Temat: na weekend

Dział: PRASA

Dodano: Listopad 20, 2020

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Media na celowniku

Policja, która ma dbać o porządek i bezpieczeństwo protestujących, używa wobec nich przemocy (fot. Piotr Molecki/East News)

Dziennikarze relacjonujący protesty alarmują, że policja celowo eliminuje ich z demonstracji. Funkcjonariusze, umundurowani lub w cywilu, używają siły lub gazu pieprzowego, aby uniemożliwić im pracę.

Przez ostatnie tygodnie w całej Polsce odbywają się protesty przeciwko działaniom rządu Zjednoczonej Prawicy. Policja, która powinna dbać o porządek i bezpieczeństwo protestujących, używa wobec nich przemocy. Wśród poszkodowanych coraz częściej są dziennikarze relacjonujący manifestacje. 

– Policja szarpała mnie, gdy pokazywałem legitymację prasową i krzyczałem, że jestem z prasy. Policjanci wielokrotnie uniemożliwiali mi filmowanie scen, zasłaniali widok, zabraniali przejścia – mówi “Pressowi” niezależny dziennikarz Krzysztof Boczek.

O uniemożliwianiu pracy opowiadał również Maciej Pisaecki, reporter OKO.Press, który podczas środowych demonstracji na placu Powstańców Warszawy dostał trzy razy gazem pieprzowym. – To nie były sytuacje, gdy działo się coś niebezpiecznego i mogłem zostać postronną ofiarą. Policjanci mocno starali się, żebym oberwał, bo widzieli, że filmuję. Z tego, co wiem, to inni dziennikarze też byli tak traktowani. To pokazuje, w jaki sposób pracuje teraz policja – mówi Maciej Piasecki.

Fotoreporter "GPC" Konrad Falęcki również dostał gazem, gdy tłum próbował przerwać kordon. - W pewnym momencie policjanci zmienili się na tych szturmowych w kaskach, było ich kilkuset. Byłem może w czwartym czy piątym rzędzie od nich, oni nie dali sobie rady, użyli gazu - mówi. - Robiłem zdjęcie i dostałem chmurą gazu prosto w oczy. Po sekundzie człowiek nic nie widzi, jakieś dziewczyny wyprowadziły mnie, przemyły oczy. 30 czy 40 minut dochodziłem do siebie, żeby móc widzieć cokolwiek – opowiada "Press". 

Policja informowała, że "w związku z agresją skierowaną wobec policjantów użyto środków przymusu bezpośredniego m.in. w postaci gazu". W jednym z tweetów pisała: "Popychanie policjantów, szarpanie, uderzanie drzewcem od flagi, a nawet (...) atakowanie funkcjonariuszy miotaczem gazu to wczorajsze zachowania części protestujących. Później takie osoby mówią o agresji ze strony policjantów".

Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podkreśla, że policja ma specjalne obowiązki w stosunku do dziennikarzy. - Jeśli funkcjonariusze wiedzą, że mają do czynienia z dziennikarzami, powinni wyznaczać im miejsca do relacjonowania, które byłyby wystarczająco blisko, ale w takiej odległości, żeby dziennikarze nie zostali zatrzymani albo potraktowani jak protestujący. Policja powinna wyciągać takich ludzi z kotła, na pewno nie spisywać – zaznacza Bychawska-Siniarska.

- W momencie, kiedy osoba mówi, że jest z prasy i relacjonuje wydarzenia, wszystkie czynności dotyczące zatrzymania powinny być wobec niej wstrzymane. Na pewno pomogłoby, gdyby był obowiązek szerszej identyfikacji dziennikarzy, żeby byli lepiej widoczni. Kamizelka z napisem "press" może ułatwić pracę policji i pozwolić na szybkie wypuszczenie z tłumu osób realizujących zadania dziennikarskie – dodaje.

18 listopada w Warszawie. Protest spod Sejmu poszedł pod TVP, gdzie policja urządziła "kocioł", odcięła wyjścia,...

Opublikowany przez OKO.press Czwartek, 19 listopada 2020

W opublikowanym w zeszłym tygodniu artykule wicenaczelna redakcji OKO.Press Bianka Mikołajewska pytała rzecznika KSP Sylwestra Marczaka, jak dziennikarze mają się oznakowywać, żeby byli widoczni w tłumie. Policjant przekonywał wówczas, że “biorąc pod uwagę to, jak wyglądają niektóre zgromadzenia, kaski z napisem PRESS nie są złym pomysłem. Bo opaski na rękach czy kamizelki nie zawsze są widoczne”. 

Piasecki z OKO.Press tłumaczy, że na środowym proteście dostosował się do zaleceń policji. – W tłumie łatwo mnie rozpoznać: mam telefon na statywie, mikrofon, odblaskową kamizelkę, legitymację na szyi, kask oblepiony odblaskową taśmą z napisem "press". Wszystko to, co policja zalecała na szkoleniu dla reporterów, kiedy tłumaczyli, że w sytuacji chaosu trudno im odróżnić, kto jest kim – relacjonuje Piasecki. 

– Nasi ludzie mają kamizelki z napisem "prasa", więc są oznakowani jako dziennikarze, ale to nie ma znaczenia dla policjantów, co było widać w środę. Zmieniła się taktyka pracy policjantów i ich zachowanie wobec tłumu i dziennikarzy. Stali się dużo bardziej agresywni, a ich celem są pracownicy mediów – podkreśla redaktor naczelny Bartosz Węglarczyk.

Policja uniemożliwiała pracę także dziennikarce “Gazety Wyborczej”, którą otoczyli kordonem i nie chcieli wypuścić. – Nasza dziennikarka została w sposób nielegalny zatrzymana przez policję. Mimo że legitymowała się jako dziennikarka, otoczył ją kordon policji i nie chciał jej wypuścić. Lista naruszeń robi się długa – mówi Bartosz Wieliński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej". 

Dzisiejsza Blokada Sejmu pod samym Sejmem byla bardzo krótko - podwójne barierki, przynajmniej 40 wozów policyjnych i...

Opublikowany przez Fotografia Mikołaj Kiembłowski Środa, 18 listopada 2020

Fotoreporter “Gazety Wyborczej”, które relacjonował m.in. protesty w Niemczech tłumaczy, że chociaż niemiecka policja jest znana ze swojej brutalności, to nigdy nie zdarzyło się, żeby swojej agresji użyła przeciwko dziennikarzom. 

– Pracowałem przy policji niemieckiej, znanej ze swojej brutalności, w sytuacjach bezpośredniego starcia na dużych manifestacjach, na których przemoc policyjna była używana na większą skalę. Nigdy nie zdarzyło się, żeby dziennikarze byli wciągnięci w przemoc policji. Oni potrafili odróżnić dziennikarzy od protestujących – mówi Jędrzej Nowicki. I dodaje, że obecna sytuacja sprawia, że czuje się bezradny. 

– Legitymacja prasowa jest nic niewarta w Polsce. Kolejne granice, który jeszcze niedawno wydawało się, że są nie do przekroczenia, są przekraczane. Najgorsze jest to, że nikt z tym nic nie robi. Jesteśmy absolutnie bezradni. My to możemy nagłośnić w mediach, pisać petycje, redakcje mogą pisać apele, a na końcu wyjdzie rzecznik policji i powie, że policja tak działa i musimy z tym żyć – mówi Nowicki. 

Redakcje informują, że będą prosić o pomoc międzynarodowe organizacje, domagając się interwencji wobec polskiego rządu. Zaatakowani dziennikarze chcą domagać się sprawiedliwości przed sądem. Wśród nich postrzelony przez policjanta w czasie Marszu Niepodległości fotoreporter "Tygodnika Solidarność" Tomasz Gutry, który zamierza domagać się miliona złotych odszkodowania od policji.

Press

(fot. Jakub Kaminski/East News)

Tomasz Gutry został wezwany do prokuratury na przesłuchanie w charakterze pokrzywdzonego

JSX, BAE

Pozostałe tematy weekendowe

Wideopandemia
Branża PR ma wizerunkowy problem z Adamem Hofmanem
Dziennikarze kneblowani na konferencjach...
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter
Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.