Dział: TELEWIZJA

Dodano: Styczeń 22, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

"Superwizjer" TVN 24 tak pokazał polskich neonazistów, że rząd musi zareagować

Kadry z filmu "Polscy neonaziści" (screen z "Superwizjer"/TVN 24)

Reportaż Bertolda Kittela, Anny Sobolewskiej i Piotra Wacowskiego pt. "Polscy neonaziści", wyemitowany w "Superwizjerze" w TVN 24, wywołał gorącą dyskusję w mediach społecznościowych. Na doniesienia dziennikarzy osobiście zareagowali premier, minister spraw wewnętrznych i minister sprawiedliwości.

Dziennikarzom "Superwizjera" udało się przeniknąć do środowiska polskich neonazistów, m.in. związanych ze stowarzyszeniem Duma i Nowoczesność oraz fundacją Orle Gniazdo. Reprezentuje je Jacek Lanuszny, asystent prezesa Ruchu Narodowego, posła Roberta Winnickiego. Na nagraniach ukrytą kamerą widać, jak polscy neonaziści świętują urodziny Adolfa Hitlera, czcząc swastyki, krzycząc "sieg heil" i wznosząc ręce w hitlerowskim geście pozdrowienia.

Współautor materiału TVN 24 Bertold Kittel przyznaje, że spodziewał się i oczekiwał dużej reakcji społecznej po emisji reportażu. - Nie pozostawia on znaków zapytania, mówi wprost, czarno na białym, z czym mamy do czynienia - mówi Kittel. - Ludzie zaczynają zadawać sobie pytanie, jak to jest możliwe, że tyle jest w Polsce zachowań o charakterze rasistowskim, a są one bezkarne, nie ma na takie zachowania reakcji służb czy państwa. Być może, gdyby nie ten reportaż, pokazani przez nas ludzie za kilka miesięcy dostaliby do ręki karabiny maszynowe. To musi budzi uzasadniony niepokój - dodaje.

Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej" zauważa jednak niepokojące milczenie dziennikarzy o prawicowych poglądach. - W takiej sprawie wszyscy dziennikarze, bez względu na przekonania, powinni wypowiadać się solidarnie, i zdecydowanie krytycznie. Tu nie ma miejsca na wstrzymywanie się od komentarza, bo to oznacza przyzwolenia na takie zachowania. A przyzwolenie powoduje, że margines tolerancji będzie się przesuwał i za chwilę się okaże, że wszyscy żyjemy w tym marginesie - komentuje Nizinkiewicz. Za szkodliwy uznaje wpis na Twitterze Wiktora Świetlika, dyrektora radiowej Trójki, który napisał: "Poznaję masę ludzi, dużo jeżdżę po Polsce, nie wiem czy w ciągu ostatnich 10 lat widziałem żywego neonazistę. To jakiś margines marginesu". - Mam wielki szacunek dla autorów tego reportażu nie tylko za doskonały warsztat, ale i za odwagę. Przeniknięcie do tego środowiska jest bardzo niebezpieczne - mówi Nizinkiewicz.

Materiał TVN 24 wysoko ocenia także Michał Kobosko, publicysta Wirtualnej Polski. - To był reportaż potrzebny z wielu powodów. Przede wszystkim pokazał, że w Polsce nadal potrzebne i możliwe jest dziennikarstwo śledcze. Ten materiał przywrócił wiarę w ten gatunek dziennikarstwa. A społecznie był potrzebny, bo pokazał wprost, co się dzieje w naszym kraju. Ten materiał to wyzwanie dla premiera, dla rządu, dla ministra sprawiedliwości, ministra obrony narodowej. Wszyscy zostali wywołani do tablicy i czekamy na ich reakcję - komentuje Kobosko.

Choć poseł Robert Winnicki nazwał na Twitterze materiał TVN 24 "wyżyną manipulacji i paszkwilu", to jednak politycy na niego zareagowali. Poseł PO Andrzej Halicki poinformował, że w sprawie sytuacji pokazanej w reportażu "Superwizjera" jego partia złoży wniosek o informację bieżącą do rządu. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński i minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro w mediach społecznościowych i "Wiadomościach" TVP 1 zapowiedzieli w niedzielę podjęcie działań w sprawie polskich neofaszystów. W poniedziałek 22 stycznia minister Brudziński ma się spotkać z komendantem głównym Policji i prokuratorem krajowym. Z kolei prokurator generalny polecił w sobotę prokuratorowi regionalnemu w Katowicach wszczęcie śledztwa ws. publicznego propagowania faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego przez organizację Duma i Nowoczesność.
"Propagowanie faszyzmu lub innych totalitaryzmów jest nie tylko niezgodne z polskim prawem. Jest przede wszystkim deptaniem pamięci naszych przodków i ich bohaterskiego wysiłku walki o Polskę sprawiedliwą i wolną od nienawiści. Nie ma przyzwolenia na tego typu zachowania i symbole" - napisał na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

(AMS, 22.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Styczeń 23, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Emitel krytykuje decyzje UKE i zapowiada odwołanie

(fot. pixabay.com)

Emitel krytykuje decyzje Urzędu Komunikacji Elektronicznej. UKE nakazał Emitelowi stworzenie ofert dla firm, które chcą wykorzystać infrastrukturę spółki do transmisji sygnału: telewizyjnego i radiowego. Emitel nie wyklucza odwołania się. 

UKE o decyzjach w sprawie Emitelu poinformował oficjalnie 19 stycznia br. Działania podjęte przez Urząd mają wyeliminować problemy związane z "nadużywaniem znaczącej pozycji rynkowej przez Emitel". Spółka nie zgadza się z decyzjami Urzędu.  "Stoimy na stanowisku, że oba rynki nie powinny podlegać regulacji, albowiem nie spełniają żadnego z wymaganych przez prawo kryteriów, które regulator powinien brać pod uwagę" - napisało 22 stycznia br. biuro prasowe Emitelu w komunikacie przesłanym do "Presserwisu". Według Emitelu postępowanie dowodowe przeprowadzone przez regulatora było niepełne i nie uwzględniono w nim wielu dowodów. Emitel uważa, że wnioski "wyprowadzone z zebranych przez UKE dowodów są często wzajemnie niespójne lub nielogiczne. (...) Co więcej, są także sprzeczne z wnioskami wynikającymi z raportów przygotowanych przez niezależnych ekspertów". Spółka informuje, że rozważa możliwość skorzystania z prawa wniesienia odwołania od decyzji UKE.

(Mackuch, 23.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo