Canal+ przedłużył prawa do transmisji Ligi Mistrzów w Polsce do 2031 roku
Nowa umowa obejmuje sezony 2027/2028, 2028/2029, 2029/2030 i 2030/2031 (fot. materiały prasowe)
Canal+ przedłużył prawa do transmisji wszystkich spotkań Ligi Mistrzów UEFA w Polsce. Nadawca zapłaci za nie znacznie więcej niż do tej pory. – Obecność Ligi Mistrzów w Canal+ to fundament oferty sportowej, więc agresywna licytacja w przetargu zupełnie nie dziwi – komentuje Maciej Łanczkowski, dziennikarz tygodnika "Piłka Nożna".
"Cieszymy się, że UEFA ponownie powierzyła nam prawa do transmisji tych wyjątkowych rozgrywek. To dla nas potwierdzenie jakości i zaufania oraz zobowiązanie do dalszego dostarczania kibicom najlepszych piłkarskich emocji na najwyższym poziomie" – skomentowała w komunikacie Edyta Sadowska, prezeska i dyrektorka generalna Canal+ Polska.
Nowa umowa obejmuje sezony 2027/2028, 2028/2029, 2029/2030 i 2030/2031.
Według serwisu Sport.pl w przetargu udział wzięły w nim co najmniej cztery podmioty, w tym Telewizja Polsat i dwie platformy streamingowe. "Jeśli szacuje się, że za poprzedni pakiet do Ligi Mistrzów stacja zapłaciła sto kilkadziesiąt milionów euro, to obecna wartość podpisywanego właśnie kontraktu wzrośnie o około 60 proc." – czytamy w serwisie.
– Jeżeli prawdziwe są informacje, że wartość obecnego kontraktu urośnie aż o 60 proc., a Canal+ zrobił tak m.in. po to, aby uniknąć dogrywki, to znaczy, że nie tylko zdecydował się zagrać mecz o wszystko, ale po prostu rozjechać konkurencję jak walec – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.
Jak zauważa Grzegorz Kita, Liga Mistrzów to produkt, który przyciąga najszerszą grupę konsumentów i kibiców, ale co ważniejsze, nie jest to grupa ograniczona wielkościowo. – Mecze największych europejskich marek to od dawna wydarzenia nie tylko sportowe, lecz co najmniej sportainment, jeśli nie wręcz produkt konsumencko uniwersalny – uważa szef Sport Management Polska.
Jego zdaniem, jeżeli nadawca tak ostro walczy o prawa telewizyjne, to znaczy, że jego wewnętrzne dane mu to nakazują. - Trzeba pamiętać, że Canal+ właściwie stworzył zestaw, który w pewnym sensie zablokował możliwości rozwoju konkurencyjnych stacji. Jednoczesne posiadanie tak znaczących praw, jak Liga Mistrzów, Ekstraklasa i Premier League, właściwie zmusza konsumenta do wyboru tej stacji. I to wyboru, który raczej odbywa się subskrypcyjnym kosztem innych nadawców. Canal+ w pewnym sensie przemodelowuje rynek transmisji sportowych do stanu "Canal+ i reszta" – dodaje.
Maciej Łanczkowski, dziennikarz tygodnika "Piłka Nożna", komentuje: – Obecność Ligi Mistrzów w Canal+ to fundament oferty sportowej, więc agresywna licytacja w przetargu zupełnie nie dziwi. Kwota 200 mln euro za licencję dowodzi, że stacja musi mieć te rozgrywki w portfolio – same prawa do Premier League to za mało, by wypełnić ofertę kanałów Extra. Champions League idealnie uzupełnia segment transmisji premium.
Według Macieja Łanczkowskiego dla kibiców jest to dobra informacja. – Canal+ już wcześniej udowodnił, że potrafi opakować mecze na najwyższym poziomie, co gwarantuje jakość i merytorykę transmisji. W kuluarach branżowych mówiło się o zaangażowaniu w przetarg platform streamingowych. Kibice nie mają jednak dobrych doświadczeń ze streamingiem sportowym, dlatego Canal+ jest bezpieczną i sprawdzoną opcją, mimo możliwych podwyżek abonamentu za kanały Extra – wskazuje dziennikarz "Piłki Nożnej".
Dziennikarz sportowy "Wprost" Maciej Piasecki tłumaczy, że Liga Mistrzów jest dość specyficznym produktem w kontekście polskiego rynku telewizyjnego. – Z jednej strony mowa o rywalizacji marki premium, jeśli spojrzeć na hierarchię rozgrywek ze stajni UEFA. Z drugiej polski kibic odzwyczaił się już od jakichkolwiek szans względem udziału klubu z Ekstraklasy wśród najlepszych ze Starego Kontynentu – wskazuje Piasecki.
(KOZ, 30.04.2026)










