Temat: media narodowe

Dział: OPINIE

Dodano: Czerwiec 09, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Ustawa pomostowa nie rozwiąże problemów mediów rządowych

Tadeusz Kowalski (fot. Wojciech Artyniew/Press)

Ustawa pomostowa nie rozwiązuje żadnego problemu, za to generuje nowe.

Rada Mediów Narodowych, która ma m.in. decydować o powoływaniu władz tych mediów, nie ma uprawnień do wydawania rozporządzeń – co okaże się poważnym kłopotem i uniemożliwi sprawne funkcjonowanie całego systemu. Dobrze, że przynajmniej Telewizja Polska, Polskie Radio i rozgłośnie regionalne nadal będą działały jako spółki prawa handlowego.

Tworzenie Rady Mediów Narodowych teraz, gdy kończy się kadencja członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jest jednak mnożeniem bytów ponad potrzebę. Przecież PiS może bez przeszkód przejąć KRRiT i w ten sposób sprawować kontrolę nad mediami, ich zarządami i radami nadzorczymi.

Znacznie poważniejszą sprawą jest finansowanie. Nadzieja na uszczelnienie systemu abonamentowego może się okazać iluzoryczna, tym bardziej że nie widać, aby PiS miał na to pomysł. Moim zdaniem powinni do ściągania abonamentu zobowiązać operatorów telewizji kablowych i platform satelitarnych. Oni mają systemy bilingowe, to byłaby prosta i skuteczna metoda. Tak czy inaczej TVP nadal będzie musiała żyć z reklam, bo nie wierzę, że opłata audiowizualna wejdzie w życie nawet w 2018 roku. To rozwiązanie niepopularne w społeczeństwie, nie wprowadza się opłat w roku poprzedzającym rok wyborczy. TVP stoi więc przed poważnym problemem, bo z powodu malejącej oglądalności jej wpływy reklamowe też będą spadać. Euro 2016 może wprawdzie poprawić oglądalność, ale na takich imprezach się nie zarabia – prawa do transmisji są zbyt drogie. Ponieważ jednak w obecnym stanie prawnym mamy do czynienia z mediami rządowymi, a nie publicznymi, to może rząd zdecyduje się dofinansować swoją agendę propagandy.

Tadeusz Kowalski, były członek rady nadzorczej TVP

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: Euro 2016

Dział: OPINIE

Dodano: Lipiec 13, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Orange wypadł najlepiej spośród sponsorów Euro 2016

Grzegorz Kita, prezes agencji Sport Management Polska

Stosunkowo najlepiej spośród sponsorów Euro 2016 wypadł Orange, ale nie ma jednoznacznego zwycięzcy.

Początkowo uważałem, że Orange zbyt bezpośrednio próbuje przejść na stronę kibiców, tworząc kampanię z hasztagiem #OrangeSponsorsYou, ale okazuje się, że zaangażowanie kibiców w rozświetlanie wieży Eiffla było bardzo udane. Również reklamy z Zinedine Zidane umiejętnie wkomponowały się w całość przekazu. Orange wizerunkowo stał się ogromnym beneficjentem tej akcji. Nie jestem pewien, czy ta stylistyka kampanii pozwoliła mu na pewno osiągnąć znaczne zyski sprzedażowe, ale na pewno olbrzymie korzyści wizerunkowe.

Sponsorów Euro 2016 podzieliłbym na trzy grupy: pierwsza - korporacyjni, globalni, powszechnie znani, jak np. Coca-Cola, McDonald's, Carlsberg, druga - hybrydowi jak Continental czy Turkish Airlines i mało znani, pretendujący do tego, by dzięki Euro znacząco podnieść jakość i znajomość swojej marki, jak np. chiński Hisense i azerbejdżański Socar.
Spośród innych marek ocena jest stosunkowo trudna, bo z jednej strony mamy do czynienia z brandami sponsorującymi Euro, gdzie przekaz jest transeuropejski czy nawet ogólnoświatowy, a z drugiej strony musimy je oceniać lokalnie. 
Wydaje mi się, że marka Coca-Cola dobrze sobie poradziła z komunikacją podczas Euro, zarówno globalnie, jak i na naszym rynku krajowym, gdzie mogliśmy zobaczyć reklamy z Robertem Lewandowskim. 
Poza tym warto wspomnieć o markach Kia i Hyundai, które należą do jednego koncernu, chociaż w Polsce komunikacyjnie ewidentnie widoczna była ta pierwsza. Myślę, że Kia skłoniła ludzi, by lepiej ją oceniać. 
Sadzę, że sprzedażowo sporo osiągnął także Carlsberg, z tym, że marek piwnych jest sporo i zapewne odbiorcom się myli, kto i co sponsoruje. Natomiast marki „egzotyczne”, które pojawiają się znikąd są przez odbiorców zapamiętywane. Nie wykluczam, że taki Hisense może zyskać najwięcej, bo w wielu krajach jest mało znany. W tym momencie bardzo wielu użytkowników otrzymało powód, by sięgnąć po produkty tej marki. Hisense może w swoim marketingowym życiu otworzyć nową erę. Natomiast azerski Socar bardziej wypromował Azerbejdżan, niż siebie. Stworzył skojarzenia, że Azerbejdżan to kraj pretendujący do wizerunku dynamicznego i nowoczesnego.

Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY