Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Marzec 03, 2026

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wielu dziennikarzy ma trudności z rozpoznawaniem treści dezinformujących

Polscy dziennikarze zbyt często nadużywają argumentu wolności słowa, publikując niesprawdzone treści (graf. PAR)

Polscy dziennikarze mają problem z wyłapywaniem treści dezinformujących – uważają specjaliści od fact-checkingu. Ich zdaniem, ludzie pracujący w mediach swoje nieprzygotowanie zbyt często usprawiedliwiają wolnością słowa – wynika z dyskusji, która towarzyszyła premierze projektu Stowarzyszenia Demagog, kwartalnika online "Obiektyw".

Uczestnicy dyskusji – Aleksy Szymkiewicz i Marcin Kostecki z "Obiektywu" oraz dr Damian Parol, dietetyk, fact-checker medyczny, i dr Piotr Lewulis z Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego zgodnie przyznali, że współczesny krajobraz mediów społecznościowych to efekt grzechu pierworodnego, jaki towarzyszył powstaniu platform społecznościowych. – Platformy nie są odpowiedzialne za publikowane treści. Karani za opublikowane treści bywają ich autorzy. Platformy nie ponoszą odpowiedzialności – zauważył dr Piotr Lewulis.

"Część ludzi wierzy atrakcyjnej nieprawdzie"

Zdaniem dr Damiana Parola, demaskowanie dezinformacji może nie wystarczyć. – Rzetelne treści są dla algorytmów mało atrakcyjne. Nie rozprzestrzeniają się tak, jak intrygująca dezinformacja. I, niestety, część ludzi wierzy atrakcyjnej nieprawdzie.

Czytaj też: TVN i TVP wysłały korespondentów na Bliski Wschód. Polsat nie chce ryzykować

Uczestnicy dyskusji wskazywali, że dezinformacja stanowi dziś jeden z głównych czynników wpływających na bezpieczeństwo, zdrowie publiczne, wybory i odporność społeczną. W 2025 oraz na początku 2026 roku kolejne badania pokazały skalę problemu i rosnące poczucie bezradności odbiorców wobec chaosu informacyjnego.

W globalnym badaniu Pew Research Center, przeprowadzonym w 25 państwach, mediana odsetka osób uznających dezinformację za poważne zagrożenie wynosi 72 proc., a w Polsce – 85 proc. (najwyższy wynik w całym zestawieniu). Natomiast Reuters Institute w "Digital News Report 2025" wskazuje, że 58 proc. badanych na świecie obawia się trudności w odróżnieniu w internecie treści prawdziwych od fałszywych.

Grzech wielu polskich dziennikarzy

Zdaniem Marty Trzeciak, redaktor prowadzącej "Obiektyw", wielu polskich dziennikarzy nie jest dobrze przygotowanych do rozpoznawania dezinformacji i podejmowania działań przeciwdziałających rozprzestrzenianiu się fałszywych treści.

Czytaj też: Jubileuszowa sekcja specjalna w najnowszym "Press". Pobierz za darmo tutaj

– Często nadużywają w tym przypadku słowa "cenzura", której, jak mówią, nie chcą stosować w swoich tekstach czy programach – mówiła Trzeciak. Jako przykład podała Bogdana Rymanowskiego, który jesienią ub.r. do swojego kanału na YouTubie zaprosił kontrowersyjną profesor nauk rolniczych Grażynę Cichosz. Eksperci zarzucali jej mijanie się z aktualną wiedzą medyczną. Gdy program wywołał falę krytyki, Rymanowski podsumował, że jego odbiorcy mają wybór. "Albo jest wolność słowa, albo jej nie ma, tertium non datur" – napisał w mediach społecznościowych.

Zdaniem Marty Trzeciak, grzechem wielu polskich dziennikarzy jest brak weryfikacji treści. Widać to szczególnie, kiedy udostępniają te tworzone przez wątpliwe autorytety. – A przecież to od mediów oczekujemy, że będą treści weryfikować – mówi Trzeciak.

Czytaj też: Numer na 30-lecie "Press": rozmowa z Miszczakiem, sylwetka Wysockiej-Schnepf i plemiona

(PAR, 03.03.2026)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.