultury i Nauki otaczają wielkie pomniki rycerzy i aniołów walczących z wężami, wszystko w ornamentyce rodem z krakowskich Sukiennic.

„UKRAIŃSKA PODPASKA” MILLERA

Nominowany Krzysztof Olecki, ze środowiska edukacji alternatywnej, przekonywał na gali, że samorządy prowadzą wojnę przeciwko szkołom niepublicznym, dzieciom i rodzicom. Dostał brawa.

W kategorii Przedsiębiorcy nominowano Rafała Brzoskę (nieobecnego na gali) za propozycje zmian, które ułatwiłyby działanie przedsiębiorcom. Ale nagrodę zdobył Jan Fijor – człowiek, który dorobił się milionów w USA, w Polsce prowadził wydawnictwo Fijor Publishing, a od 30 lat jest „ewangelistą wolnego rynku”. – Pan Brzoska nie przyszedł, bo się boi, że przegra. Ja wiem o tym od dawna, bo jestem do dawna klientem InPostu – rozpoczął przemowę Fijor. Ludzie śmiali się, ale Anastazja Torkowska rzuciła współprowadzącemu spojrzenie pełne obaw i zdziwienia. W materiale wideo o Fijorze oglądamy jego zdjęcia z dyktatorem Chile, przywódcą junty wojskowej gen. Augusto Pinochetem.

Nominowano też Leszka Millera (nieobecny). – Powiedział, że Polska nie powinna być ukraińską podpaską – cytuje z pamięci Tamioła w rozmowie z „Press”. Można się domyśleć, że także za sianie antyukraińskiego fermentu nominowana została europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik (także nieobecna).

Na gali przemawiali jeszcze Korwin-Mikke i Stanisław Michalkiewicz, ale kulminacyjnym punktem było wręczenie Wawrzynu Grzegorzowi Braunowi. Otoczony przez górali w ludowych strojach mówił długo, przekonując, iż ta nagroda jest „spełnieniem skromnych marzeń”.

Dlaczego on? Bo tak jak Kisiel – zakłóca spokój w ławach sejmowych, „jako jedyny sprzeciwia się bezwarunkowemu wspieraniu obcych interesów” i „nie cofnął się ani o krok, nawet gdy cały parlament patrzył na niego z nienawiścią”. Bo tak jak Kisiel ma prowokacji używać, by „przebić się przez mur obojętności”, i „płaci za to najwyższą cenę – wykluczenie, procesy sądowe i medialną nagonkę”.

W kategorii Wolność słowa już żaden z nominowanych nie pojawił się na gali: ani Bogdan Rymanowski – krytykowany za promowanie osób szerzących antymedyczne fejki, ani antysystemowy Krzysztof Stanowski, ani nawet nagrodzona Monika Jaruzelska. Ta ostatnia dostała Wawrzyn, bo rozmawia ze wszystkimi i „nie stosuje autocenzury”.

Radek Pogoda wręczył jej statuetkę przy okazji wywiadu, jaki z nim przeprowadziła kilka dni później. Jaruzelska z poważną miną patrzyła na nagrodę: „Żałuję, że nie mogłam być. Zastanawiałam się do ostatniej chwili, ale niestety, czasami zdrowie nie pozwala” – tłumaczyła swoją nieobecność na gali.

Press

(screen: magazyn „Press”, nr 05-06/2026, fot. YouTube)

– Przy nazwisku Kisiela teraz pojawiają się szemrane postacie, a te spotkania są kampanią wyborczą Grzegorza Brauna – mówi Jerzy Kisielewski.

Rymanowski w styczniu br. informował, że jego wizerunek i nazwisko na plakatach zapraszających na galę znalazło się tam bez jego zgody. Fundacja Kisiela przeprosiła, plakaty zmieniła.

„JUDEOREALIZM”

Partnerem gali było Wydawnictwo Capital, znane z wydawania tytułów, którym zarzucany jest antysemityzm. Publikuje tutaj Stanisław Michalkiewicz i Grzegorz Braun. W portfolio Capital są takie tytuły, jak np. „Polska czy Polin?”, „Judaszyzm, czyli frymarczenie suweren-

nością”, „Będziesz wisiał” czy „Zakłamany holocaust”. Samych publikacji, które w nazwie miały „Żydzi” (nie tylko z tego wydawnictwa), wyszukiwarka na stronie Capital znajduje prawie 160. Sporo publikacji dotyczy teorii spiskowych, masonerii itp.

W listopadzie 2023 roku stoisko Wydawnictwa Capital usunięto z Targów Wydawców Katolickich na KUL z powodu książek znanego antysemity ks. Stanisława Trzeciaka. Z jego publikacji czytelnik może dowiedzieć się np., że „Żydzi to wrogowie Polski i należy ich wysiedlić z kraju”.

Pytam Roberta Tamioła, czy Kisiel popierałby antysemityzm.

– Kisielewski nigdy nie popierał antysemityzmu i teraz też byłby jemu przeciwny. My też tego nie popieramy. Jeśli już, to judeorealizm – precyzuje prezes Fundacji Kisiela.

NO PASARAN!

Jerzy Kisielewski – syn legendy i reprezentant reszty jego rodziny, spotyka się ze mną w Kawiarni na Rozdrożu. Tuż obok jest Skwer im. Stefana Kisielewskiego, a niedaleko – przy Alei Szucha – mieszkał słynny publicysta. Ta kawiarnia była jego ulubioną, tu spotykał się z przyjaciółmi. Tu też przez lata wręczano Nagrody Kisiela, obradowało jury konkursu.

Pan Jerzy opowiada mi historię Nagrody Kisiela. Jej akuszerem był Piotr Gabryel, z redakcji „Wprost”, który telefonicznie wysłuchiwał felietonów Kisiela i je spisywał – redakcja tygodnika była wówczas w Poznaniu.

Jak to się stało, że Kisielewski – tak krytyczny wobec komunizmu – pisał w tygodniku założonym przez byłego sekretarza KC PZPR Marka Króla? – Ojciec miał namówić Króla, by został sekretarzem komitetu centralnego partii. „Jeśli jest pan dziennikarzem”, argumentował – tłumaczy syn Jerzy.

Wymienia dziesiątki osób, które otrzymały Nagrodę Kisiela. To prawie zawsze byli ludzie, którzy odgrywali dużą rolę w rozwoju i historii Polski, m.in. Leszek Balcerowicz, Jan Krzysztof Bielecki, Irena Eris, Jerzy Gedroyc, Aleksander Kwaśniewski, Adam Michnik, Józef Tischner, Donald Tusk, Stanisław Tym czy Lech Wałęsa. Lista liczy ok. 60 nazwisk. Najpierw kandydatów wskazywał sam Kisiel, potem kapituła złożona z laureatów z poprzednich lat.

– Siedziałem w kapitułach, ale bez prawa głosu. Ach, te dyskusje powinno się wtedy spisywać – tam byli ludzie o różnych poglądach. Bywało naprawdę ostro. Pamiętam, jak Bratkowski przejechał się po Kwaśniewskim. Siłą tej nagrody było, że nie była jednostronna. Siedzieli tam ludzie z prawej i lewej strony – wspomina Jerzy Kisielewski.

Nagrodę wręczano we współpracy z tygodnikiem „Wprost”. W wyniku konfliktu w latach 2007–2009 nie przyznano nagród – kapituła protestowała przeciwko niektórym publikacjom redakcji i zaangażowaniu tygodnika. Potem znów kapituła wznowiła współpracę z „Wprost”, ale kolejny konflikt wybuchł po publikacji taśm z podsłuchów w restauracji Sowa i Przyjaciele. Gdy w 2015 roku rodzina i członkowie kapituły założyli Fundację im. Stefana Kisielewskiego, spór o własność do Nagrody Kisiela wszedł w fazę sądowej batalii. W 2017 roku „Wprost” wręczył swoje nagrody, a Fundacja im. Stefana Kisielewskiego swoje, z patronatem „Forbesa”. To były ostatnie takie nagrody.

Jerzy Kisielewski uważa, że już nagrody przyznawane przez „Wprost” bez udziału kapituły były „od czapy”, były efektem „monetyzowania” nagrody przez redakcję. Jerzy Kisielewski nie zgadzał się z nominacjami.

Równolegle w 2008 roku zgodę na założenie Fundacji Kisiela dostał jeden z pierwszych laureatów – Korwin-Mikke. – Dostał ją, bo mimo że jest wariatem, to jednak skutecznym – tłumaczy mi Jerzy Kisielewski. Ale organizacja JKM przez lata nie brała udziału w przyznawaniu nagród.

W tym roku do Jerzego Kisielewskiego dzwonili starzy znajomi. – Słuchaj, wręczają Wawrzyny Kisiela. Ty coś o tym wiesz? – pytali zaniepokojeni.

Jerzy Kisielewski nie wiedział. Nikt z organizatorów – jak twierdzi – nie pytał jego ani reszty rodziny o zgodę. Nikt z nim o tym wydarzeniu nie rozmawiał.

Gdy poznał listę osób, które z plakatu zapraszały na galę, oniemiał. – Przy nazwisku Kisiela teraz pojawiają się szemrane postacie, a te spotkania są kampanią wyborczą Grzegorza Brauna – mówi Jerzy Kisielewski. Nie podoba mu się, że pod szyldem jego ojca są promowane skrajne organizacje polityczne.

Czy antyszczepionkowcy są zgodni z myślą i wartościami Kisiela? – Ojciec był głównie zainteresowany wariatami, bo bywają skuteczni, ale nie aż do tego stopnia – uważa jego syn.

Na dowód tego, że Stefan Kisielewski był zainteresowany „wariatami”, ale w racjonalny sposób, Jerzy przypomina anegdotę, jak to leżący w szpitalu ojciec mówił, by dać nagrodę… Bogusławowi Baksikowi.

– Za co? – pytali krewni.

– On przyśpieszył reformy systemu finansowego – tłumaczył Stefan Kisielewski.

Kisielewski się uparł i Bagsik nagrodę dostał.

– Ojca interesowali ludzie wyraziści, z charakterem. Chciał zrozumieć ich postawy. Nie ciekawili go koniunkturaliści ani karierowicze – dodaje Jerzy Kisielewski.

Przyznaje jednak, że organizatorzy Wawrzynów raczej nie naruszają prawa. – Bo nazwa nagrody jest inna. Sprytne – komentuje.

Sprawdzam. Mecenas Jerzy Jurek, zaznaczając, że to pobieżna ocena, mówi mi: – Działalność tej fundacji może być oceniania przez pryzmat naruszenia dobrej pamięci zmarłego, czyli dóbr osobistych osób jemu najbliższych lub z nim związanych. W ramach ich ochrony te osoby mogą się domagać od organizatorów konkursu zaprzestania dalszych naruszeń.

Mecenas dodaje, że Stefan Kisielewski to postać historyczna, z którą każdy może czuć ideową łączność, także Korwin-Mikke, więc sprawa miałaby charakter precedensowy.

Czy więc Fundacja Kisiela, po 19 latach istnienia pod tą nazwą, powinna najpierw uzyskać pisemną zgodę na konkurs z nazwiskiem i wizerunkiem Kisiela? – Moim zdaniem nie musi – dodaje mec. Jurek.

Znajomi, też zbulwersowani tym, kto tam będzie promowany, namawiali Jerzego Kisielewskiego: „Zrób coś. Bo w jakim kontekście znajdzie się twój ojciec?”.

Ale nie zareagował, gdy zapowiedzi Wawrzynów pojawiły się w sieci. – Uznałem, że jeśli zaprotestuję, to zacznie się polemika, która podsyci zainteresowanie. Zrobiłbym im więc darmową reklamę.

Jerzy Kisielewski podkreśla, że ani on, ani jego rodzina nie chcą zabraniać żadnych inicjatyw upamiętniających ich ojca i dziadka. – Ale nie ma zgody na to, by wizerunek ojca służył do gier czysto politycznych, zwłaszcza w kontekście przyszłorocznych wyborów. Wiedza szerzona przez antyszczepionkowców jest skandaliczna – przez to umierają ludzie. Są granice szaleństwa i przyzwoitości – mówi Jerzy Kisielewski.

Czy coś z tym zrobi? – Oprócz ram prawnych istnieje też przyzwoitość – stwierdza enigmatycznie Jerzy Kisielewski.

HITLER? JAKA SKRAJNA PRAWICA?

Robert Tamioła w rozmowie ze mną przyznał, że to on postanowił wskrzesić nagrodę pod inną nazwą. – Kontynuujemy dzieło idei Kisiela: wolności słowa i walki z totalizmami. Nie urągamy mu, tylko go honorujemy. Młode pokolenia go już nie znają – tłumaczy. Twierdzi, że przez pośrednika – nie chce podać kogo – pytał Jerzego Kisielewskiego, czy chcieliby się włączyć w tę nagrodę, ale miało paść „Nie”. Podkreśla, że Korwin-Mikke zapewnił go, że ma ustne zezwolenie na używanie wizerunku i nazwiska Kisiela. Fundacja działa zresztą od kilkunastu lat i gdyby doszło do naruszenia, to rodzina by już zareagowała.

Pytam, czy Kisiel popierałby obecnych polityków skrajnej prawicy, jak to robią Wawrzyny. Tamioła nie wie, co mam na myśli, mówiąc „skrajna prawica”, a na pytanie, czy Wawrzyny nie zostały teraz wyciągnięte, by promować polityków skrajnej prawicy w kampanii, zaprzecza.

Tamioła jest prezesem Fundacji Kisiela od 11 marca 2025 roku. Wcześniej należał do partii Korwin/Nowa Nadzieja. Wystąpił z niej w styczniu 2024, by w wiosennych wyborach samorządowych, oraz potem czerwcowych do Parlamentu Europejskiego, startować jako „niezrzeszony”. W pierwszym przypadku dostał 0,14 proc. głosów w okręgu, w drugim – 0,04 proc. Nie uzyskał mandatów.

NIETUTEJSZY JESTEM

O opinie dotyczące Wawrzynów pytam nieobecnych na gali, ale zapraszanych lub nawet zapraszających.

Łukasz Warzecha szybko ucina rozmowę: „Nie było mnie tam, bo tak akurat wyszło. Kompletnie nie wiem, kto był nominowany i nagrodzony, więc nie mam żadnej opinii na temat Wawrzynów”.

Jan Pospieszalski w czasie pandemii krytykował szczepienia przeciw COVID-19 tak bardzo, że musiał się rozstać z TVP. Na Wawrzyny był zapraszany. – Nie byłem, bo nie mogłem być. Nie uczestniczyłem, nie widziałem, więc nie będę rozmawiał o tym. Wesołych świąt!

Monika Jaruzelska już na wstępie mówi mi, też w nastroju świątecznym: – Domyślam się, jaki artykuł pan przygotowuje. Dziękuję i wesołych świąt życzę.

Gdy zadaję jej pytanie, dlaczego nie była na gali i tak długo się wahała nad obecnością na niej, zrywa połączenie.

Dzwonię więc do byłych laureatów Nagród Kisiela z tym samym pytaniem.

Ks. Adam Boniecki, który dostał tę nagrodę jako jeden z ostatnich – w 2017 roku – za „potęgę milczenia” w kategorii Publicystyka. – Nie potrafię nic powiedzieć.

Adam Michnik – laureat w 2013 roku – też nie chce rozmawiać. Przysyła jednak krótki mail: „Uważam, że te pytania powinien Pan postawić dzieciom Stefana Kisielewskiego, a nie mnie. Ja nie czuję się kompetentny. Chociaż przekonany jestem, że z tym towarzystwem Stefan by nie miał nic wspólnego. Przynajmniej tak ja go zapamiętałem”.

Wiesław Walendziak – laureat w 1990 roku, w pierwszej edycji nagrody, potem przed dekady członek kapituły ją przyznającej – też odmawia rozmowy. Wobec byłego pracodawcy zobowiązał się do nieudzielania wypowiedzi publicznie przez dwa lata. – Nie naciągnie mnie pan na rozmowę – uprzejmie odmawia.

Wiesław Uchański (laureat w 1999 roku), przez długi czas członek kapituły, do teraz prezes Wydawnictwa Iskry, przez wiele lat przyjaciel Kisielewskiego i jego wydawca, chętnie rozmawia. Ale zaznacza – niewiele ma do powiedzenia w tej sprawie. Gali nie oglądał, przypomina, że Janusz Korwin-Mikke pozostawał w bliskich relacjach z Kisielewskim, a ten był honorowym przewodniczącym Unii Polityki Realnej – to jest legitymacja moralna, by „sięgać do tego typu rzeczy”, czyli wręczać nagrody. – Niekoniecznie podobają mi się opinie wszystkich nagrodzonych, ale jeśli ktoś podejmuje działania zgodne z prawem, to jest jego sprawa. Mnie nic do tego – konkluduje Uchański. Dopytywany o antyszczepionkowców twierdzi, że wręczanie im nagród bardziej go rozśmiesza, niż oburza.

– Każda forma przypominania o obecności Kisielewskiego jest użyteczna – kończy Uchański.

PŁASKOZIEMCY

Rozmowniejsi i bardziej jednoznaczni są w ocenach publicyści. Seweryn Blumsztajn, były prezes Towarzystwa Dziennikarskiego, nie zna nagród Wawrzyny. – Ale mogę przypuszczać, że to jakieś gówno, skoro jest tam Korwin-Mikke i Braun. Bo to, co robi Braun, jest już poza wszelkimi normami. Na pewno Kisiel nie chciałby mieć z tym nic wspólnego – konkluduje.

Jacek Żakowski z Tok FM i „Polityki” też pierwszy raz słyszy o takiej nagrodzie. Ale – jak zaznacza – każda bańka ma swoich bohaterów i nagrody, więc takowe też „na pewno przyznają sobie ludożercy”. – Z Kisielem mógłbym się spierać o wiele rzeczy, ale to był jednak mądry człowiek. Ze względu na jego ultraliberalne skłonności być może mógłby się obecnie skumać z Korwinem i Mentzenem. Ale nie za blisko. I już na pewno nie łyknąłby płaskoziemców ani antyszczepionkowców – uważa Żakowski.

Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej” przypomina, że po ogromnym znaczeniu dawnych Nagród Kisiela już obecnie „śladu nie ma”. A to, w co się obecnie przepoczwarzyły, budzi „dużo kontrowersji”. – Dzisiejsze poglądy Korwin-Mikkego sprawiłyby, że resztki włosów starego dobrego Kisiela stanęłyby dęba – mówi obrazowo.

– Odnoszenie się do osoby, która od dekad nie żyje, i uzurpowanie sobie prawa do użytkowania jej imienia jest wątpliwe moralnie. I mało uczciwe – zaznacza publicysta „Rzeczpospolitej”. Widział nazwiska nominowanych i nagrodzonych: „średnio mi się to ze starym Kisielem oraz jego poglądami kojarzy. Mają poglądy trudne do zaakceptowania” – kończy.

Na TeologiaPolityczna.pl znaleźliśmy jedyną publikację analizującą Wawrzyny Kisiela i skład grupy ludzi, którzy ją reklamowali na plakatach. W swoim felietonie Wojciech Stanisławski przypomina, że wespół z Korwin-Mikkem i Michalkiewiczem to Kisielewski był współzałożycielem Unii Polityki Realnej. Stanisławski rozumie, że są „racje, historyczne i myślowe, które sprawiają, że Michalkiewicz i Korwin-Mikke mogą się dziś odwoływać do dorobku Kisiela”.

Lecz mimo to Stanisławski podkreśla, że trudno mu znaleźć iunctim między twarzami z plakatu a Stefanem Kisielewskim. „Warto przy tym pamiętać, że przekora jest doskonałą przyprawą publicystyki, ale uczynienie z niej głównego jej surowca nieraz kończy się porażką, o czym wie każdy, kto usiłował ulepić kotlet z kardamonu”.

***

Ten tekst Krzysztofa Boczka pochodzi z najnowszego numeru magazynu „Press”. Teraz udostępniliśmy go do przeczytania w całości.

„Press” do nabycia w salonach prasowych, App Store, Google Play, e-Kiosku lub online na E-sklep.press.pl.

Czytaj też: Nowy "Press": rozmowa z Pawłem Płuską, Newsmax w Polsce i prawnik "Gazety Wyborczej"

Press

Krzysztof Boczek

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.