Temat: etyka mediów

Dział: OPINIE

Dodano: Grudzień 20, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Pan dziennikarz, pan polityk

Marek Twaróg, redaktor naczelny "Dziennika Zachodniego" (fot. Adam Guz dla Press)

W piątek pisaliśmy, że przystąpiliśmy do protestu środowiska dziennikarskiego przeciw ograniczaniu możliwości relacjonowania prac parlamentu. W weekend władza posunęła się jeszcze dalej i w ogóle wyrzuciła dziennikarzy z Wiejskiej. To skandal. Jednak nie do przyjęcia jest także układanie się z marszałkiem i negocjowanie ustępstw (spotkanie części mediów z marszałkiem Karczewskim z soboty). Bo tu nie ma miejsca na negocjacje. Jesteśmy dziennikarzami. Mamy konsekwentnie pokazywać bezmyślność polityków i pracować mimo absurdalnych zakazów, a nie na licencji władzy.

Gdybyśmy jako dziennikarze robili swoje, czyli należycie kontrolowali władzę i pracowali mimo, a nie wyłącznie za jej przyzwoleniem, nie potrzebowalibyśmy polityków, którzy wchodzą na mównicę sejmową ze słowami poparcia dla wolności słowa.

To prawdopodobnie bardzo podoba się w wielu redakcjach – te wielkie słowa o gwarancji dostępu do informacji w ustach polityków opozycji. Zwłaszcza na tle mizerii intelektualnej w tej dziedzinie, którą prezentują ludzie władzy i rządowe media. Ale to politycy. I media powinny zachować do nich dystans, niezależnie od tego, którą stronę politycy ci reprezentują. Oni reżyserują własne show, nawet jeśli początek scenariusza dał protest dziennikarski. Nie mam wątpliwości, że jeśli tylko ugrają swoje, nie będą sobie zaprzątać głowy mediami.

Nieznośną ekscytację widać z obu stron politycznej awantury. Mieszają się idee, a nawet role. Niektórzy dziennikarze na politycznych barykadach byli już od dawna, teraz tylko przestali się tego wstydzić i otwarcie występują w roli działaczy partii. Pewną nowością – wymuszoną przez zakaz wstępu dla mediów, a możliwą dzięki rozwojowi nowych technologii – jest to, że politycy występują teraz w roli dziennikarzy. Nie zobaczylibyśmy wielu sytuacji z Sejmu, gdyby nie posłowie opozycji z komórkami w dłoniach i dobrym transferem w abonamencie - dzięki czemu mogli robić relacje live na Facebooku i Twitterze.

Niech mi ktoś powie, dlaczego poseł Nitras był jedynym, który chwycił za telefon i pokazał całej Polsce sobotnie spotkanie z mediami? Kilkudziesięciu dziennikarzy w sali zapomniało o swoich rolach? Władza tkwi w XX wieku i łudzi się, że da się kontrolować każdy przekaz (i myśli, że zawłaszczenie telewizji i radia publicznego wszystko załatwi). Ale dlaczego media utwierdzają ją w tym przekonaniu?

Gdy zamyka się Wiejską przed dziennikarzami, nie powinno być miejsca na negocjacje. Po prostu dobrze róbmy swoją robotę, niezależnie od zachcianek polityków.

Opinia była publikowana na Dziennikzachodni.pl.

Marek Twaróg

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: public relations

Dział: OPINIE

Dodano: Styczeń 12, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dawid Michnik: Zmiany w zasadach autoryzacji wywiadów mogą namieszać w branży Public Relations

Dawid Michnik, Partner w firmie doradztwa komunikacyjnego Attention Marketing (fot. archiwum)

Zgodnie z informacjami dostępnymi na stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów rząd pracuje nad nowelizacją prawa prasowego. Zdaniem autorów projektu ustawy zmiany są nieuniknione, bo wymusza je wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który w 2011 roku uznał zapisy dotyczące prawa do autoryzacji, zawarte w ustawie Prawo Prasowe z 1984 roku, za niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Nowelizacja może mieć wpływ nie tylko na pracę dziennikarzy i wydawców, ale także na branżę PR i jej klientów.

Na podstawie oficjalnych informacji nt. projektu ustawy Prawo Prasowe można wnioskować, że procedura autoryzacji nie zniknie, ale zmienią się zasady jej przeprowadzania. Należy się spodziewać, że ustawodawca będzie chciał uniemożliwić lub utrudnić uczestnikom wywiadów prasowych blokowanie publikacji poprzez odmowę autoryzacji tekstu.

Właśnie taka sytuacja, czyli próba zablokowania publikacji wywiadu przez rozmówcę (posła na Sejm) zapoczątkowała długą sądową batalię, która zakończyła się dopiero przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Dziennikarz, którego sąd uznał za winnego w procesie wytoczonym przez parlamentarzystę, pozwał przed międzynarodowym trybunałem państwo polskie, a sędziowie w Strasburgu przyznali mu rację uznając, że przepisy ustawy Prawo Prasowe dają osobom, z którymi przeprowadzono wywiad „nieograniczone prawo zapobiegania opublikowania przez dziennikarza wywiadu uznanego za kłopotliwy lub niepochlebny, niezależnie od tego, jak jest prawdziwy lub dokładny” i mogą sprawić, że dziennikarze „będą unikać stawiania wnikliwych pytań z obawy, że ich rozmówca może później zablokować publikację całego wywiadu odmawiając autoryzacji lub wybierać rozmówców uznanych za współpracujących, ze szkodą dla jakości debaty publicznej”.

Mimo, że projekt nowej ustawy nie jest jeszcze znany warto mieć na uwadze, że nawet niewielka zmiana w zasadach autoryzowania wypowiedzi i wywiadów prasowych będzie miała wpływ na codzienną pracę wewnętrznych działów komunikacji i public relations oraz firm doradztwa komunikacyjnego czy agencji PR.

Częstą praktyką w wielu firmach i instytucjach jest bardzo mocne ingerowanie w treść wypowiedzi i wywiadów na etapie ich autoryzacji. Wielu dziennikarzy już przyzwyczaiło się do tego, że ze spotkania z prezesem, czy managerem firmy wychodzą z określonym materiałem, z którego redagują wywiad, a po autoryzacji wraca do nich zupełnie inna rozmowa, przeładowana korporacyjną nowomową i komunikatami marketingowymi. Nawet drobna zmiana akcentów w zasadach autoryzowania materiałów może wymusić na firmach lepsze przygotowywanie się do wywiadów.

Należy także spodziewać się, że przedstawiciele niektórych firm będą chcieli zupełnie zrezygnować z tradycyjnych wywiadów, przeprowadzanych twarzą w twarz, na rzecz tzw. wywiadów korespondencyjnych, które często zmieniają się w swoisty koncert oświadczeń, przygotowywanych w odpowiedzi na przesłane przez dziennikarza pytania.

Jeśli zmiany w prawie ograniczą prawa rozmówcy względem dziennikarza wzrośnie wartość doświadczonych i wykwalifikowanych doradców komunikacyjnych, którzy będą w stanie przygotować swojego klienta od strony warsztatowej do, często stresującego, spotkania z dziennikarzem.

Dawid Michnik, Partner w firmie doradztwa komunikacyjnego Attention Marketing

* Attention Marketing sp. z o.o. jest firmą doradczą wyspecjalizowaną w działaniach komunikacyjnych wspierających sprzedaż, budujących wartość produktów i marek, a także wzmacniających wizerunek klientów.

Dawid Michnik, Attention Marketing

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo