Dział: PRASA

Dodano: Styczeń 16, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Prezes PAP: będą konsekwencje ws. depeszy o poparciu premiera dla WOŚP

Screen wpisu z Twittera, który PAP cytowała w swojej depeszy

Ta sprawa nie pozostanie bez echa, zostaną wyciągnięte konsekwencje - powiedział "Presserwisowi" prezes Polskiej Agencji Prasowej Wojciech Surmacz, odnosząc się do informacji o poparciu premiera Mateusza Morawieckiego dla WOŚP, która znalazła się w depeszy PAP na podstawie wpisu cytowanego za fałszywym kontem na Twitterze.

"Wspieram #WOŚP - napisał w niedzielę na twitterze premier Mateusz Morawiecki. Tweeta zakończył emotikonem z serca" - podała PAP. Część mediów cytowała tę depeszę. Internauci szybko jednak ujawnili, że PAP powołała się na wpis z fałszywego konta Mateusza Morawieckiego - @Morawiecki_M. Prawdziwe konto szefa rządu na Twitterze to: @MorawieckiM.

Prezes PAP zapytany przez "Presserwis", czy wobec autora depeszy zostały wyciągnięte konsekwencje, odpowiedział, że w tym przypadku nie chodzi tylko o jedną osobę. - Na pewno nie pozostawię tego bez reakcji, ale to są wewnętrzne sprawy PAP i nie chciałbym tego komentować. Na pewno ta sprawa nie pozostanie bez echa, a konsekwencje zostaną wyciągnięte – zapowiedział Surmacz.

Dodał, że jeśli chodzi o wiarygodność, to w porównaniu z komercyjnymi mediami PAP stoi na wysokiej pozycji i nie zmienia tego popełniony błąd. - Takie rzeczy się zdarzają niestety nawet najlepszym. Stawiam na ludzi i będę dążył, żeby w PAP pracowali profesjonaliści - podkreślił. Zaznaczył, że w tej agencji pracują już profesjonalni dziennikarze, "nawet jeżeli czasem niektórzy zawodzą".

(PM, 16.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Styczeń 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Freedom House: W Polsce państwowe media oczerniają opozycję

(fot. freedomhouse.org)

W 2017 roku demokracja na świecie przechodziła najpoważniejszy kryzys od ponad dekady - wynika z opublikowanego we wtorek raportu Freedom House. W krajach uznanych za "nie wolne" żyje 37 proc. ludności świata. Polska jest krajem "wolnym", ale w rankingu nasza pozycja obniżyła się o 4 pkt rok do roku.

Rok 2017 był 12. rokiem z rzędu, gdy odnotowano regres wolności na świecie: w 71 państwach nastąpiło pogorszenie w dziedzinie praw politycznych i swobód obywatelskich, a tylko w 35 nastąpiła poprawa - napisała w corocznym raporcie amerykańska organizacja obrony praw człowieka.

W opracowaniu wskazano, że na całym świecie atakowane było prawo do wolnych i sprawiedliwych wyborów, prawa mniejszości, wolność prasy i praworządność. Freedom House dodaje, że zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech w państwowych mediach ukazywały się materiały oczerniające opozycję; oba kraje uchwaliły też ustawy mające na celu ograniczenie działalności organizacji pozarządowych.

Ponadto "rządząca partia w Polsce kontynuowała wysiłki, żeby objąć kontrolę polityczną nad władzą sądowniczą, posuwając naprzód legislację, która będzie miała wpływ na Sąd Najwyższy, sądy lokalne i radę odpowiedzialną za mianowanie sędziów [KRS - przyp. red.]" - napisano w raporcie.

Przypomnijmy, że Freedom House w 2017 roku przedstawiła raport "Press Freedom", w którym Polska, po raz pierwszy od 1990 roku, nie zakwalifikowała się do kategorii państw, w których istnieje pełna wolność mediów.

(PAP, TAD, 17.01.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo