Autorki "Codziennika Feministycznego" mają przeprosić Jakuba Dymka za pomówienia o molestowanie i gwałt
Jakub Dymek wygrał sprawę przeciwko "Codziennikowi Feministycznemu" o naruszenie jego dóbr osobistych (fot. Daniel Remian)
Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok pierwszej instancji w sprawie jaką lewicowy publicysta i dziennikarz Jakub Dymek wytoczył kilku autorkom serwisu "Codziennik Feministyczny". Dymek domagał się przeprosin oraz zadośćuczynienia za pomówienie go o molestowanie i gwałt.
Sprawa miała początek w 2017 roku, kiedy w "Codzienniku Feministycznym" został opublikowany tekst "Papierowi feminiści. O hipokryzji na lewicy i nowych twarzach #metoo". Osiem kobiet zarzuciło lewicowym publicystom m.in. mobbing i molestowanie. Sprawą zajęła się prokuratura, ale już na etapie postępowania przygotowawczego uznała, że nie ma podstaw do sporządzenia aktu oskarżenia.
Dymek wniósł pozew o naruszenie dóbr osobistych do sądu cywilnego. Autorki broniły się przed sądem, że ich tekst nie był oskarżeniem kogokolwiek, a jedynie miał na celu wywołanie debaty. Sąd uznał jednak, że ich tłumaczenie nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Wyrok w I instancji zapadł w 2023 roku, kiedy sąd nakazał autorkom tekstu zamieszczenie przeprosin w serwisach Codziennikfeministyczny.pl i Krytykapolityczna.pl.
"Krytyka" usunęła po wyroku nieprawdziwe informacje dotyczące Dymka, a przy tekście związanym z publikacją na jego temat umieściła sprostowanie. "Codziennik Feministyczny" natomiast ograniczył się do publikacji oświadczenia, w którym zauważył, że wyrok nie jest prawomocny.
Wczoraj zapadł wyrok w II instancji. - "Codziennik Feministyczny" ma opublikować przeprosiny na swoich stronach oraz w serwisie "Krytyki Politycznej". Sąd w II instancji również uznał, że tekst stanowił naruszenie moich dóbr osobistych, a pozwane nie miały prawa przypisywać mi popełnienia przestępstwa, którego nie popełniłem. Ta sprawa kosztowała mnie dużo, ale było dla mnie jasne, że w końcu sądowa walka przeciwko pomówieniom się powiedzie. Podobnie jak to, że nie można poddawać się w obliczu internetowych oszczerstw niszczących reputację - mówi "Presserwisowi" Jakub Dymek. - Dziękuję wszystkim, a było tych osób na szczęście niemało, które od początku mi wierzyły i wspierały mnie w tej sądowej walce. Dziękuję także mojej pełnomocniczce, Magdalenie Wojdak, za wielką determinację i skuteczne doprowadzenie sprawy do końca - dodaje.
Do decyzji sądu odniosła się Patrycja Wieczorkiewicz, współautorka tekstu w "Codzienniku Feministycznym". - U fanów Jakuba Dymka i na prawicowym Twitterze strzelają korki od szampanów, a sam zainteresowany ogłosił swoje wielkie zwycięstwo - choć śmiem wątpić, czy rzeczywiście cieszy go dzisiejszy wyrok. Jest dla niego dużo mniej korzystny, niż wyrok sądu I instancji - skomentowała na Facebooku.
Patrycja Wieczorkiewicz napisała: "Sąd I instancji zasądził na rzecz Jakuba Dymka 20 tys. zł oraz przeprosiny na łamach Codziennika Feministycznego i Krytyki Politycznej. Dymek apelował, chciał więcej. Sąd apelacyjny w całości oddalił jego apelację, zaś naszą uznał częściowo. Obniżył zadośćuczynienie do 5 tys. zł. Sąd podtrzymał wyrok skazujący, a złagodzenie go uzasadnił tym, że Jakub Dymek sam dopuścił się naruszeń, zwracając uwagę, że przeprosił on za swoje zachowania opisane w naszym artykule tuż po jego publikacji, wypierając się tylko gw*łtu (»przepraszam wszystkie osoby, które potraktowałem w sposób seksistowski, arogancki, napastliwy, przykry, poniżający... (...) Mówię wszystkim osobom, które potraktowałem w sposób opisany w artykule >przepraszam<«). Sąd wskazał również, że działałyśmy w uzasadnionym interesie społecznym, jakim było zwrócenie uwagi na powszechność zachowań prz*mocowych" (pisownia oryginalna - przyp. red.).
"Codziennik Feministyczny" ostatnie teksty w swoim serwisie opublikował w 2023 roku.
(PAR, 13.04.2026)










