Dział: PRZEGLąD MEDIóW

Dodano: Wrzesień 14, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Spod sklepów w Międzyrzeczu skradziono gazety

(fot. Pixabay.com)

Ze skrzynek na gazety przed dwoma sklepami w Międzyrzeczu w województwie lubuskim skradziono w czwartek gazety o łącznej wartości około 1,5 tys. zł - informuje „Gazeta Lubuska”. 

Kamery monitoringu zarejestrowały osobę, która tuż przed piątą rano szperała w metalowej skrzynce na prasę przed sklepem spożywczym. Gazety zniknęły też spod saloniku prasowego w jednym z marketów. 

Właścicielka sklepu opublikowała nagrania z kamer na Facebooku. Straty oszacowała na ponad 400 zł. Jak informuje „Gazeta Lubuska”, za takie wykroczenie grozi areszt lub grzywna do 5 tys. zł. Straty w saloniku prasowym oszacowano na ponad tysiąc złotych. To już kwalifikuje się jako przestępstwo, za które grozi do 10 lat więzienia. 

(PAZ, 14.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRZEGLąD MEDIóW

Dodano: Wrzesień 19, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Rz”: Urzędnik pomagał Kurskiemu w złożeniu oferty w konkursie na prezesa TVP

Jacek Kurski (screen: TVP Info)

Wysoki rangą urzędnik sejmowy był obecny przy składaniu przez Jacka Kurskiego oferty w konkursie na prezesa TVP oraz pomagał mu kserować dokumenty - ustaliła „Rzeczpospolita”. 

Dziennik jako pierwszy poinformował, że Jacek Kurski spóźnił się w konkursie na prezesa Telewizji Polskiej. Gazeta napisała, że dokumenty złożył po godz. 16.20, a czas miał do o godz. 16. Ponadto pracownica Wydziału Podawczego Sejmu stemplowała Kurskiemu puste koperty, do których dopiero później trafiły dokumenty.

Za ladą obok pracownicy wydziału stał też mężczyzna, którego początkowo identyfikowano jako funkcjonariusza BOR. W środowym wydaniu „Rzeczpospolita” informuje, że był nim Naczelnik Wydziału Podawczego Biura Prawnego i Spraw Pracowniczych Kancelarii Sejmu.

Cytowane przez „Rz” Centrum Informacyjne Sejmu wyjaśnia, że obecność naczelnika „nie miała charakteru zdarzenia nadzwyczajnego”, bo nadzór nad pracą urzędu i zatrudnionych tam osób należy do jego obowiązków. 

Dziennik podkreśla, że naczelnik nie tylko obserwował pracę swojej podwładnej, ale też pomagał Kurskiemu w kserowaniu dokumentów oraz wychodził z pomieszczenia, podobnie jak jego podwładna, aby zatelefonować. 

Sprawę prowadzi prokuratura. W poniedziałek stawił się w niej Jacek Kurski, w czwartek ma być przesłuchiwany naczelnik Wydziału Podawczego. 

(PAZ, 19.09.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo