media reklama
11.12.2018 wtorek
Press
PresserwisPrenumerataKsięgarniaReklamaKontakt
w najnowszym "Press"
A A A Drukuj Opinia Wyślij RSS
Press 5 (160) Biało-Czarny
Wyzwaniem dla nowego szefa Agory będzie przeniesienie tej spółki w obecnej strukturze do nowych mediów. Czy zapatrzony w misję „Gazety Wyborczej” temu podoła?


Na zarządach Izby Wydawców Prasy Piotr Niemczycki siada u szczytu długiego stołu, przy którym obradują wydawcy. Po pierwsze, dużo pali i mało kto wytrzymuje obok niego w kłębach dymu. Po drugie, nie ma stałych sojuszników, z którymi musiałby siedzieć ramię w ramię. Zdobywa ich w zależności od potrzeb. Potrzeb Agory.
– Mówię mu to w oczy, ale nie chcę, by padło to z moich ust publicznie. Piotr działa według zasady, że dobre dla rynku jest to, co jest dobre dla jego firmy. Ponieważ jest inteligentny, potrafi umiejętnie ukryć główny interes swojej spółki. To jest jednak podwójna moralność – mówi jeden z członków zarządu IWP.
Szefowie konkurencyjnych wydawnictw unikają krytykowania nowego prezesa Agory SA. Kto zna go bliżej, podkreśla jego bezgraniczne poświęcenie się pracy na rzecz firmy. Niektórzy nazywają to pracoholizmem. Nawet zwalniani pracownicy uważają, że Niemczycki to idealny prezes na kryzys, bo potrafi wzbudzić u nich przekonanie, że tak być musi. Nie dziwi więc pozytywna reakcja akcjonariuszy sprzed pół roku, gdy Niemczycki zgodził się zastąpić na stanowisku prezesa rezygnującego Marka Sowę.
Jednak wielu zadaje sobie pytanie, czy człowiek, który całe zawodowe życie poświęcił jednej firmie, jest w stanie zapewnić jej nowe otwarcie. – Zobaczymy, na ile wypracowana przed laty i dotychczas obowiązująca kultura korporacyjna Agory pozwoli się rozwijać, a na ile ten rozwój ograniczy. To będzie pasjonująca lekcja zarządzania strategicznego – mówi Grzegorz Gauden, wiceprezes IWP.

Esteta
Długie czarne włosy splecione w warkocz, kolczyki w uszach, buty w szpic, arabska chusta na szyi. Tak wyglądał Niemczycki 30 lat temu, gdy przyjechał do Polski na wakacje. Z Malty, gdzie skończył angielskie liceum. Jego matka jako pediatra pracowała w Afryce i chciała, by syn był bliżej niej. Na Malcie było najbliższe dobre prywatne liceum o typowym angielskim charakterze, jak u Dickensa.
Do szaroburej komunistycznej Polski przyjechał, gdy matka zachorowała. Nasz kraj go przeraził. Nie tylko kolejkami przed każdym sklepem, ale i nietolerancją. Za maltańską opaleniznę i długie włosy w autobusie linii 144, którym jeździł z warszawskiego Mokotowa na Stare Miasto, wołano na niego „Arab”. Zdjął jeden kolczyk, skrócił włosy. Ale potem na uczelni studentki i tak widziały w nim Roberta de Niro, choć studenci raczej Che Guevarę. Dla przyjaciół na zawsze pozostał  już „Czarnym”.
Matka była częściowo sparaliżowana, przez kilka tygodni leżała nieprzytomna. Piotr wraz z siostrą stali przed dylematem, czy odłączyć ją od aparatury podtrzymującej życie. Wtedy przekonał się, że na lekarza – którym chciał zostać – się nie nadaje.
Poszedł do pomaturalnej szkoły fotograficznej. Uważa, że jej kontynuacją są późniejsze studia filozoficzne o estetyce w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. – Mam dyplomy, żeby oceniać, co jest brzydkie, a co piękne – żartuje.
Idealista
Przyjechał do Polski z otwartego świata i szybko zauważył, że pod szarą skorupą PRL-u istnieje drugi, ciekawszy świat – podziemie. Po jego tajemnicach jako pierwszy oprowadzał go kuzyn Krzysztof Szymborski. To jeden z oskarżonych w słynnej sprawie taterników. W pokazowym procesie surowo ukarano osoby przemycające do Polski przez zieloną granicę z Czechosłowacją m.in. paryską „Kulturę”. Tak więc jeszcze przed studiami Niemczycki zetknął się z biuletynami Komitetu Obrony Robotników. Na studiach zaangażował się w działalność Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
Studia na ATK (dziś Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) Piotr Niemczycki zaczął w październiku 1981 roku. – To była uczelnia niepubliczna, można było na niej studiować coś innego niż myśl marksistowsko-leninowską. Ludzie trafiali na nią nie dlatego, że chcieli być filozofami, tylko na złość czerwonym – mówi Mirosław Harasim, który studiował na ATK wraz z Niemczyckim (dziś jest p.o. redaktorem naczelnym PAP-u). Niemczycki swoją pracę magisterską poświęcił myślicielowi nielubianemu przez komunistów – dotyczyła poglądów estetycznych Henryka Elzenberga.
Gdy przyszedł na ATK, akurat zaczęły się strajki uczelniane. Był wśród ich organizatorów, wydawał opozycyjne pismo „Wiadomości z Lasu”, którego egzemplarze ma do dziś. – Choć się nie narzucał, na uczelni nie dało się go nie zauważyć – opowiada Roman Kurkiewicz, który też wtedy studiował na ATK. Po zajęciach razem grywali w piłkę na błoniach przy Stadionie Dziesięciolecia. – Piotr jest ode mnie o trzy lata starszy. Gdy ja zacząłem studia, on był już liderem opozycji. Szła za nim sława organizatora strajku – dodaje Kurkiewicz. W latach 90. pracował z Niemczyckim przy zakładaniu „Gazety Wyborczej” (dziś jest felietonistą „Przekroju”).
Gdy wybuchł stan wojenny, Niemczycki z kolegami z Politechniki Warszawskiej próbował przenieść strajk z tej uczelni do Ursusa, żeby wspólnie z robotnikami protestować przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Na krótko aresztowany, wyszedł, gdy wstawiły się za nim władze ATK.

Filozof
Ekonomii i zarządzania uczył się tylko od strony praktycznej. – Wyższość filozofii nad innymi naukami Piotr podkreślał, gdy chciał mnie objechać, na przykład za źle przygotowany dokument – mówi Michał Przewłocki, który przez wiele lat był asystentem Niemczyckiego w Agorze. – Podkreślał, że filozofia uczy myślenia, a nie tworzenia miraży na piasku – wspomina Przewłocki, który z wykształcenia jest architektem.
Choć prezes Agory nie uczył się zarządzania ludźmi, jego współpracownicy twierdzą, że radzi sobie z tym wręcz podręcznikowo. – Jako menedżer jest skuteczny, chociaż nie stosuje pruskiego drylu – opowiada Jerzy Wójcik, były szef krakowskiej „Gazety Wyborczej” i dyrektor odpowiadający m.in. za budowę drukarni Agory w Pile i Katowicach. – Najpierw organizuje spotkanie, wysłuchuje wszystkich racji, potem rozdziela zadania, wyznacza precyzyjne harmonogramy i oczekuje efektów – wspomina Wójcik.
– Należy do tych szefów, którzy angażują się we wszystko, co robią podwładni, i to szczerze, nie dla pozoru, żeby pracownik czuł, że robi coś potrzebnego – stwierdza Przewłocki.
– Moim zdaniem brakuje mu trochę korporacyjnej brutalności. Czasem jest ona potrzebna, by coś szybciej wyegzekwować od zespołu – ocenia natomiast jeden z menedżerów Agory. I dodaje: – Z drugiej strony, umiejętnie pomija te ogniwa w łańcuszku podwładnych, które go wcześniej zawiodły. Niektórzy długo nie zdają sobie sprawy, że stracili jego zaufanie.

Sylwetka Piotra Niemczyckiego w majowym numerze "Press"

Zobacz majowy numer miesięcznika "Press"


2009-04-30dodaj opinię : wyślij znajomemu : powrót
« poprzedni
Press 5 (160) W stronę eldorado?
następny »
Press 5 (160) Sprawdzaj sieć
 
Galeria ponad stu tytułów prasowych
 

"Press" na tablet w wersji online do kupienia na Spoti.pl 
 
"Press" 11/2015
Press
Nowy numer w sprzedaży
od 30 września
 

zamów prenumeratę!



specjalna oferta prenumeraty dla wszystkich studentów
 
 

Dołącz do dziennikarzy, redaktorów, fotoreporterów, którzy prezentują swój dorobek na Press.pl.
Bazę z profilami przeglądają dysponujący zleceniami w mediach.
 
 

gadżety w prasie

Zobacz, co można obecnie kupić z polską prasą
 

najczęściej czytane newsy w tygodniu

 

iGoogle

Press
www.press.pl
Press sp. z o.o. sp.k.
ul. Trybunalska 3
60-325 Poznań
Grand Press
www.grandpress.pl
Grand Press Photo
www.grandpressphoto.pl
Presserwis
www.presserwis.pl
Press Euro
www.presseuro.pl
Press Cup
www.presscup.pl
© Press sp. z o.o. sp.k. Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.