Prezydent zawetował wdrożenie DSA. "To weto polityczne, nie merytoryczne"
Prezydent Karol Nawrocki uznał ustawę wdrażającą DSA za wprowadzanie cenzury (fot. Radek Pietruszka/PAP)
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała wdrożyć unijną dyrektywę o usługach cyfrowych (DSA). Eksperci zwracają uwagę, że to pozbawienie Polaków ochrony przed szkodliwymi działaniami w sieci i pójście na rękę największym koncernom internetowym.
Projekt zawetowanej ustawy przewiduje m.in. możliwość wnoszenia skarg na globalne platformy internetowe do polskiego urzędu, blokowanie treści naruszających kodeks karny czy możliwość szybkiego odblokowywania kont, które zostały niesłusznie zablokowane przez platformy.
Anna Mierzyńska: "Nie o cenzurę tu chodzi"
"Ustawa wdrażająca tzw. DSA – Digital Services Act, czyli unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych – w założeniu miała chronić obywateli, w szczególności dzieci. To prawda, wirtualna rzeczywistość niesie dziś wiele zagrożeń. To sprawa niezwykle ważna. Wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania. I właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą" – argumentuje Karol Nawrocki w oświadczeniu opublikowanym na stronie Kancelarii Prezydenta.
Czytaj też: Republika rozbudowuje dział sprzedaży. Oferuje czas reklamowy równolegle do Polsat Media
Według założeń ustawy usługobiorcy mogli odwoływać się do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej w sprawach dotyczących np. blokady konta na platformie internetowej czy blokady treści. Zdaniem prezydenta to rozwiązanie oznacza wprowadzenie państwowej cenzury.
– Nie o cenzurę tu chodzi – wskazuje Anna Mierzyńska, analityczka OKO.press, zajmująca się tematyką dezinformacji. – Tu chodzi o politykę międzynarodową i o to, że administracja Donalda Trumpa, która jest silnie powiązana z właścicielami platform społecznościowych, naciska na to, żeby nie wdrażać aktu o usługach cyfrowych. Platformy oczywiście również na to naciskają. Wydaje się, że Karol Nawrocki postanowił, że ważniejsza będzie dobra relacja z administracją Donalda Trumpa niż ochrona Polaków przed nielegalnymi treściami w internecie – dodaje Mierzyńska.
Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon, w przesłanym "Presserwisowi" stanowisku zauważa: "To weto polityczne, nie merytoryczne. Naprawdę nie rozumiem argumentacji Prezydenta. Absurdalne jest to, że dziś nie mamy – i w wyniku prezydenckiego weta jak na razie nie będziemy mieli – szybkiej i skutecznej ścieżki odwoławczej od cenzorskich decyzji wielkich platform internetowych takich, jak TikTok, X czy YouTube". Szymielewicz dodaje: "Absurdem jest, że nie możemy się w Polsce poskarżyć na tak rażące naruszenia prawa, jak to, że wielkie platformy wpuszczają nawet 10-latki, a algorytmy zoptymalizowane na klikalność serwują im treści drastyczne, pornografię i instruktaże prowadzące do samookaleczeń czy zaburzeń odżywiania".
Sejm nie odrzucił ani jednego weta Nawrockiego
Sejm mógłby odrzucić weto prezydenta, ale potrzeba do tego głosów trzech piątych posłów i posłanek w obecności co najmniej połowy ich ustawowej liczby. Od początku kadencji prezydenta Nawrockiego Sejm nie odrzucił jeszcze ani jednego weta.
Czytaj też: Podsumowania roku i prognozy na 2026 – prasa. Sobota, Twaróg, Andrysiak, Szułdrzyński
Nawrocki w uzasadnieniu do swojej decyzji napisał: "Poprawmy to. W ciągu miesiąca możemy przygotować uczciwy projekt. W dwa miesiące możemy mieć ustawę, która chroni dzieci i respektuje Konstytucję. Zapraszam do wspólnego przygotowania dobrego projektu Ministerstwo Cyfryzacji i organizacje, które zwróciły się w tej sprawie do Prezydenta".
Polska miała wdrożyć DSA do lutego 2024 roku. Prace nad ustawą rozpoczęły się w styczniu 2024 roku.
Czytaj też: Republika kłamstwa. Prawicowe stacje dezinformują, bo system kontroli przestał działać
(PAR, 12.01.2026)










