Temat: internet

Dział: PRASA

Dodano: Październik 04, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sąd kazał Latkowskiemu usunąć tekst ze strony internetowej i wpisy z Twittera

Sylwester Latkowski (Fot. Bartłomiej Ryży / Press)

Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Sylwestrowi Latkowskiemu usunięcie na rok tekstu i wpisów na Twitterze. - To świadczy o łamaniu wolności słowa - ocenia dziennikarz.

Latkowski wyjaśnia, że w wakacje opisał interesy Grzegorza Ślaka, który starał się o zakup klubu piłkarskiego Śląsk Wrocław. Jak podaje na swoim blogu dziennikarz, materiały o sprawie przygotowywał m.in. na podstawie dokumentów, do których dotarł, jak i wypowiedzi swoich rozmówców.

- Ślak zwrócił się do sądu o aresztowanie mojego tekstu, ale także wpisów na Twitterze. Sędzia Monika Dominiak, dała Ślakowi takie zabezpieczenie i nakazała mi na rok usunąć tekst i wpisy na Twitterze - mówi Latkowski. - Ta sprawa jest absurdalna, świadczy o łamaniu standardów wolności słowa i o sądowej niesprawiedliwości - ocenia Sylwester Latkowski. Dodaje: - Sąd nie wie chyba jak działa Twitter, wpisy można usunąć, ale nie na dowolny okres, a bezpowrotnie - wyjaśnia dziennikarz.

Jeden z wpisów, który dziennikarz ma usunąć, brzmi: "O to co dzieje się na zgromadzeniach walnych spółki #ślak, która miała przejąć @SlaskWroclawPl Spór udziałowców #konfrontacja". - Napisałem to, co widziałem na własne oczy, np. to, że jeden z udziałowców, wezwał policję w miejsce, gdzie odbywało się walne zgromadzenie jednej ze spółek - mówi Latkowski.

Latkowski zwraca uwagę, że decyzja sądu zapadła w niezrozumiałych dla niego okolicznościach. Został bowiem poinformowany, że 25 sierpnia odbyło się niejawne posiedzenie XXIV Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie na wniosek Ślaka "przy udziale Sylwestra Latkowskiego". - Ale tego dnia nie byłem na żadnym posiedzeniu - zapewnia Latkowski.

Dziennikarz zapowiada, że wpisów nie usunie. - Prawnicy doradzili mi, bym złożył apelację - mówi Latkowski.

O komentarz poprosiliśmy Jolantę Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy SDP.
Jolanta Hajdasz: Sprawę znam tylko z wpisu p. Sylwestra Latkowskiego i medialnych informacji, nie znam okoliczności podjęcia decyzji przez Wydział Cywilny Sądu w Warszawie i uzasadnienia tej decyzji, ale w mojej ocenie budzi ona uzasadniony niepokój i sprzeciw. Wycofanie opublikowanych wcześniej (także na portalu społecznościowym) wpisów i artykułów jest formą cenzury, szczególnie w sytuacji, w której dziennikarz znany z imienia i nazwiska stanowczo podtrzymuje swoje zdanie i broni prawdziwości opublikowanych treści. Sądowy nakaz wycofania przez niego wpisów i artykułów (nawet kontrowersyjnych z punktu widzenia opisywanych przez niego osób) stwarza niebezpieczny mechanizm blokowania dystrybucji dziennikarskich informacji w demokratycznym państwie i jest łamaniem zasady wolności słowa.

(TAD, 04.10.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: internet

Dział: PRASA

Dodano: Październik 05, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Tomasz Sakiewicz przeprosił Adama Michnika

Oświadczenie, w którym naczelny i wydawca "Gazety Polskiej przeprosili Adama Michnika, ukazało się po 12-letnim procesie

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", i wydawca tygodnika Niezależne Wydawnictwo Polskie przeprosili Adama Michnika. Przeprosiny ukazały się 4 października br. na łamach "Gazety Polskiej" i są finałem 12-letniego procesu, który Adam Michnik wytoczył za artykuł "Gry i zabawy Ubekistanu".

"W artykule pt.: »Gry i zabawy Ubekistanu« ("Gazeta Polska" z dnia 17 sierpnia 2005 r.) stwierdziliśmy, że Adam Michnik – redaktor naczelny »Gazety Wyborczej« usprawiedliwiał korupcję w Polsce, jeżeli korzystali z niej komuniści. Przyznajemy, że wypowiedź ta nie była prawdziwa i bezpodstawnie podważała wiarygodność i dobre imię pana Adama Michnika. W związku z tym przepraszamy pana Adama Michnika – redaktora naczelnego »Gazety Wyborczej« (...)" – napisano w oświadczeniu opublikowanym w "Gazecie Polskiej", podpisanym przez Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego oraz wydawcę tygodnika Niezależne Wydawnictwo Polskie. Autorem tekstu "Gry i zabawy Ubekistanu" jest Jerzy Targalski.

W sierpniu br. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i wydawca Niezależne Wydawnictwo Polskie mają przeprosić Adama Michnika, redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" (Agora SA). Sąd zwolnił ich natomiast z wpłacania 30 tys. zł na cel społeczny, czego domagano się w pozwie. Wyrok jest prawomocny, proces trwał dwanaście lat.

(JOK, 05.10.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo