Dział: INTERNET

Dodano: Grudzień 14, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

RPO chce wyjaśnień w sprawie przeszukań u dziennikarzy OKO.press

Nagrania, których policja szukała u dziennikarzy, pokazywały protest w trakcie występu Chóru Aleksandrowa (screen: YouTube.com/OKO.press)

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się do komendanta rejonowego policji na warszawskiej Pradze-Północ z prośbą o wyjaśnienia dotyczące interwencji funkcjonariuszy w domach dziennikarza i operatorki OKO.press. 

Policja z nakazami przeszukania przyszła do dziennikarzy po tym, jak zarejestrowali oni protest aktywistów w trakcie występu Chóru Aleksandrowa w Bydgoszczy. W domu zastali tylko operatorkę, która przekazała funkcjonariuszom pendrive z nagraniami. Adam Bodnar zwraca uwagę, że mogą one zawierać informacje objęte tajemnicą dziennikarską.

Stwierdza też, że natychmiastowe działania policji "uniemożliwiły dziennikarce kontakt z redakcją". Według RPO z okoliczności sprawy nie wynika, by wejście do domu dziennikarki bez wcześniejszego wezwania do dobrowolnego udzielenia informacji było konieczne.

Bodnar przekonuje, że taki sposób działania organów państwa może powodować "efekt mrożący" i zniechęcać dziennikarzy do zbierania materiałów dotyczących ważnych kwestii społecznych. "Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w Konstytucji RP ustrojowej zasady wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji" – pisze. 

W odpowiedzi na nasze pytania policja wyjaśniała, że funkcjonariusze "nie naruszyli praw żadnych osób". "Czynność w miejscu zamieszkania przebiegła spokojnie, kobieta dobrowolnie wydała pendrive i nie miało miejsca przeszukanie pomieszczeń" – napisał rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak. Zaznaczył też, że "w żadnym momencie wskazana kobieta nie informowała policjantów, że na pendrivie mogą znajdować się informacje stanowiące tajemnicę dziennikarską", a podczas czynności "nie okazała legitymacji dziennikarskiej".

To kolejna tego typu interwencja RPO w ostatnich dniach. Poprzednia dotyczyła wezwania na policję Wojciecha Cieśli, dziennikarza tygodnika "Newsweek Polska"

(KW, 14.12.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

Dział: INTERNET

Dodano: Grudzień 17, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Blogerka krytykowana za podróż na zaproszenie następcy tronu Arabii Saudyjskiej

Blogerka Anna Skura podróżuje po Arabii Saudyjskiej, bo dostała zaproszenie od księcia Muhammada ibn Salmana (screen z Instagram/Whatannawears)

Fala krytyki spadła na blogerkę modową, prowadzącą blog What Anna Wears, po tym jak w weekend pochwaliła się zdjęciami z podróży do Arabii Saudyjskiej. 

Blogerka Anna Skura 14 grudnia opublikowała na Instagramie zdjęcia z Arabii Saudyjskiej, jednocześnie chwaląc się, że pojechała tam na zaproszenie księcia i jednocześnie następcy tronu tego kraju - Muhammada ibn Salmana. Pretekstem do odwiedzin były wyścigi samochodowe Formuły E, w których uczestniczyła jako widz. Pod zdjęciem napisała, że Arabia Saudyjska "otwiera się na turystów i chce pokazać światu swoją kulturę".

Wpis blogerki spotkał się z ostrą krytyką w mediach społecznościowych. Wytknięto jej, że przyjęła zaproszenie od następcy tronu kraju, który - jak podają służby śledcze - odpowiada za śmierć Dżamala Chaszodżdżiego, saudyjskiego dziennikarza, felietonisty "Washington Post", który publikował krytyczne teksty dotyczące władz Arabii Saudyjskiej.

Mimo fali krytyki Anna Skura nie przerwała relacjonowania w mediach społecznościowych swojej podróży. Z wpisu na Instagramie usunęła jednak zdanie, że została zaproszona przez księcia Arabii Saudyjskiej.

W podesłanym w poniedziałek rano oświadczeniu Anna Skura wyjaśnia, że zaproszenie otrzymała od organizatora międzynarodowego cyklu Grand Prix Formuły E - Saudia Ad Diriyah E-prix Team. „To przekonało mnie, żeby tu przyjechać. Oczywiście nie otrzymałam żadnego meila od księcia, a ta informacja nie była prawdziwa, dlatego przepraszam, że wprowadziłam Was w błąd i niepotrzebne zdenerwowanie” - pisze Skura do swoich fanów.

Blogerka podkreśla, że oprócz niej w wyścigach uczestniczyli dziennikarze z USA, Niemiec, Francji, Włoch i Hongkongu oraz gwiazdy sportu i celebryci.

„Przykro mi i przepraszam Was, że poczuliście się rozczarowani moim zachowaniem, bo nigdy nie było to moją intencją. Mam też wielką nadzieję, że już więcej nie będziecie musieli tego tutaj doświadczać i mimo to zostaniecie tu ze mną, by wspólnie dalej odkrywać świat” - napisała Skura.

(IKO, 17.12.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
Pressletter

PODOBNE ARTYKUŁY

Ta strona korzysta z plików cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce zgadzasz się na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Dodatkowo, korzystając ze strony, akceptujesz klauzulę przetwarzania danych osobowych. Więcej informacji w Regulaminie.