Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Styczeń 11, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Polskie seriale, które mogą podbić serca widzów

Od góry, od lewej: "Odwróceni. Ojcowie i córki”, „Zasada przyjemności”, Wojciech Chmielarz, "Wataha", "Ziuk. Młody Piłsudski” (kolaż: materiały prasowe)

Rok 2018 stał pod znakiem polskich seriali premium. Najlepiej odebrany przez rynek był serial HBO „Ślepnąc od świateł”. A czym telewizje będą chciały przyciągać widzów w najbliższym czasie?

Na rynku serialowym mówi się, że wysyp polskich seriali premium to tzw. efekt Netfliksa, czyli pojawienia się internetowego giganta w naszym kraju. Dzięki temu widzowie mogli oglądać w zeszłym roku „1983”, „Rojst”, „Nielegalnych” czy „Ślepnąc od świateł”. Oto produkcje kilku stacji, które już niedługo mogą zostać poddane ocenie widzów. 

(SK, 11.01.2019)

Pozostałe tematy weekendowe

Dominikanin na palmie
Marka WOŚP silna i odporna na hejt
* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Temat: na weekend

Dział:

Dodano: Styczeń 11, 2019

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dominikanin na palmie

Problemy polskiego Kościoła w komunikacji ze współczesnym człowiekiem pomogły wyrosnąć o. Adamowi Szustakowi na kaznodzieję celebrytę. Udostępniamy tekst z magazynu "Press" (nr 11-12/2018).

Pod katowickim Spodkiem 2 października po godz. 15 tłum gęstnieje. Kolejka chętnych na spotkanie „Namaszczeni” z udziałem dominikanina o. Adama Szustaka i o. Tomasza Nowaka, przeora łódzkich dominikanów – wydłuża się z minuty na minutę.

„Myśl, która towarzyszy nam od pierwszego naszego spotkania, by wyjść z murów kościoła, żeby mógł zgromadzić się cały Kościół, pęcznieje w naszych głowach. Pęcznieje też w nas pragnienie spotkań oko w oko, serce w serce, dlatego idziemy o krok dalej” – zachęcano w internecie. Pierwsze osoby wchodzą do środka o 17.30.

Dominikanin Adam Szustak pojawia się na scenie godzinę później. Wkracza z impetem, a jego ogoloną głowę i zwalistą sylwetkę widać z daleka. Gdy tłum upewnia się, że to właśnie on, zaczyna bić brawo.

– Obaj byliśmy zaskoczeni frekwencją. W ciągu zaledwie dwóch tygodni na organizowane przez nas wydarzenie zapisało się dziewięć tysięcy osób. Sprzedający bilety śmiali się, że rozchodzą się szybciej niż na koncert zespołu Metallica – opowiada o. Tomasz Nowak. Bilety kosztowały 30 zł. – Z jednej strony, to zaskakujące, że spotkania z nami cieszą się taką frekwencją, ale z drugiej, utwierdza nas w przekonaniu, że warto to robić, jeśli ludzie chcą z tego korzystać – dodaje.

Press

6 stycznia strona Dominikanie.pl stała się serwisem wideo na żądanie (screen: Dominikanie.pl)

TO JEST MÓJ KLER

Wszystko rejestruje czujne oko kamery. Ojciec Szustak nagrywa moment wchodzenia na scenę, pokazuje kulisy, wiernych, atmosferę pikniku, koncertu i spotkania religijnego w jednym. Swobodnie komentuje, co się dzieje. Stwierdza, że sam „czuje się jak nastolatka na koncercie Justina Biebera”. Relacje z tego wydarzenia będzie można potem zobaczyć na jego kanale Langusta na Palmie.

Internauci są zachwyceni. „Ojcze, to co się wydarzyło w Spodku napełniło mnie takim spokojem serca i mega ogromną radością”; „To jest mój Kościół i mój Kler i za taki Bogu dziękuję, o taki modlę się”; „Ojcze kocham cię za tę prostotę i dosłowność w rozumieniu Ewangelii” – to kilka z setek komentarzy pod filmem.

Sukces „Namaszczonych” – internetowa sprzedaż wejściówek ruszyła 24 lipca, a ostatnie bilety zniknęły 11 sierpnia – potwierdza, że o. Szustak dorobił się armii zwolenników.

Dominikanin jest autorem trzech kanałów na YouTube: Langusta na Palmie, Paśnik i WuWu (nieaktywny od lutego br.) oraz profilu na Instagramie, Facebooku i Twitterze. Jego przygoda z YouTube zaczęła się blisko sześć lat temu – dziś jego kanały mają łącznie prawie 184 mln wyświetleń.

Obsługą profili w social mediach i strony internetowej Langustanapalmie.pl od początku zajmuje się grupa jego fanów, która koordynuje działanie profili, ale też zbiórkę pieniędzy, organizację spotkań, jak to w katowickim Spodku (wcześniej odbyły się w Krakowie, Łodzi i w Warszawie). Z kolei krakowska Fundacja Malak, której pomysłodawcą w 2012 roku był o. Szustak (oficjalnie nie zasiada w żadnym jej organie), wydaje i sprzedaje książki i płyty z konferencjami o. Szustaka i innych dominikanów, organizuje weekendowe lub jednodniowe rekolekcje przede wszystkim z o. Szustakiem (np. Dzień Pełen Łaski w październiku 2017 roku w Warszawie dla ponad 1 tys. osób). Jednym słowem działalność o. Szustaka to nie tylko filmiki na YouTube, lecz także poważna kaznodziejska i gospodarcza działalność.

Oglądając nagrania dominikanina, od razu widać, jak lubi swoją popularność – scenę i otaczające go tłumy. Przebija to też we vlogach kręconych z różnych miejsc na świecie, gdzie prowadzi rekolekcje: regularnie pokazuje salę i klaszczące tłumy, które przyszły na spotkanie z nim. Co jakiś czas można też obejrzeć cieszącego się jak dziecko o. Szustaka rozpakowującego stosy paczek z prezentami, które dostaje od fanów.

Jacek Kotarbiński, ekspert z branży marketingowej, ocenia, że o. Szustak stworzył produkt niemal idealny. – Jest sprawnym opowiadaczem, kamera go lubi i jest autentyczny w tym, co robi, a to jest w cenie. Jego fenomen to głównie zasługa charyzmy i lekkiego, popularnego języka. To taka lekcja religii z charyzmatycznym kaznodzieją. Ten przypadek potwierdza regułę, że osobowość ma większe znaczenie niż wartość treści – analizuje Kotarbiński.

DOMINIKAŃSKI NETFLIX

Ewangelizacja za pomocą YouTube i popularność w sieci pomagają teraz finansować nowy projekt o. Szustaka: portal, który określa mianem „katolickiego Netfliksa”. Bazą nowej platformy wideo ma być istniejący portal Dominikanie.pl (nowy ruszył pod tą samą domeną, już po publikacji tekstu w "Press").

Serwis wideo, który zaczął działać 6 stycznia 2019 roku, ma się różnić od tego, co dotychczas dominikanin robi na YouTube. Fundusze mają pochodzić z datków widzów i sympatyków dominikanów. Gdy o. Szustak poprosił ich na platformie Patronite o wsparcie, od razu ustanowiono rekord zbiórki: do 20 października zebrano ponad 798 tys. zł.

Najpierw na stworzenie „kaznodziejskiego portalu wideo” o. Szustak potrzebował 20 tys. zł wpłat miesięcznie, gdy udało się to zebrać – podniósł kwotę do 40 tys. zł (dodatkowe 20 tys. zł ma być przeznaczone na spotkania kaznodziejskie w kilku miastach Polski), a potem dominikanin zapowiedział na YouTube, że chce jeszcze stworzyć studio nagraniowe i by to zrealizować, potrzebuje już 60 tys. zł miesięcznych wpłat na Patronite. To również osiągnął: internauci zadeklarowali, że co miesiąc jego inicjatywy będą wspierać kwotą 65 tys. zł.

Studio powstaje na warszawskim Żoliborzu, w Instytucie Chemii Przemysłowej przy ul. Rydygiera. Na swoim kanale o. Szustak pokazał, jak wyglądają wynajęte wnętrza – kilka pomieszczeń przypominających teraz bardziej loft niż tradycyjne studio nagrań. Ze względu na częste podróże dominikanina pomyślano także o części sypialnej.

Na początku października pomieszczenie, w którym miało znajdować się profesjonalne studio nagraniowe, wciąż nie było gotowe – w lipcu o. Szustak zapowiadał, że będzie remontowane, „jak będziemy mieli więcej kasiury”.

– Bardziej traktujemy te pomieszczenia jako miejsce do pracy, gdzie możemy posiedzieć i porozmawiać o wspólnych projektach czy planach. To oczywiście przestrzeń, w której możemy coś również nagrać, ale nie ma wyciszonego pomieszczenia przeznaczonego do nagrywania materiału wideo – mówił nam w październiku o. Jacek Szymczak, dominikanin pracujący przy powstającym portalu. – Wiele produkcji będziemy robić w różnych miejscach plenerowych, także poza Warszawą. Montażyści czy realizatorzy są rozrzuceni po całej Polsce – wyjaśniał. Dominikanie mają swoje ekipy nagrywające w Poznaniu, Szczecinie, Krakowie, Trójmieście, Warszawie, Radoniach, Kielcach i Rzeszowie.

Jak przyznał zakonnik, pieniądze ze zbiórki w Patronite.pl służą całemu dominikańskiemu projektowi – oprócz produkcji filmów dla kanałów Langusta na Palmie czy Paśnik (patrz kwoty w ramce na s. 124), finansowane są z nich wielbienia (wydarzenia w Warszawie, Łodzi i Krakowie kosztowały ponad 281 tys. zł), utrzymywani są pracownicy, opłacany wynajem biura, pokrywane koszty transportów czy noclegi.

Jedną z osób współpracujących przy projekcie jest o. Nowak, prywatnie przyjaciel o. Szustaka. – Chcemy zaprosić do współpracy naszych braci, ale też innych duchownych, zakonników, ekspertów czy osoby świeckie – zapowiada. – Nie robiliśmy żadnych badań, myśląc nad tym, co internauci chcieliby zobaczyć. Opieramy się na wskaźnikach, które są ogólnodostępne, i komentarzach, jakie pojawiają się pod filmikami Adama. Na stronie ma być też dział teologiczny, liturgiczny czy dla dzieci. Wszystko pod jednym szyldem, w jednym stylu – opowiada o. Nowak.
W nowym serwisie dominikanów mają być m.in. komentarze do niedzielnych czytań, konferencje, okolicznościowe kazania (adwentowe, wielkopostne, duszpasterskie), informacje na temat przygotowywania się do sakramentów czy ciekawostki dotyczące religii. W zespole jest kilkanaście osób.

Piotr Żyłka, redaktor naczelny katolickiego portalu Deon.pl: – Dla mnie to przykład kolejnego etapu świadomego wejścia środowisk kościelnych w to, by zaistnieć w internecie. Są oczywiście mniejsze i większe projekty wideo, ale ojciec Adam Szustak ma taką skalę i taką popularność, że może pokusić się o bycie team liderem projektu, który wniesie zupełne nową jakość. Adam swoje treści pakuje w bardzo atrakcyjną formę, trafia do takich środowisk wielkomiejskich, celebryckich i artystycznych, do których Kościołowi bardzo trudno wejść.

Pomysł chwali też Katarzyna Olubińska, dziennikarka TVN. – Fajnie, że będzie coś na poziomie dla katolików, bo z tym nadal w Kościele jest różnie, chociaż od kilku lat obserwuję pozytywne zmiany – mówi Olubińska.

FENOMEN JĘZYKA

Charyzmatycznego duchownego dostrzegł we wrześniu 2016 roku magazyn „Wysokie Obcasy”, umieszczając go na trzecim miejscu „Subiektywnego rankingu najlepszych mówców ery Internetu”. Przed nim byli Jerzy Owsiak i prof. Jerzy Vetulani. Uzasadniając wybór, napisano, że „Biblia w jego interpretacji to nie starożytny tekst, ale opowieść o życiu zwykłych, współczesnych ludzi”.

– Kanały ojca Adama Szustaka doskonale wpisują się w trend rosnącej popularności autorytetów i influencerów wykorzystujących psychologię w połączeniu z aspektami religijnymi, naukowymi i intelektualnymi. Na tym budują swoją popularność nie tylko mówcy motywacyjni jak Mateusz Grzesiak czy coachowie jak Kamila Rowińska, ale też kaznodzieje – stwierdza Beata Mosór-Szyszka, konsultantka i trenerka związana z agencją Project: People. – W przypadku ojca Szustaka łączy się to z formą, którą stosuje: autentyczną, bezpośrednią, emocjonalną. Operuje prostym, nowoczesnym językiem, nie bojąc się poruszać kontrowersyjnych tematów, jak homoseksualizm czy problemy w Kościele. Dzięki temu idealnie trafia do nowej generacji – mówi.

Doktor Joanna Heidtman, psycholog, socjolog, trener biznesu, doradca i coach, twierdzi, że popularność o. Szustaka jest związana nie tylko z religijnością, ale też trendem do samorozwoju. – Dominikanie mają od początku misję kaznodziejską. Są mówcami od zawsze. Nie jest więc dziwne, że ojciec Adam Szustak pojawił się w internecie. Dostępność i bliskość jest podstawą kaznodziejstwa. To swego rodzaju coaching w ramach religii chrześcijańskiej – ocenia dr Heidtman. Zwraca jednak uwagę, że: – U niektórych wątpliwości budzi forma i język, którego ojciec Szustak używa. Uważają, że ta forma oznacza, iż zbyt mocno spoufala się z ludźmi i Bogiem. Czy tak jest? Jeśli to język, którym posługują się jego odbiorcy, może jest właściwy? Jeżeli jego przełożeni taką formę akceptują, jeżeli w ich pojęciu zbliża to młodych ludzi do osobowej więzi z Bogiem, nic nam do tego – wyjaśnia dr Heidtman.

Dominikanin o. Paweł Gużyński przyznaje, że o. Szustak ma umiejętność posługiwania się językiem religijnym zrozumiałym i przekonującym dla młodych słuchaczy. – Ma oczywiście swój target, nie znaczy to więc, że przekonuje wszystkich i trafia do wszystkich. Jego fenomen według mnie tkwi w czymś, co można nazwać językową łaską przepowiadania – mówi o. Gużyński. – Mieszkamy w jednym klasztorze, więc widzę, jak bardzo żyje tym, co robi. Czasami jego wypowiedzi są może nieco podkoloryzowane na potrzeby słuchaczy, ale nie jest daleki w życiu od słowa, które głosi – mówi o. Gużyński.

Piotr Żyłka z portalu Deon.pl zwraca uwagę, że o. Szustak ma umiejętności aktorskie i reżyserskie. – Kiedy jeszcze nie był tak znany i mieszkał w Krakowie, był moment, gdy w trakcie formacji zakonnej za zgodą przełożonych poszedł na akademię teatralną i świadomie się pewnych technik uczył – opowiada naczelny Deon.pl. – Ci, którzy znają się trochę na fachu filmowym, aktorskim czy reżyserskim, widzą, że ojciec Szustak świetnie te umiejętności potrafi wykorzystywać – dodaje.

SPOTKANIE Z OJCEM

Ojciec Adam Szustak konsekwentnie odmawia wywiadów, a te, których udzielił przed laty, niewiele o nim mówią. Urodził się w Myszkowie w 1978 roku, a po maturze wstąpił do seminarium w Częstochowie. W jednym z nagranych przez siebie filmów na YouTube „Świadectwo życia i nawrócenia” przyznał, że podczas wakacji w Zakopanem poznał w dyskotece dziewczynę i szybko chciał się z nią ożenić, a w seminarium żył „w rozdwojeniu”. Podczas rekolekcji dla kleryków prowadzonych przez dominikanina zainteresował się działaniami zakonu założonego przez św. Dominika Guzmana.

Z seminarium odszedł na czwartym roku. W 1999 roku przyjęto go do dominikańskiego nowicjatu w Poznaniu, a jedną z pierwszych osób, które tam poznał, był o. Jan Góra, charyzmatyczny duchowny, poeta, organizator spotkań młodzieży na Lednicy. Z tamtego okresu o. Szustaka pamięta o. Paweł Gużyński, który za czasów nowicjatu Szustaka był pomocnikiem wychowawcy nowicjuszy. – Trafił do nas po uprzednim krótkim pobycie w seminarium duchownym i było to trochę widać. Jednak dominikańskie maniery opanował szybko. Jako dominikanie staramy się wracać do ewangelicznych źródeł, być mobilni, udawać się wszędzie tam, gdzie ludzie chcą się z nami spotkać. I Adam fantastycznie się w tym odnajduje – opowiada o. Gużyński.

Z o. Szustakiem wielokrotnie spotykała się Katarzyna Olubińska z TVN. – Ojca Adama Szustaka znałam z internetowych konferencji, a po raz pierwszy na żywo zobaczyłam i usłyszałam go podczas rekolekcji wielkopostnych u Dominikanów na Służewie – opowiada. – To, co mówił, tak mnie wciągnęło, że nie przeszkadzał mi ani tłum, ani ścisk, ani to, że miałam chyba ze 40 stopni gorączki. Następnego dnia zabrałam ze sobą koleżankę. I przychodziłyśmy przez kolejne dni posłuchać o biblijnej historii Rut, a z nami tłum młodych ludzi, który gęstniał z dnia na dzień. Ostatniego dnia ledwo można było wejść do kościoła – wspomina.

Te rekolekcje i nagrania spowodowały, że jako dorosła osoba po raz pierwszy zaczęła wierzyć. – Moje doświadczenia i doświadczenia ludzi dookoła mnie zaczęłam opisywać w blogu Bóg w Wielkim Mieście. Później opisałam w książce pod tym samym tytułem. Wszystko w moim życiu: nawrócenie, blog i książka wydarzyło się dzięki spotkaniu z ojcem Adamem – mówi Olubińska.

HOMO Z PUSTKI PŁCIOWEJ

Teolodzy, bibliści i psycholodzy dyskutują jednak o tym, o czym o. Adam Szustak opowiada na YouTube. Głośnym echem odbił się film z ub.r., w którym odpowiadał na pytania o homoseksualizm. Jego zdaniem wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób w USA było decyzją polityczną, nie naukową, a sam homoseksualizm jest zaburzeniem i rodzi się z doświadczanej w dzieciństwie „pustki płciowej”. Część internautów skrytykowała go, współczując mu braku wiedzy czy pisząc wprost: „co za głupoty”.

Podejście o. Szustaka do homoseksualizmu nie spodobało się też Arturowi Sporniakowi z „Tygodnika Powszechnego”. „Tygodnik nie kwestionuje prawa ojca Szustaka do oceny homoseksualizmu z punktu widzenia nauki Kościoła. Jako duszpasterz ma do tego pełne prawo. Krytykujemy natomiast wypowiadanie się w imieniu Kościoła w kwestiach, w których kompetentna jest tylko nauka” – pisał w blogu Sporniak. Dalej poszedł inny dziennikarz „Tygodnika” Łukasz Kwiatek, mówiąc wprost, że o. Szustak „dokonuje karykaturalnej psychoanalizy”.

Znający filmy o. Szustaka zwracają uwagę na duże ego dominikanina, które się w nich przejawia. Ojciec Gużyński tłumaczy: – Nie jest tak, że ojciec Adam działa jako wolny strzelec. Musi zachowywać posłuszeństwo i jedność ze wspólnotą. Kiedy wpadł na pomysł pieszej pielgrzymki do Jerozolimy [po seansie „Kleru” i liście papieża Franciszka ws. pedofilii w Kościele o. Szustak ogłosił, że wybierze się na pielgrzymkę „za własne grzechy i grzechy Kościoła” – dop. red.], przedstawił ten projekt na kapitule. Powiedział, że ma taki pomysł i poprosił o opinie. Ma poczucie bycia na topie – mówi o. Gużyński. I dodaje: – Jak każdy z dominikanów trochę gwiazdorzy, ale nie jest większym megalomanem niż świętej pamięci ojciec Jan Góra. Adam lepiej współpracuje z innymi.

Były dominikanin, a dziś filozof z Akademii Humanistycznej w Pułtusku, Tadeusz Bartoś: – Widziałem fragmenty jego wystąpień na YouTube, bo, niestety, nie jestem w stanie tego obejrzeć w całości. Przemawia, jest spontaniczny i znalazł sobie docelową publiczność, która lubi go oglądać. Marketingowo to jest oczywiście bardzo dobre. Niektórzy słuchają Dody, inni Jana Sebastiana Bacha. Ojciec Adam Szustak jest taką religijną Dodą. Treści i forma, jaką wybrał, oparte są na tanich chwytach.

Sprawdź, o czym piszemy
w najnowszym numerze

Okładka

JEST LUKA

Podczas spotkania z wiernymi na pytanie zadane przez młodzież, co zrobić z mszami, które trudno przeżyć, o. Adam Szustak odpowiedział: „Jeżeli kazanie jest tak nudne, że chce ci się spać, to – mówię teraz zupełnie poważnie – śpij człowieku, a najlepiej jeszcze w pierwszej ławce. Pokaż człowiekowi, że tak ględzi, że przytomność tracisz!”.

Ta wypowiedź podsumowuje to, w czym właściwie tkwi źródło jego sukcesu. Zaczął wyrastać na kaznodzieję celebrytę z powodu problemów polskiego Kościoła – z głoszeniem homilii, moralizowaniem przez księży, słabym warsztatem kaznodziejskim wielu duchownych.
Ponadto nie boi się trudnych tematów, jak wówczas, gdy w habicie wybrał się na film „Kler”, a później w swoim vlogu przyznał, że wszystkie rzeczy, które zostały w nim pokazane, są prawdziwe, ale nie ukazuje on całej prawdy o Kościele. „Nie jest to film genialny, ale dobry. Nie wyrządzi on więcej szkody, niż Kościół już ma porobione” – mówił o. Szustak na YouTube.

Dominikanin nie unika też drażliwych kwestii, np. onanizmu czy seksu. Mówił m.in., że można „z seksualności zrobić upojenie i ucztę, do której zaprasza nas sam Pan Bóg”. Radzi młodym, jakim tekstem poderwać osobę, którą się interesujemy; jak dogadać się w związku; dlaczego mężczyźni wolą zołzy...

Beata Mosór-Szyszka z agencji Project: People zauważa też, że swoimi vlogami Szustak wypełnia lukę na rynku po innych religijnych autorytetach – np. o. Knabicie, ks. Tischnerze czy ks. Pawlukiewiczu, którzy próbowali pokazać ludzkie oblicze Kościoła. – Robi to doskonale, nie zachowując się w sposób stereotypowy dla duchownych i tłumacząc nauki Kościoła na język bliższy nowoczesnemu odbiorcy. Jego popularność rośnie, ale nie można go uznać za topowego polskiego youtubera. Top 20 vlogów w Polsce nie schodzi poniżej miliona subskrypcji, podczas gdy główny kanał na YouTube ojca Szustaka ma ich niespełna 400 tysięcy, a pozostałe kanały po kilkadziesiąt tysięcy. Daleko mu jeszcze również do amerykańskich kaznodziejów z własnymi portalami wideo – ocenia Mosór-Szyszka.

Piotr Zieliński

Pozostałe tematy weekendowe

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.