Temat: fotografia prasowa

Dział: OPINIE

Dodano: Luty 13, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zdjęcie nagrodzone w World Press Photo 2017. Komentarz Jakuba Szymczuka

Nagroda World Press Photo 2017, którą otrzymał Burhan Ozbilici wywołała w środowisku fotoreporterów dyskusję. Część środowiska jest zdania, że fotografia promuje przemoc i terroryzm.

O komentarz poprosiliśmy Jakuba Szymczuka, fotoreportera nagrodzonego m.in. w konkursie Grand Press Photo.

Press

World Press Photo to nie jest konkurs, w którym pokazuje się zdjęcia pięknego świata, tylko prawdziwe, często dramatyczne wydarzenia. Dlatego nie mogę zgodzić się z opiniami mówiącymi, że to promocja przemocy, czy terrorysty. Nagradzani ludzie, to osoby, które wyszły ponad standard i tak jak w tym przypadku ryzykowali swoje życie, by pokazać innym jak wygląda rzeczywistość. To ukłon w stronę fotoreporterów, którzy narażają się, ale także ukłon w stronę prawdziwej fotografii, nie tej nazywanej przez wielu fotografią z komórki.

Zdjęcie, które zrobił Burhan Ozbilici pokazuje, że fotoreporter zawsze powinien być przygotowany, nawet, jeśli wybiera się gdzieś, gdzie będzie robił tzw. „zdjęcia kotletowe”. Oczywiście nie można zakładać, że na wystawie zrobi się fotografię życia, bo sytuacje, takie jak w Ankarze nie zdarzają się codziennie. Jednak wielu z nas może przytoczyć przynajmniej kilka sytuacji, kiedy przy okazji pozornie nieciekawych wydarzeń zrobili bardzo dobre zdjęcie, często z pobocznego tematu.

(13.02.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: wolność słowa

Dział: OPINIE

Dodano: Marzec 25, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jerzy Jurecki: Naczelni spotkali się z panią premier. Czy zapomnieliśmy, że jesteśmy dziennikarzami?

Jerzy Jurecki

- Siedzę w Krakowie i przeglądam newsy z Pressu - pisze Jerzy Jurecki, wydawca i dziennikarz "Tygodnika Podhalańskiego".

Pani premier zjadła obiad z naczelnymi największych mediów w Polsce, wśród zaproszonych nie ma Wyborczej, naczelni są zachwyceni pomysłem wspólnych posiłków, poprzedniej władzy nie wpadł taki pomysł do głowy - czytam i oczom nie wierzę.

Szukam ciągu dalszego. Jakiegoś rozsądnego głosu. Nie ma. Czy to możliwie?

Czy zapomnieliśmy, że jesteśmy dziennikarzami?

Że czytelnicy, słuchacze, widzowie nie oczekują od nas wspólnych biesiad z władzą a porządnej, rzetelnej o nich informacji?

Że mamy patrzeć władzy na ręce, a nie delektować się wspólnym deserem?

Zastanawiam się co jest bardziej w tej zupie niesmaczne, złamanie dziennikarskich zasad czy brak zawodowej solidarności?

Jerzy Jurecki, Tygodnik Podhalański

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo