Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Temat: media narodowe

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Wrzesień 01, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Instrukcja szefa TAI dla dziennikarzy: mówić "Niemcy", a nie "hitlerowcy"

(screen Wiadomości / fot. pixabay.com)

Dziennikarze Telewizyjnej Agencji Informacyjnej otrzymali wytyczne co do sformułowań w materiałach o rocznicy wybuchu II wojny światowej: zamiast "naziści" czy "hitlerowcy" dziennikarze mają używać określenia "Niemcy".

"Przypominam, że w relacjach i materiałach o rocznicy wybuchu II Wojny Światowej mówimy Niemcy, a nie hitlerowcy czy naziści" - e-mail tej treści rozesłał 31 sierpnia rano swoim podwładnym p.o. dyrektor TAI Klaudiusz Pobudzin.

Chcieliśmy zapytać, jaki był powód tego zalecenia i czy był to jego własny pomysł, lecz nie udało się nam z Pobudzinem skontaktować. Pytani przez "Presserwis" dziennikarze nie mają złudzeń, że chodzi o zbudowanie negatywnego wizerunku obecnych Niemiec wśród widzów TVP.

- Tego typu okólniki wysyłane do dziennikarzy świadczą o tym, że w TAI zamiast dziennikarstwa, uprawia się politykę - komentuje dla "Presserwisu" Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej". - Każdy dziennikarz powinien dostosować odpowiednie określenie do materiału, który przygotowuje. Na tym właśnie polega niezależność mediów - dodaje.

Podobnie uważa Robert Kozak, w latach 2005-2006 szef  "Wiadomości" TVP 1. - Szef nie może nakazywać używania konkretnych określeń. Telewizja publiczna powinna stosować najwyższe standardy. W BBC naczelny mówi do dziennikarza: "zastanów się, przedyskutuj, pomyśl i podejmij właściwą decyzję". Zamierzone używanie wyłącznie określenia "Niemcy" w tym wypadku sugeruje odpowiedzialność dzisiejszych Niemiec za wybuch wojny - podkreśla Kozak.

Według Wojciecha Pięciaka, szefa działu zagranicznego "Tygodnika Powszechnego", używanie wyłącznie określenia "Niemcy" w kontekście wybuchu II wojny światowej to upraszczanie historii. - Powinno się mówić: Niemcy nazistowskie. Takie określenie jest bardziej pojemne i oddaje prawdę historyczną - uważa Pięciak.

Maciej Myśliwiec, medioznawca, okólnik Pobudzina nazywa "budowaniem konstruktu świadomościowego". - To bardzo uproszczone i krzywdzące określenie. Ma doprowadzić do negatywnego postrzegania przez telewidzów obecnego państwa niemieckiego, a w perspektywie nawet wywołać konflikt dyplomatyczny. W przekazie medialnym Niemcy hitlerowskie zdaniem TVP są tym samym co obecna Republika Federalna Niemiec - mówi Maciej Myśliwiec.

Klaudiusz Pobudzin nie jest pierwszym szefem w mediach publicznych, który instruuje dziennikarzy, jakich słów używać przy okazji ważnych wydarzeń czy świąt. W czerwcu 2001 roku Piotr Sławiński, ówczesny szef "Wiadomości" TVP 1, instruując pracowników pismem dotyczącym obsługi medialnej wizyty Jana Pawla II na Ukrainie, nazwał w nim papieża: "panem Wojtyłą" i "przywódcą religijnym rzymskich katolików". Natomiast w 2006 roku Jacek Sobala, dyrektor Polskiego Radia Bis poinformował pracowników, że nazywanie dnia Wszystkich Świętych np. Świętem Zmarłych "podlegać będzie karze 1000 zł za każdorazowe wypowiedzenie na antenie błędnej nazwy".

(Mackuch, 01.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: pożegnanie

Dział: TELEWIZJA

Dodano: Wrzesień 01, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Brawami pożegnano Grzegorza Miecugowa na wojskowych Powązkach

Wśród osób, które żegnały Grzegorza Miecugowa byli m.in. Grzegorz Kajdanowicz i Paweł Płuska (screen TVN24)

Tomasz Sianecki, Edward Miszczak, Paweł Płuska, Paweł Zegarłowicz, Katarzyna Kolenda-Zaleska i syn Krzysztof wspominali Grzegorz Miecugowa w piątkowe południe (1 września) podczas jego pogrzebu na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Grzegorz Miecugow, współtwórca "Faktów" TVN i kanału TVN 24, zmarł 26 sierpnia br. w wieku 61 lat. Uroczystość pogrzebową na warszawskich Powązkach poprowadził Marek Przybylik, który współprowadził "Szkło kontaktowe" w TVN 24 wraz z Miecugowem.

Tomasz Sianecki (znał się z Miecugowem jeszcze z czasów, gdy pracowali w radiowej Trójce), łamiącym głosem przyznał, że jego ostatnie kontakty z Miecugowem, nie były takie jakie powinny być. "Nie wiadomo, o co poszło. Jak są dwa zakapiory, to żaden pierwszy ręki nie wyciągnie. W ostatnich chwilach udało nam się nawiązać cienką więź. To było za późno. Cześć Grzegorzu".

Dyrektor programowy TVN Edward Miszczak podkreślił, że Miecugow całe życie próbował łączyć dwa światy mediów: misyjny i komercyjny.

Reporterka "Faktów" Katarzyna Kolenda-Zaleska mówiła: "Grzesiu nigdy nie potrzebował kartek, notatek, bo zawsze wszystko miał w głowie. Dziś bez kartek się nie da." Przyznała, że to on nauczył ją czym są newsy, jak robić syntezę.

Syn Grzegorza Miecugowa, Krzysztof wspominał, że jego ojciec do końca zachował w sobie ciekawość świata dziecka. "Tym, co czyniło go dobrym dziennikarzem, było to, że był dobrym człowiekiem. Lubił spotykać ludzi, lubił z nimi rozmawiać" - mówił.

Kondukt żałobny prowadzili Paweł Płuska i Grzegorz Kajdanowicz z redakcji "Faktów", niosąc portret zmarłego kolegi. Ks. Kazimierz Sowa w pożegnaniu powiedział: "Grzegorzu dziękujemy, że księga twojego życia jest tak obszerna, mądra, głęboka Możemy obiecać, że będziemy do niej zaglądać. Zostaniesz ze słowem, uśmiechem, żartem i pogodą ducha."

Ostatniej drodze Grzegorza Miecugowa towarzyszyły piosenki Adama Nowaka z zespołu Raz, Dwa, Trzy, a nad jego grobem Grzegorz Markowski, lider Perfectu, zaśpiewał "Niepokonani". Po czym Monika Olejnik poprosiła zebranych o ostatnie brawa dla zmarłego dziennikarza.

(GK, 01.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo