Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Październik 02, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Urząd Marszałkowski w Krakowie wydał gazetę w milionowym nakładzie

"Gazeta Małopolska" jest bezpłatna (fot. materiały prasowe)

Urząd Marszałkowski w Krakowie wydał "Gazetę Małopolską" w milionowym nakładzie. – Jesteśmy miesięcznikiem, ale zastanawiamy się, czy nie zwiększyć częstotliwości – mówi Filip Szatanik, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, wydawcy miesięcznika.

- Na każdej stronie tej gazety można przeczytać peany na temat obecnie rządzących. Władza nie jest od tego, żeby wydawać media. To nie jej zadanie - komentuje Jerzy Jurecki, wydawca "Tygodnika Podhalańskiego" (Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze). - Jeśli ktoś wydaje gazetę w milionowym nakładzie, to ten fakt dowodzi, że kompletnie się na tym nie zna. Te biuletyny trafią na wysypisko śmieci, a nie zapominajmy, że pójdą na to gigantyczne pieniądze. Wydrukowanie jednej gazety to około 20-30 groszy, co przy milionowym nakładzie daje 200-300 tys. zł – szacuje Jerzy Jurecki. Dodaje, że świadomy czytelnik zrozumie, iż ma do czynienia z biuletynem propagandowym. – Te pieniądze mogły pójść na coś, czego mieszkańcy potrzebują: szkoły, przedszkola – mówi.

"Gazeta Małopolska" jest dystrybuowana do skrzynek pocztowych mieszkańców na terenie województwa Małopolskiego. To bezpłatna gazeta, która liczy osiem stron. - Jesteśmy miesięcznikiem, ale zastanawiamy się, czy nie zwiększyć częstotliwości. Wydrukowaliśmy milion egzemplarzy, bo chcemy mieć zasięg w całym województwie – mówi Filip Szatanik, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, wydawcy miesięcznika. Redaktorem naczelnym jest Janusz Sejmej, a redakcją zajmuje się biuro prasowe urzędu. Tytuł drukowany jest w drukarni Polska Press w Sosnowcu.

Alicja Molenda, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, także nie rozumie idei wydrukowania biuletynu w tak gigantycznym nakładzie i z nieatrakcyjnymi treściami. - Jeszcze niedawno usłyszałam w biurze marszałka, że pod kątem zamieszczania reklam prasa papierowa nie jest atrakcyjnym kanałem informacyjnym i że lepiej inwestować w internet – mówi. Jedynym wytłumaczeniem zmiany strategii komunikacyjnej urzędu są zbliżające się wybory samorządowe, które odbędą się w 2018 roku.

(JOK, 02.10.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Październik 03, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wielowieyska, Żakowski i Morozowski w "Newsweeku" alarmują, że PiS zrobi zamach na media

Andrzej Morozowski, Dominika Wielowieyska i Jacek Żakowski ostrzegają w najnowszym "Newsweeku", że PiS chce dokonać zamachu na wolne media

Dziennikarze Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej", Andrzej Morozowski z TVN 24 i publicysta "Polityki" Jacek Żakowski w rozmowie z Renatą Grochal z "Newsweek Polska" ostrzegają w najnowszym wydaniu tego tygodnika, że PiS chce dokonać zamachu na wolne media. "Trzeba się bić o wolność słowa" - wybito na okładce pod ich zdjęciem.  

Press

W rozmowie zatytułowanej "Idą po nas" Jacek Żakowski przewiduje, że "PiS zniszczy liberalne, uczciwe media w Polsce, tak jak zniszczyło hodowlę konia arabskiego". Andrzej Morozowski mówi, że słyszał, iż PiS nie chce już przejmować gazet regionalnych należących do Polska Press Grupy. "Oni wyliczyli, że to by im dało dotarcie do niewielkiej grupy ludzi. Biorąc pod uwagę oglądalność TVN 24, doszli do wniosku, że telewizja to są prawdziwe konfitury" - mówi Morozowski. I argumentuje: "Skoro Polska Fundacja Narodowa mogła wydać 19 milionów złotych na kampanię o sądach, to jaki problem, żeby spółki skarbu państwa zrzuciły się na kupno TVN 24?". Następnie stwierdza, że plan jest taki, iż "po przejęciu telewizji przez PiS zostanie do nas przysłany ktoś umiarkowany, kogo znamy, i to on będzie wprowadzał »dobrą zmianę«".  

Dominika Wielowieyska przypomina, że ostatnio TVN "dostała domiar 100 mln złotych od urzędu skarbowego i się od tej decyzji odwołuje". Według dziennikarki to może być forma nacisku na nadawcę, by pozbył się TVN 24.  

Dlatego, jak tłumaczy Jacek Żakowski, PiS chce jak najszybciej przejąć sądy, by w razie problemów prawnych taka telewizja jak TVN nie mogła się odwoływać od niekorzystnych dla niej wyroków.  

Zdaniem Andrzeja Morozowskiego Polacy będą jednak bronili wolnych mediów. Posunął się do stwierdzenia: "Gdyby moi szefowie postanowili, że robimy akcję w obronie wolnych mediów w TVN 24, to myślę, że jakiś milion ludzi na ulicach by nas bronił" - stwierdził.  

Dominika Wielowieyska w rozmowie z "Presserwisem" tłumaczy, że wzięła udział w tej rozmowie, bo opinię publiczną trzeba ostrzegać, że media w Polsce mogą być niszczone podobnie jak na Węgrzech Wiktora Orbána. - Obawiam się sytuacji, gdy nowe przepisy zmuszą właściciela do odsprzedania jakiegoś tytułu, na przykład spółkom skarbu państwa. A te sprzedadzą tytuł biznesowi związanemu z partią rządzącą. Wtedy pożegnamy jakikolwiek pluralizm w mediach - mówi Wielowieyska. 

Jacek Żakowski twierdzi, że sytuacja jest już poważna. - Grozi nam całkowita kontrola komunikacji społecznej przez partię rządzącą - mówi "Presserwisowi" Żakowski. 

Wywiad i okładka "Newsweeka" nie spodobały się za to Pawłowi Lisickiemu, redaktorowi naczelnemu "Tygodnika do Rzeczy". - Takie akcje postrzegam jako promowanie siebie. Żeby protestować, musi być ku temu poważny powód. Na razie mamy tylko mgliste zapowiedzi ustawy - uważa Lisicki. 

Konrad Piasecki, dziennikarz Radia Zet i TVN 24, podziela obawy dziennikarzy, którzy rozmawiali w "Newsweeku". - Za chwilę może się okazać, że zapowiadana ustawa medialna to kaganiec i sposób na uporanie się z wielobarwnością w mediach. Jeśli będę miał poczucie, że ustawa ma za zadanie godzenie w wolność słowa, to też wystąpię na każdej okładce - mówi Konrad Piasecki. 

Jacek Czarnecki, dziennikarz Radia Zet, mówi, że na razie sam nie wziąłby udziału w takiej okładkowej rozmowie jak "Newsweeka", ale: - Musimy pokazywać ludziom, z czym ingerencja w mediach będzie się wiązała. Odbiera nam się coś, o co walczyłem przed 1989 rokiem, czyli wolny rynek medialny - stwierdza.


(Mackuch, JOK, 03.10.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo