Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Temat: pożegnanie

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Wrzesień 01, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Brawami pożegnano Grzegorza Miecugowa na wojskowych Powązkach

Wśród osób, które żegnały Grzegorza Miecugowa byli m.in. Grzegorz Kajdanowicz i Paweł Płuska (screen TVN24)

Tomasz Sianecki, Edward Miszczak, Paweł Płuska, Paweł Zegarłowicz, Katarzyna Kolenda-Zaleska i syn Krzysztof wspominali Grzegorz Miecugowa w piątkowe południe (1 września) podczas jego pogrzebu na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Grzegorz Miecugow, współtwórca "Faktów" TVN i kanału TVN 24, zmarł 26 sierpnia br. w wieku 61 lat. Uroczystość pogrzebową na warszawskich Powązkach poprowadził Marek Przybylik, który współprowadził "Szkło kontaktowe" w TVN 24 wraz z Miecugowem.

Tomasz Sianecki (znał się z Miecugowem jeszcze z czasów, gdy pracowali w radiowej Trójce), łamiącym głosem przyznał, że jego ostatnie kontakty z Miecugowem, nie były takie jakie powinny być. "Nie wiadomo, o co poszło. Jak są dwa zakapiory, to żaden pierwszy ręki nie wyciągnie. W ostatnich chwilach udało nam się nawiązać cienką więź. To było za późno. Cześć Grzegorzu".

Dyrektor programowy TVN Edward Miszczak podkreślił, że Miecugow całe życie próbował łączyć dwa światy mediów: misyjny i komercyjny.

Reporterka "Faktów" Katarzyna Kolenda-Zaleska mówiła: "Grzesiu nigdy nie potrzebował kartek, notatek, bo zawsze wszystko miał w głowie. Dziś bez kartek się nie da." Przyznała, że to on nauczył ją czym są newsy, jak robić syntezę.

Syn Grzegorza Miecugowa, Krzysztof wspominał, że jego ojciec do końca zachował w sobie ciekawość świata dziecka. "Tym, co czyniło go dobrym dziennikarzem, było to, że był dobrym człowiekiem. Lubił spotykać ludzi, lubił z nimi rozmawiać" - mówił.

Kondukt żałobny prowadzili Paweł Płuska i Grzegorz Kajdanowicz z redakcji "Faktów", niosąc portret zmarłego kolegi. Ks. Kazimierz Sowa w pożegnaniu powiedział: "Grzegorzu dziękujemy, że księga twojego życia jest tak obszerna, mądra, głęboka Możemy obiecać, że będziemy do niej zaglądać. Zostaniesz ze słowem, uśmiechem, żartem i pogodą ducha."

Ostatniej drodze Grzegorza Miecugowa towarzyszyły piosenki Adama Nowaka z zespołu Raz, Dwa, Trzy, a nad jego grobem Grzegorz Markowski, lider Perfectu, zaśpiewał "Niepokonani". Po czym Monika Olejnik poprosiła zebranych o ostatnie brawa dla zmarłego dziennikarza.

(GK, 01.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: media narodowe

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Wrzesień 02, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

TVP odmawia emisji reklamy książki "Macierewicz i jego tajemnice" Tomasza Piątka

TVP nie chce wyemitować reklamy książki Tomasza Piątka pt. "Macierewicz i jego tajemnice". Zdaniem Telewizji Polskiej treść spotu "sugeruje, że książka w negatywnym świetle ukazuje A. Macierewicza, stanowiąc wyraz jedynie poglądów autora".

Książka Tomasza Piątka "Macierewicz i jego tajemnice" ukazała się pod koniec czerwca br. nakładem Wydawnictwa Arbitor. Autor twierdzi, że Macierewicz uwikłany był w układy prowadzące m.in. do organizacji mafijnych mających korzenie w służbach specjalnych byłego ZSRR. 

W związku z publikacją Ministerstwo Obrony Narodowej złożyło na dziennikarza doniesienie do departamentu wojskowego Prokuratury Krajowej z paragrafu mówiącego o tym, że "kto stosuje przemoc lub groźbę wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych", może zostać skazany na trzy lata więzienia. Drugi paragraf, z którego Piątek będzie ścigany, polega na "publicznym znieważaniu lub poniżaniu konstytucyjnego organu RP" (za to grozi do dwóch lat więzienia).

Tomasza Piątka bronią międzynarodowe organizacje monitorujące wolność słowa oraz polskie organizacje dziennikarskie - m.in. Towarzystwo Dziennikarskie, które w liście otwartym przyznaje, że trud, jaki zadał sobie Piątek zbierając materiały do swojej publikacji, to "solidna i odważna praca dziennikarska".

Marcin Celiński, szef Wydawnictwa Arbitor wyjaśnia na Facebooku, że reklama w publicznej telewizji miała "dać szansę tym, którzy oglądają jedynie TVP, żeby mieli okazję dowiedzieć się, że taka książka istnieje". Właśnie dlatego chciał wykupić czas reklamowy na 5 dni w bloku przed głównym wydaniem "Wiadomości". "Początkowo wszystko szło profesjonalnie i gładko, ustaliliśmy daty, ceny, sprawdzono dostarczony przez Wydawnictwo Arbitror spot technicznie etc. etc. Na koniec jednak otrzymałem decyzję TVP" - napisał Celiński.

Telewizja Polska poinformowała, że "podstawą do odmowy emisji spotu reklamowego jest fakt, że treść reklamy (niezależnie od zawartości samej książki) sugeruje, że książka w negatywnym świetle ukazuje A. Macierewicza, stanowiąc wyraz jedynie poglądów autora. Założeniem TVP, jako nadawcy publicznego jest natomiast, aby nadawane programy i inne przekazy były obiektywne." Publiczny nadawaca w piśmie do wydawcy książki informuje: "Niedopuszczalne jest zmuszanie Nadawcy do upowszechniania poglądów, których nie podziela, gdyż zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji Nadawca kształtuje program samodzielnie i ponosi odpowiedzialność za jego treść. Nadawca jest zatem uprawniony do decydowania o treści audycji i innych przekazów, w tym przekazów handlowych." (TAD)

Press

(02.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo