Polskie sądy w 2024 roku zatwierdziły prawie wszystkie wnioski służb o podsłuch
"W aktualnym modelu kontrola sądowa nie stanowi ochrony przed nadużyciami – ani w przypadku klasycznych środków kontroli operacyjnej, ani w przypadku stosowania oprogramowania szpiegującego" – czytamy w raporcie Fundacji Panoptykon (rys. Paweł Smardzewski, materiały prasowe)
Polskie sądy w 2024 roku zatwierdziły niemal 100 proc. wniosków służb o tzw. kontrolę operacyjną, czyli np. założenie podsłuchu – wynika z raportu Fundacji Panoptykon.
Według opracowania pt. "Demokracja na podsłuchu", w 2024 roku polskie służby złożyły wniosek o tzw. kontrolę operacyjną dokładnie wobec 5818 osób. Sądy wydały zgodę co do 5697 osób, czyli dały służbom zielone światło w aż 99,55 proc. wypadków.
Kontrola sądów ma charakter fasadowy
Dla porównania, w 2023 roku sądy zgodziły się na kontrolę operacyjną w 99,62 proc. wniosków, w 2022 roku – w 99,39 proc., a w 2021 – w 99,64 proc. Tak wynika z dokonanej przez Panoptykon analizy rocznych sprawozdań prokuratora generalnego.
Czytaj też: Republika alarmuje, że służby ją atakują. Policja odpowiada, że to fake news
Fundacja od lat alarmuje, że kontrola sądów nad działaniami służb ma charakter fasadowy. Sądy mają bowiem kontakt ze sprawą prowadzoną przez służby tylko w momencie, gdy te zwrócą się do nich z wnioskiem o zarządzenie kontroli operacyjnej.
Jak przypominają aktywiści w wydanym właśnie raporcie, służby we wniosku do sądu nie załączają całego materiału dotyczącego sprawy, tylko część, która uzasadnia potrzebę wzięcia danej osoby pod lupę.
Jak twierdzi cytowany w raporcie dr Adam Behan z Uniwersytetu Jagiellońskiego, taka strategia "pozwala »ominąć« niewygodne (…) fakty czy kontekst, czy wręcz okoliczności, które (…) mogłyby spowodować, iż zgoda nie zostanie wydana".
Brakuje mechanizmu zaskarżania decyzji
Jak zaznacza Fundacja Panoptykon, wnioski o zarządzenie kontroli operacyjnej rozpatruje tylko jeden sędzia będący danego dnia na dyżurze. A to oznacza, że nie ma on czasu na wnikliwe przyjrzenie się sprawie.
Czytaj też: Tok FM bez audycji Anny Gmiterek-Zabłockiej. Nowy program współtworzy Wojciech Jagielski
Jest tu także inny problem. W polskim systemie nie ma, tak jak np. w Wielkiej Brytanii, tzw. adwokatów prywatności broniących praw osób, którymi zainteresowały się służby. Brakuje więc mechanizmu zaskarżania decyzji sądu godzącego się na kontrolę operacyjną.
"W aktualnym modelu kontrola sądowa nie stanowi ochrony przed nadużyciami – ani w przypadku klasycznych środków kontroli operacyjnej, ani w przypadku stosowania oprogramowania szpiegującego" – czytamy w raporcie Fundacji Panoptykon, która uważa, że kierowany przez służby wniosek do sądu powinien jednoznacznie określać cele, zakres i sposób kontroli.
Wreszcie, dla przeprowadzenia kompleksowej reformy konieczne jest przyznanie osobom, które były przedmiotem zainteresowania ze strony służb, prawa do informacji, iż do takiego działania doszło. Głośna była np. sprawa dziennikarki "Polityki" Ewy Siedleckiej, która w 2020 roku pozwała służby za naruszenie dóbr osobistych, gdyż te odmówiły jej informacji, czy była inwigilowana.
Czytaj też: Tomasz Sakiewicz podtrzymuje, że dostał wezwanie od "nielegalnego zespołu" prokuratorów
(MZD, 16.05.2026)










