Dział: PRASA

Dodano: Maj 11, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Dziennikarz „Faktu” zgłosił do prokuratury, że nie wpuszczono go do sejmu

Dariusz Grzędziński, dziennikarz „Faktu” po tym, jak nie został wpuszczony do sejmu, zgłosił sprawę do prokuratury – informuje serwis Fakt.24.pl

Dariusz Grzędziński chciał wejść do sejmu, ale drogę zagrodził mu policjant, który odesłał dziennikarza do biura przepustek. Tam jednak Grzędzińskiemu też odmówiono wejścia do sejmu.

Grzędziński skorzystał z rady Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, monitorującej jawność w życiu publicznym, która uważa, że zakazywanie wstępu do sejmu jest łamaniem konstytucji i złożył doniesienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. „Zachęcam innych niewpuszczanych do Sejmu do tego samego, nie dajmy sobą pomiatać” - napisał na Twitterze dziennikarz.

25 kwietnia 2018 roku Kancelaria Sejmu zawiesiła do odwołania przyznawanie jednorazowych kart wstępu, tłumacząc to względami "organizacyjnymi i bezpieczeństwa". Utrudnia to pracę m.in. dziennikarzom.

(MAK, 11.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Maj 12, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Jest drugi akt oskarżenia w sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary

Jarosław Ziętara był dziennikarzem "Gazety Poznańskiej"

Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie w piątek 11 maja br. skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi R. i Dariuszowi L. Dwóm byłym ochroniarzom Elektromisu zarzuca się uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary.

Mirosław R. (pseudonim Ryba) i Dariusz L. (Lala) mieli uprowadzić dziennikarza i przekazać go osobom, które dokonały jego zabójstwa. Według ustaleń prokuratury oskarżeni podając się za funkcjonariuszy policji, doprowadzili do wejścia Jarosława Ziętary do samochodu przypominającego radiowóz policyjny. Następnie przekazali go osobom, które dokonały jego zabójstwa, zniszczenia zwłok i ukrycia szczątków. Mieli oni współdziałać z inną, nieżyjącą dziś osobą. Obecnie 60-letni Mirosław R. i 50-letni Dariusz L., byli w pierwszej połowie lat 90. pracownikami poznańskiego holdingu Elektromis, którego działalność pozostawała w zainteresowaniu zawodowym Jarosława Ziętary. Oskarżeni nie przyznali się do zarzucanego im czynu i złożyli wyjaśnienia sprzeczne z ustaleniami śledztwa. Byli oni już podejrzani o pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie dziennikarza, ale w grudniu 2015 roku prokuratura nieprawomocnie umorzyła śledztwo w tym zakresie. Zażalenie na decyzję prokuratury o umorzeniu złożył brat dziennikarza Jacek Ziętara.

- Oskarżenie byłych ochroniarzy Elektromisu o udział w porwaniu, przetrzymywaniu i przyczynienie się do śmierci dziennikarza to jeden z przełomowych momentów.  Dowodzi to, że prokuratura kompleksowo bada sprawę Ziętary - komentuje dla "Presserwisu" Krzysztof M. Kaźmierczak, przedstawiciel Komitetu Społecznego im. Jarosława Ziętary. - Myślę, że ten akt oskarżenia będzie wzmocnieniem dla trwającego od dwóch lat procesu, w którym Aleksander G. jest oskarżony o podżeganie do zamordowania dziennikarza. Oba wątki się uzupełniają. Mam nadzieję, że prokuratura sfinalizuje także inne wątki, dotyczące pozostałych osób, które odpowiedzialne są za zamordowanie dziennikarza - dodaje Kaźmierczak.

Prokuratura Krajowa, akt oskarżenia skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu. W zamiejscowym oddziale PK prowadzone jest odrębne postępowanie dotyczące bezpośrednich sprawców zabójstwa Ziętary zmierzające m.in. do ustalenia miejsca ukrycia szczątków jego zwłok i ich identyfikacji.

Zamordowany dziennikarz współpracował m.in. z "Gazetą Wyborczą", "Wprost" i "Gazetą Poznańską". 1 września 1992 roku wyszedł ze swego mieszkania do redakcji "Gazety Poznańskiej" i został uprowadzony. Siedem lat później został uznany za zmarłego. Poznańskie śledztwo w sprawie jego uprowadzenia dwukrotnie umarzano, bo nie udało się odnaleźć ciała. W 2011 roku członkowie Społecznego Komitetu "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary" i redaktorzy naczelni gazet zaapelowali do władz o ponowne śledztwo. Sprawę przekazano do Krakowa. Krakowska prokuratura zmieniła kwalifikację prawną z uprowadzenia na zabójstwo. Uznała, że motywem zbrodni była dziennikarska praca Ziętary dotycząca afer gospodarczych.

W czerwcu 2015 roku Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła byłego senatora Aleksandra Gawronika o podżeganie do zabójstwa Jarosława Ziętary. Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Proces w tej sprawie tocy się od stycznia 2016 roku. Oskarżony nie przyznaje się do winy.

(GK, PAP, 12.05.2018)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY