Péter Magyar zawiesi nadawanie programów informacyjnych w mediach publicznych
Péter Magyar od razu po wygranych wyborach podjął decyzję o reformie mediów publicznych (fot. Wikimedia Commons/European Union)
Zwycięzca niedzielnych wyborów na Węgrzech Péter Magyar oświadczył w poniedziałek, że po utworzeniu rządu zawiesi nadawanie programów informacyjnych przez publiczne media do czasu zapewnienia ich obiektywnego przekazu.
Program informacyjny "Híradó" (węg. "Wiadomości") jest emitowany na głównym kanale informacyjnym publicznego nadawcy (MTVA) o nazwie M1. Po reformach medialnych po 2010 roku, czyli po objęciu władzy przez Viktora Orbána, kanał M1 i program "Híradó" stały się głównymi narzędziami informacyjnymi rządu.
Jednym z pierwszych działań Magyara po odejściu z Fideszu w 2024 roku i objęciu przywództwa w nowo powstałej partii TISZA było zorganizowanie demonstracji przed siedzibą MTVA, w której wezwał do likwidacji "fabryki propagandy" Orbána.
Węgry podczas długich rządów Orbána spadły z 23. na 68. miejsce w Światowym Indeksie Wolności Prasy Reporterów bez Granic, stając się jednym z najgorzej klasyfikowanych pod tym względem krajów w Unii Europejskiej.
Światowe media szeroko relacjonowały niedzielne wybory. Amerykańska stacja informacyjna CNN cytuje opinię byłego amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy na platformie X. "Zwycięstwo opozycji na Węgrzech, podobnie jak w wyborach w Polsce w 2023 roku, jest zwycięstwem demokracji nie tylko w Europie, ale na całym świecie" – "Przede wszystkim jest to dowód odporności i determinacji narodu węgierskiego – i przypomnienie dla nas wszystkich, abyśmy nadal dążyli do sprawiedliwości, równości i praworządności" – dodaje Obama.
"Polska populistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) przegrała wotum zaufania po ośmiu latach sprawowania władzy w 2023 roku, co pozwoliło Donaldowi Tuskowi przejąć władzę" – wskazuje CNN. Przypomina, że Orbán był bliskim partnerem zarówno prezydenta USA Donalda Trumpa, jak i Władimira Putina, stając się głównym przeciwnikiem Unii Europejskiej i Ukrainy.
"Era Orbána została zmieciona przez ruch wyborczy Pétera Magyara" – podaje brytyjskie BBC, podkreślając bliskie związki węgierskiego premiera z administracją Trumpa. "Wybory były uważnie obserwowane na całym świecie jako test odporności ruchu MAGA i globalnej skrajnej prawicy, z których wielu od dawna szukało w Orbánie inspiracji i starało się naśladować jego strategię" – zauważa dziennik "The Guardian".
"Nasz długi europejski koszmar się skończył. Po 16 latach, kiedy Viktor Orbán zamienił Węgry w nieliberalną demokrację, poniósł druzgocącą, bezapelacyjną porażkę. W Budapeszcie wygrał Péter Magyar – huzar, który zerwał dach budynku wzniesionego przez Orbána, ukazując jego pęknięcia, wady i wstydliwe sekrety" – napisał włoski dziennik "Corriere della Sera".
Według gazety, "jasne jest, że na Węgrzech to nie były wybory, a rewolucja", o czym świadczy frekwencja sięgająca 80 proc. Włoski dziennik odnotował "oddech ulgi w Brukseli" i słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, że "serce Europy bije mocniej na Węgrzech".
"La Repubblica" na pierwszej stronie zamieściła tytuł "Koniec reżimu Orbána". Pisząc o "historycznym przełomie", podkreślono, że "tyrania nad Dunajem przechodzi do historii". Autorka relacji z Budapesztu przypomniała zapowiedź Magyara. Zgodnie z nią z pierwszą zagraniczną wizytą jako premier uda się do Warszawy na spotkanie z Donaldem Tuskiem, który "dwa lata temu wyrwał Polskę z autokracji". "La Stampa" donosi natomiast o "upadku Orbána", dodając, że kończy się era przywódcy unijnego kraju, który najlepsze relacje miał z Rosją.
"Le Monde" ocenia, że wraz z przegraną Orbána francuskie skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe (RN) traci sojusznika. "Wyniki wyborów na Węgrzech sprawiają, że znika partner francuskiej skrajnej prawicy w jej ideologicznej walce przeciwko Komisji Europejskiej" – podkreśla "Le Monde".
Niemieckie media widzą w zwycięstwie Magyara wydarzenie historyczne. "Wygrała demokracja" – podaje na swoim portalu "Die Zeit". Tygodnik zaznacza, że Orbánowi nie pomogła wizyta wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych J.D. Vance'a ani nawet agenci Moskwy. "To dobry dzień dla liberalnej demokracji w Europie" – podsumowuje "Handelsblatt".
O "historycznej zmianie władzy" pisze też "Der Spiegel", dodając: "Węgrzy wystrzelili Orbána na Księżyc". "Dla Orbána wynik jest katastrofalny" – stwierdza "Die Welt". "Europa może odetchnąć" – komentuje wybory pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD.
Trzymający stronę Trumpa (a więc i Orbána) prawicowy amerykański Fox News przyjął wynik węgierskich wyborów bez dodatkowych emocji. "Nie powinno to dziwić Amerykanów. My również zżymamy się na sugestie, że ktokolwiek poza naszymi własnymi prawowitymi obywatelami powinien mieć wpływ na nasz proces demokratyczny. Poza skrajnymi marginesami naszej polityki niewiele jest dowodów na to, że zagraniczne kampanie wpływów skutecznie kształtują poglądy amerykańskich wyborców" – zauważa Fox News, wypominając amerykańskiej administracji zbyt silne angażowanie się w sprawy Węgrów.
Powściągliwie zareagowała natomiast Rosja i media prokremlowskie. "Liczymy na to, że będziemy kontynuować nasze pragmatyczne kontakty z nowymi władzami Węgier" – skomentował wynik wyborów rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
(MAC, 14.04.2026)










