Dział: TELEWIZJA

Dodano: Grudzień 21, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Ziemowit Kossakowski wróci do TVP - zapowiada Jacek Kurski

Ziemowit "Piast" Kossakowski w TVP pracował jako firma zewnętrzna (screen z YouTube)

Ziemowit Kossakowski, któremu komisja etyki TVP zarzuciła naruszenie zasad etyki dziennikarskiej, dołączy do zespołu Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego - zapowiedział prezes Jacek Kurski w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej". Kossakowski jest nie do ruszenia - twierdzą nasi informatorzy. 

Komisja etyki TVP uznała pod koniec listopada br., że materiał Ziemowita Kossakowskiego z 14 października br. pt. "Kontrowersje wokół rezydentów. Narzekają na zarobki, jedzą kanapki z kawiorem" opublikowany w serwisie Tvp.info jest nieetyczny.  Szef Tvp.info Samuel Pereira poinformował wówczas, że nie widzi możliwości dalszej współpracy z Kossakowskim. Wcześniej dziennikarz został zawieszony w obowiązkach przez zarząd TVP.

Tymczasem Jacek Kurski, prezes TVP, 20 grudnia br. w wywiadzie dla "DGP" pytany o to, kiedy upływa termin kary Ziemowita Kossakowskiego, odpowiedział: "Chyba wróci od nowego roku. Czeka go degradacja. Będzie terminował w WOT albo w portalu". 

Według naszych informacji Samuel Pereira nie zgodził się na przedłużenie od 1 grudnia br. umowy z Kossakowskim, który w TVP pracował jako firma zewnętrzna. Przyczyną takiej decyzji miała być nie tylko opinia wydana przez komisję etyki TVP, ale także "niesubordynacja dziennikarza". "Kossakowski nie dogadywał się z wydawcami i współpracownikami. Z drugiej strony, gdy trzeba było uderzyć w lekarzy rezydentów, to właśnie jego wysyłali. Wówczas był użyteczny" - twierdzi nasz informator z TVP. Potem dodaje: "Jedno jest pewne - Kossakowski jest nie do wyrzucenia."

Przypomnijmy, że Ziemowit Kossakowski w 2014 roku bez powodzenia startował z listy PiS w wyborach samorządowych w Warszawie. W 2015 roku podczas kampanii prezydenckiej zasłynął pytaniami, które zadawał prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Usiłował go zapytać m.in. o kontakty z oficerem KGB.

Biuro rzecznika TVP nie odpowiedziało na pytanie "Presserwisu", czy Ziemowit Kossakowski ponownie zostanie zatrudniony w TVP. Z dziennikarzem nie udało nam się skontaktować.


(Mackuch, 21.12.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Grudzień 21, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Przewodniczący KRRiT kolejny raz spotkał się z przedstawicielami TVN

Witold Kołodziejski (screen za YouTube.com / kanał Polskie Radio)

Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji kolejny raz spotkał się z przedstawicielami Zarządu TVN S.A., by omówić sprawę nałożenia kary na stację TVN.

Jak podaje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w oficjalnym komunikacie: "Strony uznały, że konieczna jest intensyfikacja wymiany informacji i poglądów w tej sprawie. Rozmowy będą kontynuowane. Dla dobra ładu medialnego strony ustaliły, że powstrzymają się od komentarzy w mediach."

Przypomnijmy, uchwałę upoważniającą przewodniczącego KRRiT do wydania decyzji o nałożeniu 1,479 mln zł kary na TVN podjęto 7 grudnia br. Według Krajowej Rady, informując o blokowaniu sali plenarnej sejmu przez posłów opozycji, "dziennikarze TVN 24 rezygnowali z przedstawienia widzom informacji o prawnej ocenie tych działań". Ponadto "relacjonowanie w programie TVN 24 wydarzeń z sali posiedzeń miało bezpośredni wpływ na reakcje osób zgromadzonych przed budynkiem, a także na wypowiedzi i zachowania polityków opozycji parlamentarnej, którzy (...) zachęcali do demonstracji osoby zgromadzone na zewnątrz".

Rada zarzucała także, że "TVN 24 pozostawiła bez wyjaśnienia wypowiedzi zaproszonych do studia gości, którzy pochwalali formę protestu prowadzonego przez grupę posłów na sali obrad Sejmu RP". Rada twierdziła, że w "TVN 24 sugerowano przygotowywanie rozwiązań siłowych przez koalicję rządzącą, budując w ten sposób atmosferę oporu i protestu wobec nadchodzących zagrożeń". Padał także zarzut, że zezwalając na formułowanie zachęt do kontynuowania nielegalnych form protestu, TVN 24 "nie tylko aprobował je, ale jednocześnie (...) przyczyniał się i pomagał w nawoływaniu innych do (...) naruszenia prawa". Rada oceniała, że TVN 24 manipulował obrazami. Jako przykład podaje sytuację, gdy do leżącego na ulicy mężczyzny podchodzi uczestnik demonstracji, "a widzowie w tym momencie odnieśli wrażenie jakby dokonywał reanimacji, co potęgowało wrażenie, że osobie leżącej na ziemi stało się coś złego".


(CP, 21.12.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo