Dział: TELEWIZJA

Dodano: Grudzień 14, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

KRRiT zarzuca TVN 24, że w relacjach z protestów propagował łamanie prawa

Według KRRiT, relacjonując protesty pod sejmem w grudniu 2016 roku, TVN 24 naruszył art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji (screen z YouTube)

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w uzasadnieniu decyzji o karze dla TVN pisze, że relacje dziennikarskie w TVN 24 z protestów koło sejmu w grudniu 2016 roku miały wpływ na reakcje manifestantów i zachowania polityków.

Uchwałę upoważniającą przewodniczącego do wydania decyzji o nałożeniu 1,479 mln zł kary na TVN KRRiT podjęła 7 grudnia br. Uzasadnienie do decyzji rada opublikowała 13 grudnia br. - Uzasadnienie powinno być upublicznione w momencie, gdy przewodniczący zdecydował o nałożeniu kary - zgodnie mówi trzech członków KRRiT: Janusz Kawecki, Teresa Bochwic i Elżbieta Więcławska-Sauk. Na posiedzeniu 14 grudnia br. zażądają oni wyjaśnień od przewodniczącego Krajowej Rady Witolda Kołodziejskiego w sprawie opóźnienia publikacji.

Jak czytamy w uzasadnieniu decyzji KRRiT, analiza objęła program TVN 24 emitowany od 16 grudnia 2016 roku od godz. 18 do dnia 18 grudnia ub.r. Według Krajowej Rady, informując o blokowaniu sali plenarnej sejmu przez posłów opozycji, "dziennikarze TVN 24 rezygnowali z przedstawienia widzom informacji o prawnej ocenie tych działań". Ponadto "relacjonowanie w programie TVN 24 wydarzeń z sali posiedzeń miało bezpośredni wpływ na reakcje osób zgromadzonych przed budynkiem, a także na wypowiedzi i zachowania polityków opozycji parlamentarnej, którzy (...) zachęcali do demonstracji osoby zgromadzone na zewnątrz". Rada zarzuca także, że "TVN 24 pozostawiła bez wyjaśnienia wypowiedzi zaproszonych do studia gości, którzy pochwalali formę protestu prowadzonego przez grupę posłów na sali obrad Sejmu RP". Rada twierdzi także, że w "TVN 24 sugerowano przygotowywanie rozwiązań siłowych przez koalicję rządzącą, budując w ten sposób atmosferę oporu i protestu wobec nadchodzących zagrożeń". Pada także zarzut, że zezwalając na formułowanie zachęt do kontynuowania nielegalnych form protestu, TVN 24 "nie tylko aprobował je, ale jednocześnie (...) przyczyniał się i pomagał w nawoływaniu innych do (...) naruszenia prawa". Rada ocenia także, że TVN 24 manipulował obrazami. Jako przykład podaje sytuację, gdy do leżącego na ulicy mężczyzny podchodzi uczestnik demonstracji, "a widzowie w tym momencie odnieśli wrażenie jakby dokonywał reanimacji, co potęgowało wrażenie, że osobie leżącej na ziemi stało się coś złego".

KRRiT poinformowała, że pełnomocnik TVN już pod koniec listopada zabiegał o to, by przewodniczący Rady odstąpił "od wydania decyzji, której przedmiotem ma być ukaranie TVN SA". Ten jednak odmówił.

Oświadczenia w tej sprawie wydały m.in.: Helsińska Fundacja Praw Człowieka i organizacja Reporterzy bez Granic. Jury konkursu Grand Press wezwało KRRiT do odstąpienia od kary dla TVN 24. Decyzję KRRiT skrytykowało też Towarzystwo Dziennikarskie, które pisze w oświadczeniu z 13 grudnia br., że "nigdy sankcje wobec nadawcy telewizyjnego nie miały tak jednoznacznie partyjnego charakteru – karania za pokazywanie niekorzystnych dla rządu wydarzeń". Odmiennego zdania jest natomiast Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. "W naszej ocenie jest wiele przesłanek świadczących o tym (...) że stacja była aktywną stroną, która mogła uruchomić uliczne działania zmierzające do przewrotu politycznego w Polsce" - napisała Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.

Zareagował też Departament Stanu USA, w którego oświadczeniu czytamy, że "Stany Zjednoczone są zaniepokojone decyzją Polski o ukaraniu prywatnego nadawcy telewizyjnego TVN za domniemane stronnicze relacjonowanie demonstracji pod parlamentem w grudniu ubiegłego roku". Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w komunikacie podało, że "nie komentuje sprawy kary pieniężnej nałożonej na spółkę TVN SA; to decyzja autonomicznego organu państwowego, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji".


(Mackuch, 14.12.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Grudzień 14, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie gróźb wobec dziennikarzy TVP Info

(fot. pixabay.com)

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie kierowania bezprawnych gróźb wobec dziennikarzy Telewizji Polskiej podczas manifestacji pod sejmem. Zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury złożyła TVP.   

8 grudnia br. przed sejmem doszło do przepychanek i ostrej wymiany zdań między ekipą TVP a protestującymi w tym miejscu Obywatelami RP. Wydarzenie zarejestrowała kamera. Od jednego z protestujących pracownicy TVP usłyszeli m.in. wulgaryzmy i groźby, w tym: "bo ci łapy połamiemy". Dziennikarka TVP tłumaczyła, że zajmuje się pracą i apelowała o wzajemny szacunek. "Nikt was tu nie potrzebuje (...), kłamiecie" - usłyszała w odpowiedzi. 11 grudnia br. TVP złożyła doniesienie do prokuratury w tej sprawie, a prezes telewizji Jacek Kurski pisał w mediach społecznościowych: "Nie ma zgody na chamstwo i przemoc wobec dziennikarzy".

Prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, informując o wszczęciu śledztwa, podał, że chodzi o przestępstwo opisane w art. 43 Prawa prasowego, zagrożone karą 3 lat pozbawienia wolności. Dokładnie o "kierowanie 8 grudnia br. w Warszawie groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarzy Telewizji Polskiej SA do zaniechania interwencji prasowej" - podaje Łapczyński.

(PAP, Mackuch, 14.12.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo