Dział: PRASA

Dodano: Marzec 15, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Michał Lisiecki aresztowany na trzy miesiące, sąd wyznaczył kaucję

Michał Lisiecki został zatrzymany w środę przez CBA w sprawie wyłudzeń prawie 29 mln zł z firmy zajmującej się remontami linii kolejowych (Youtube.com/Wprost)

Na trzy miesiące tymczasowo aresztował w piątek Michała Lisieckiego Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia. Jeśli jednak wpłaci 500 tys. zł kaucji, wyjdzie na wolność. Wydawca "Wprost" i "Do Rzeczy" usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Lisiecki przesłał do mediów oświadczenie w tej sprawie.

Adwokat podejrzanego Renata Kopczyk wyjaśniła, że kaucja w kwocie 500 tys. zł musi zostać wpłacona do 25 marca. "Można też ustanowić zastaw na hipotece należącej do podejrzanego nieruchomości o tej wartości" - dodała.

Wydawca tygodników "Wprost" i "Do Rzeczy" Michał Lisiecki usłyszał w czwartek zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, spowodowania szkody w wielkich rozmiarach oraz dopuszczenia się przestępstw skarbowych.

W opublikowanym w czwartek wieczorem oświadczeniu PMPG Polskie Media SA napisano, że informacje o zarzutach dla Lisieckiego są dla spółki zaskoczeniem, a samo zatrzymanie „jest efektem pomówienia przez zdyskredytowaną i mało wiarygodną osobę, która ostatnie miesiące spędziła w areszcie”. „Chcemy wierzyć, że zaistniała sytuacja nie ma związku z ingerencją w wolność słowa” - oświadczyła spółka i zapewniła, że zatrzymanie nie ma wpływu na jej operacyjne funkcjonowanie.

Lisiecki został zatrzymany w środę przez CBA w sprawie wyłudzeń prawie 29 mln zł z firmy zajmującej się remontami linii kolejowych. W czwartek zatrzymano w tej samej sprawie trzy kolejne osoby: Wioletę R., Michała F. i Marcina K. Zatrzymań dokonano w Warszawie i okolicach, Toruniu oraz Lublinie.

"Michałowi L. oraz trzem zatrzymanym osobom: Wiolecie R., Michałowi F. oraz Marcinowi K. postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, spowodowania szkody w wielkich rozmiarach oraz dopuszczenia się przestępstw skarbowych" - powiedziała PAP prok. Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Prokuratorzy ustalili, że zorganizowana grupa przestępcza działała od 2012 do 2015 roku w Warszawie. W tym czasie członkowie grupy doprowadzili do powstania szkody majątkowej w wysokości niemal 40 mln zł na szkodę Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury sp. z o. o.

"Działania grupy polegały na przywłaszczeniu środków finansowych pochodzących z masy upadłości poprzez zawieranie szeregu umów i ustnych porozumień na rzekome usługi, za które wystawiane były poświadczające nieprawdę dokumenty w postaci nierzetelnych faktur" - podano w komunikacie Prokuratury Krajowej.

Michał Lisiecki w oświadczeniu podesłanym do "Press" pisze:

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieście nie przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowaniu wobec mnie środka zapobiegawczego w postaci bezwzględnego tymczasowego aresztu i ustanowił możliwość opuszczenia aresztu za kaucja. Chcę podkreślić, że zawsze działałem w ramach i na podstawie prawa, czego dowiodę. Zarzuty, które mi postawiono są bezzasadne.

Samo zatrzymanie, jak i całe postępowanie jest efektem bezprawnego pomówienia przez zdyskredytowaną i mało wiarygodną osobę, która ostatnie miesiące spędziła w areszcie, a dziś próbuje oczyścić siebie pomawiając innych.

Już w październiku 2018 roku w piśmie skierowanym na ręce prokuratora z dolnośląskiej prokuratury deklarowałem pomoc i współpracę w pełnym zakresie, zgłosiłem gotowość do stawiennictwa i złożenia stosownych oświadczeń.  Moi pełnomocnicy byli w stałym kontakcie z prokuratorem prowadzącym sprawę.  Wyrażam zdziwienie, ze przez pół roku prokuratura nie przesłuchała mnie w normalnym trybie.

Kierowały mną te same pobudki co dziś: absolutne poczucie niewinności i chęć wyjaśnienia sprawy do końca. Czuję ogromną odpowiedzialność za stworzoną i kierowaną przeze mnie firmę, zatrudnionych w niej pracowników, za akcjonariuszy, przede wszystkim zaś za moją rodzinę.  Nigdy nie naraziłbym ich na szwank i z całą pewnością nie ryzykowałbym przypisywanymi mi działaniami, których wartość stanowi ułamek obrotów czy zysków prowadzonej przeze mnie firmy.

Rozumiem media, sam jestem wydawcą, ale pojawiające się wokół informacji o moim zatrzymaniu interpretacje przekraczają granice.  Sugerowano, że próbowałem uciec za granicę.  Tak, miałem wykupiony bilet do USA i zamierzałem się tam udać w celach biznesowych. Bilet kupiłem kilka miesięcy wcześniej, a zamiar wylotu ogłosiłem na swoim profilu społecznościowym.

Zdaniem moim i moich obrońców wniosek prokuratury o tymczasowy areszt w mojej sprawie był środkiem niekoniecznym, nieadekwatnym i nic nie wnoszącym do sprawy i stanowił próbę ugodzenia w moją godność. Apeluję do mediów o rzetelne relacjonowanie mojej sprawy.

Michał M. Lisiecki

(PAP, PAZ, 15.03.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Marzec 18, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dziennikarze "Le Monde" chcą zablokować przejęcie udziałów przez miliardera z Czech

"Le Monde" został założony na polecenie generała Charles'a De Gaulle'a w 1944 roku

Dziennikarze, udziałowcy i wydawca francuskiego dziennika "Le Monde" chcą zablokować przejęcie pakietu kontrolnego udziałów w grupie wydawniczej gazety przez czeskiego miliardera Daniela Kretinskiego - pisze w poniedziałek "Financial Times".

Negocjacje w sprawie porozumienia wymierzonego w plany Czecha, poprzedzone miesiącami wewnętrznych dyskusji, są już na końcowym etapie.

W październiku 2018 roku jeden z głównych udziałowców, bankier Matthieu Pigasse, sprzedał Kretinskiemu blisko połowę posiadanych udziałów w grupie wydawniczej posiadającej dziennik "Le Monde". Obserwatorzy wyrażali wówczas obawy w związku z coraz większą obecnością czeskiego miliardera na francuskim rynku prasowym.

- Nie chodzi tu konkretnie o pana Kretinskiego, ale każdego udziałowca, który może próbować sprawować bezpośrednią lub pośrednią kontrolę nad "Le Monde" - podkreślił uczestniczący w negocjacjach przedstawiciel dziennikarzy, Paul Benkimoun.

- Gazeta nie jest może dla inwestora maszynką do robienia pieniędzy, ale ma prestiż, renomę i rozpoznawalność we Francji i za granicą. To ważna wizytówka w biznesie i (dlatego) musimy się upewnić, że każdy inwestor będzie podtrzymywał nasze wartości - dodał.

Gdy w 2010 roku "Le Monde", dziennik założony na polecenie generała Charles'a De Gaulle'a w 1944 roku, znajdował się na krawędzi bankructwa, trzej główni udziałowcy - bankier Pigasse, miliarder z branży telekomunikacyjnej Xavier Niel i nieżyjący już francuski biznesmen Pierre Berge - wykupili w nim kontrolny pakiet udziałów.

Nowi inwestorzy, których zatwierdziło w głosowaniu 90 proc. pracowników "Le Monde", podupadającej gazecie zapewnili dodatkowe finansowanie. Powołano wówczas do życia grupę - "pole d'independence" - złożoną z przedstawicieli dziennikarzy, innych pracowników oraz czytelników "Le Monde", którzy łącznie posiadają jedną czwartą udziałów w grupie wydawniczej.

Według cytowanej przez "FT" osoby "zaznajomionej z tokiem myślenia" Pigasse'a nie zamierza on sprzedawać pozostałych 51 proc. swoich udziałów, Kretinski zachowuje jednak prawo do ich nabycia.

Jak pisze "FT", wydawca gazety Louis Dreyfus i Niel, którzy dotąd nie spotkali się z Kretinskim, razem z "pole d'indepenence" usiłują wypracować umowę, która dawałaby im prawo do zatwierdzania nowych udziałowców z pakietem kontrolnym lub wetowania ich i wskazania innego kandydata.

Stworzona przez Kretinskiego spółka Czech Media Invest w zeszłym roku kupiła kilka francuskich gazet od grupy medialnej Lagardere, m.in. tygodniki "Marianne", "Ici Paris" i "France Dimanche", francuskie wydanie magazynu "Elle", a także tygodnik telewizyjny "Tele 7 Jours". W zeszłym roku w Polsce kupiła grupę kapitałową Eurozet (w jej skład wchodzi m.in. Radio Zet, Chillizet i Antyradio), po czym po kilku miesiącach wystawiła ją ponownie na sprzedaż. Nowym nabywcą została Agora SA wspólnie z czeską spółką SFS Ventures.

Przedstawiciel holdingu Czecha CMI France, Danis Olivennes, przekonywał, że czeski biznesman chce poświęcić część swojej fortuny na wzmocnienie pozycji prasy w Europie. 

"Le Monde" po latach strat zaczyna odbijać się od dna - od 2010 roku liczba abonentów cyfrowych gazety wzrosła ponad pięciokrotnie do 180 tys., a w 2017 roku dziennik przyniósł zysk netto po raz pierwszy od rekapitalizacji. 

(PAP, 18.03.2019)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.