Dział: PRASA

Dodano: Październik 26, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Byli dziennikarze "Wprost" zeznawali przed komisją ds. Amber Gold

(fot. pixabay.com)

Dziennikarze Sylwester Latkowski i Michał Majewski zeznawali 25 października br. przed komisją śledczą ds. afery Amber Gold. Obaj zajmowali się sprawą na łamach tygodnika "Wprost".

Marcin P., założyciel Amber Gold, podczas jednego z przesłuchań przed komisją śledczą stwierdził, że Sylwester Latkowski, wówczas naczelny "Wprost", miał go informować o planie śledztwa dotyczącego Amber Gold. To stwierdzenie spowodowało, że komisja wezwała na przesłuchanie Latkowskiego i Majewskiego. Latkowski zaprzeczał twierdzeniom biznesmena. "Nigdy nie przekazałem planu śledztwa ABW Marcinowi P. Odbyłem wraz z Michałem Majewskim tylko jedno spotkanie z Marcinem P. i jego małżonką. Później były śladowe kontakty SMS-owe, mailowe, może telefon. Potem zaczął unikać z nami kontaktu" - zeznał Latkowski. "Spotykaliśmy się z dziesiątkami osób, aby odkryć kulisy tej historii. Chcieliśmy się dowiedzieć, kto za tym stał i to finansował. To był główny cel, który nam przyświecał" - tłumaczył w trakcie przesłuchania Michał Majewski.

Pytany o związki Michała Tuska, syna premiera Donalda Tuska, z właścicielem Amber Gold, Sylwester Latkowski odpowiedział: "Proszę nie szargać pracy dziennikarzy »Wprost«, którzy obrywają do dzisiaj za mówienie prawdy. Nawet jak mieliśmy informacje o udziale Michała Tuska, to sam Michał Tusk podziękował nam za rzetelność. Marcin P. liczył na to, żebyśmy »zgrillowali« Michała Tuska" - mówił Latkowski. "To nie było tak, że ktoś nakręcał nas do zrobienia tej historii, ale gdy pojawiła się informacja, że syn premiera pojawił się przy takim podmiocie, od razu zadzwoniliśmy do Michała Tuska. On przekazał nam informacje. Był zadowolony z artykułu" - stwierdził Majewski. 

Podczas przesłuchania obaj dziennikarze kilka razy zasłaniali się tajemnicą dziennikarską. Latkowski nie chciał mówić o informacjach, które otrzymał od Jarosława Frankowskiego, b. dyrektora zarządzającego OLT Express, firmy powiązanej kapitałowo z Amber Gold. Majewski natomiast odmówił odpowiedzi na pytanie o to, w jakich okolicznościach plan śledztwa ws. Amber Gold trafił w ręce dziennikarzy. "Nie ma ani jednego zdania podpisanego nazwiskiem moim i Michała Majewskiego, w którym bronilibyśmy Amber Gold. To dziennikarze byli motorem tego, że ABW i prokuratura musiały coś robić. Gdyby nie dziennikarze, to sprawa Amber Gold byłaby skręcona" - stwierdził przed komisją Latkowski.

(Mackuch, 26.10.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Październik 26, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Szefowie redakcji „Rz” protestują przeciwko nasyłaniu prokuratury na dziennikarzy

Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” i jego zastępcy wyrażają zaniepokojenie coraz częstszymi przypadkami nasyłania prokuratury na dziennikarzy. Wezwali też środowisko dziennikarskie do jedności w tej sprawie.

„Oburzony tekstami na swój temat szef MON Antoni Macierewicz doniósł na ich autora do prokuratury wojskowej. W reakcji na publikacje prasowe na temat sędziów Trybunału Konstytucyjnego, TK poinformował o skierowaniu sprawy do prokuratury. Za nieujawnienie informatora ukarano grzywną dziennikarkę Polsat News, która doprowadziła do ujęcia groźnego pedofila. Prokuratura przesłuchuje ostatnio dziennikarzy w sprawie publikacji na temat sytuacji w SKOK sprzed kilku lat, m.in. autora tekstów na ten temat w „Rzeczpospolitej" Andrzeja Stankiewicza, dziś dziennikarza Onet.pl” – zauważają autorzy tekstu opublikowanego na drugiej stronie „Rz” Bogusław Chrabota, redaktor naczelny i jego zastępcy: Michał Szułdrzyński, Tomasz Pietryga oraz Andrzej Stec.
Przypominają też: „Nie jest głównym zadaniem nadzorowanej przez polityka prokuratury ustalanie prawdziwości tez zawartych w materiałach prasowych. Angażowanie w kolejne politycznie ważne sprawy śledczych może zaś rodzić podejrzenia, że mamy do czynienia z próbami wywierania nacisku na autorów niewygodnych dla obozu władzy tekstów oraz sygnałem dla innych dziennikarzy”.
Naczelny „Rz” i jego zastępcy zaapelowali do środowiska dziennikarskiego o jedność w tej sprawie. Zwrócili się też do „ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie”: „żeby dbał o to, by działania podległych mu śledczych nie miały charakteru politycznych represji ani próby tłumienia zagwarantowanej ustawowo krytyki prasowej”.

(26.10.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo