Temat: Grand Press

Dział: WYWIADY

Dodano: Styczeń 23, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Wszystko zaczyna się od pieniędzy

Bartek Godusławski (Adam Guz dla Press)

Rozmowa z Bartkiem Godusławskim, dziennikarzem "Pulsu Biznesu", który zdobył Grand Press Economy 2016. Został nagrodzony za niezależne, rzetelne i poparte twardymi danymi analizy makroekonomiczne.

Czy w obecnej sytuacji politycznej o gospodarce pisze się trudno?

Ekonomia to dziś jeden z najciekawszych tematów, ale tak naprawdę od wybuchu kryzysu tematy ekonomiczne nie schodzą z pierwszych stron gazet, z czołówek serwisów informacyjnych w telewizjach i radiu. To temat nośny,  bo dotyczy nas wszystkich. Z drugiej strony ekonomia bardzo ściśle się łączy z polityką.
 
Środowisko dziennikarzy jest bardzo podzielone, co utrudnia pracę. Ci kojarzeni z jedną stroną sporu, mają utrudniony dostęp do decydentów i polityków związanych z drugą stroną, i odwrotnie. Czy to poważny problem?

Nie mam takich problemów. Rozmawiam zarówno z opozycją jak i decydentami ze strony rządowej. Jeśli się nie ustawia sobie rządu jaki przeciwnika, tylko jako instytucję, z której chce się wydobyć informację, przekazuje ją czytelnikowi i okrasza opinią ekspertów, to nie ma problemów z kontaktem z żadną władzą.

Ekonomia dla przeciętnego czytelnika wydaje się nie być tematem porywającym.

Przez siedem lat pracując w PAP-ie pisałem teksty dla uczestników rynków finansowych, nie musiałem dbać o prostotę języka, bo moi czytelnicy rozumieli slang ekonomiczny. Pisząc w „Pulsie Biznesu” też kieruję swoje teksty do osób zorientowanych w świecie gospodarki i finansów. Pamiętam jednak, że to, co dla mnie jest oczywiste, nie dla każdego takie jest. Codziennie piszę do innego czytelnika i codziennie muszę mu wyjaśniać, dlaczego właśnie ten tekst jest ważny i dlaczego redakcja go wybrała do publikacji.
Jeśli ekonomia może być interesująca dla dziennikarza, to dla czytelnika też.
Wszyscy jesteśmy uczestnikami rynku pracy, wszyscy kiedyś pewnie będziemy na emeryturze, tak więc te tematy nasz wszystkich dotyczą. Ale teksty o ekonomii muszą dotykać problemów istotnych z punktu widzenia nie tylko zwykłego czytelnika, ale też z punktu widzenia wielu instytucji, które wpływają na nasze życie. To nie są tematy abstrakcyjne, bo mają wpływ na nasze życie.

Jednak przeciętny Polak słabo interesuje się ekonomią?

Tematy ekonomiczne stały się dla czytelników coraz bardziej interesujące i nośne, choć ogólna wiedza ekonomiczna w społeczeństwie nadal nie jest zbyt wysoka. Ale moim zdaniem rośnie. W mediach powinno się poświęcać więcej miejsca na tematy ekonomiczne i gospodarcze, mówiące o styku polityki i gospodarki. Wtedy unikniemy takich afer jak ta z Amber Gold, bo społeczeństwo zrozumie, że coś takiego, jak darmowy obiad nie istnieje, że nie można zarabiać na lokacie 10-15 proc., bo to jest niemożliwe.

Czy poziom debaty ekonomicznej i dziennikarstwa ekonomicznego są w Polsce na wystarczająco wysokim poziomie?

Dziennikarstwo ekonomiczne jest w Polsce bardzo wysokich lotów, ale jest go w mediach za mało. Na rynku jest dużo mediów ogólno–politycznych, ogólno–społecznych, a za mało jest w nich działów ekonomicznych, które nawet jak są, to są traktowane po macoszemu. Ale to się zmienia na lepsze, bo coraz częściej rozumiemy, że gospodarka wpływa na to, jak wygląda polityka, jak wyglądają sprawy społeczne, sport, kultura itp. Wszystko zaczyna się od pieniędzy.

Agata Małkowska-Szozda

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: Grand Press

Dział: WYWIADY

Dodano: Styczeń 04, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Mój Grand Press jest nagrodą także dla Marcina Wolskiego

Magdalena Rigamonti (fot. Adam Guz dla Press)

Rozmowa z Magdaleną Rigamonti, która zdobyła Grand Press 2016 w kategorii Wywiad za rozmowę z dyrektorem TVP 2 Macinem Wolskim - „Zasady są jasne: wygrała ta partia i morda w kubeł” ("Dziennik Gazeta Prawna").

Ponoć wcale się nie wybierałaś na galę Grand Press?

To prawda, byłam przekonana, że nie dostanę żadnej nagrody chciałam zostać w domu. W tym roku było nominowanych siedem wywiadów, wszystkie świetne. Nie stawiałam na swój.

Marcin Wolski długo się zastanawiał, nim się zgodził na wywiad z Tobą?

Kilka dni. Ale nie było walki o ten wywiad.

Tytuł „Zasady są jasne: wygrała ta partia i morda w kubeł” już na wstępie daje czytelnikowi do zrozumienia, w jakim stylu odbyła się ta rozmowa. Czy Marcin Wolski na wszystkie pytania odpowiadał z taką sama swadą, czy jednak był problem z wydobyciem z niego odpowiedzi na jakieś pytanie?

Mam szczęście do rozmówców- czasem. Siadamy naprzeciw siebie, patrzymy sobie w oczy i o od razu wiadomo czy jest chemia, czy jej nie ma. Albo rozumiemy swoje zasady i wchodzimy w ten sam klimat rozmowy, albo nie. Jeśli nie to bywa bardzo trudno, czasem trzeba zrezygnować, a czasem zrobić drugi wywiad. Dyrektor Wolski od razu wszedł w konwencję. Na trudne i zaczepne pytania on zaczepnie odpowiadał, i od razu świetnie nam szło.

I na koniec nie zmienił niczego w autoryzacji?

Ani jednego słowa! On miał świadomość tego, co mówi. Nie wiem, czy przewidział, co się stanie potem. Dostawałam po publikacji wiadomości na Twitterze i Facebooku z prawej strony sceny dziennikarskiej, że nigdy nie czytali tak chamskiego wywiadu. Jak mogłam zadać takie pytania? - pytali. A jak dopytywałam, o jakie pytania chodzi, dowiadywałam się, że dziwiło ich, że dopytywałam Wolskiego o jego działalność w PZPR. Dla mnie to było oczywiste, że trzeba o to spytać, bo Wolski, jako dziennikarz Trójki, jako twórca kultowego programu „60 minut na godzinę” był równocześnie aktywnym działaczem partyjnym, przewodniczącym podstawowej komórki partyjnej w Trójce. Mam wrażenie, że samemu Wolskiemu taka konwencja rozmowy podobała się.

Nie oburzył się na żadne z pytań?

Nie. Sam potem zadzwonił do mnie i powiedział, że wyszło świetnie: trochę ostro, ale fajnie. Z niczego się nie wycofał, nawet po tym, jak po publikacji rozpętała się burza. Ta rozmowa to było jak odbijanie piłeczki. On mnie traktował jak osobę, która jest kompletnie nie z jego bajki. Zakładał, że może nie rozumiem jego dowcipu, tego humoru, który reprezentuje on i jego pokolenie. Założył, że nie podzielam jego poglądów. A ja się staram tych poglądów w czasie wywiadu nie mieć, odsunąć je od mojego rozmówcy, bo chcę usłyszeć prawdę. Chcę z takiej rozmowy, na którą mam godzinę czy półtorej, zrozumieć, kim mój rozmówca jest. Kim jest w tym momencie życia, w tym momencie swojej kariery, w obecnej sytuacji społeczno–politycznej.

Masz poczucie, że dotarłaś do prawdy o Marcinie Wolskim?
 
Wydaje mi się, że to co w tej rozmowie powstało, jest nie tylko głosem Marcina Wolskiego. On powiedział to, co myśli wielu polityków z prawej strony. „Wygrała ta partia i morda w kubeł” - to są bardzo mocne słowa, ale oni tak właśnie myślą, chociaż nie mówią tego głośno. A Wolski powiedział to otwarcie i za to go doceniam. Na scenie, odbierając tę nagrodę, podziękowałam mu bez żadnej ironii, bo jest współautorem tej rozmowy. Grand Press jest także nagrodą dla Marcina Wolskiego.

Agata Małkowska-Szozda

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo