media reklama
26.03.2019 wtorek
Press
PresserwisPrenumerataKsięgarniaReklamaKontakt
w najnowszym "Press"
A A A Drukuj Opinia Wyślij RSS
Press 11 (154) - Zrobić publiczność
Dziś bez warm-uppera, czyli animatora widowni, nie obędzie się żaden program z udziałem publiczności. Tyle że fachowców brakuje

Łapiemy za bioderko. Swoje. Teraz drugie. Też swoje. I kolano – zachęca ze sceny Mykee, czyli Robert Jarek.
Nadawany na żywo program „You Can Dance – Po prostu tańcz!” TVN-u wchodzi na antenę o 21.30, ale widzowie w hali w podwarszawskich Jankach zbierają się od 18 do 19.30. Dwie godziny przed emisją wychodzi do nich chłopak w białej koszulce z krótkim rękawem, spodniach moro i butach traperkach. Nie wygląda na swoje 30 lat. Nie widać też, że przyjechał do studia zmęczony. Tańczy, skacze, zabawia, uczy prostych układów: rybka, praczka, wyżymaczka. Przeprowadza szybkie konkursy. Prowokuje oklaski. I mówi, mówi, mówi. A to, że fajnie się bawią; a to, że zygzak-piąstki-do widzenia jest łatwym układem i zaraz się go nauczą; że jak opuści ręce, to mają przestać klaskać; że zabawa zapowiada się świetnie; że biało-czerwonej linii, po której będzie jeździć kamera, nie wolno im przekraczać; że nie wyobraża sobie, żeby ktoś w czasie programu stał i nic nie robił; że idzie im cudownie i że teraz wszyscy zrobią sobie zdjęcia, a potem wyłączą telefony

Zarządzać publicznością
Robert Jarek jest animatorem widowni, czyli warm-upperem (dosłownie: rozgrzewaczem). Niektórzy mówią też po dawnemu – klakier. Przy „You Can Dance” pracuje od pierwszej edycji.
– Widownia w czasie programu musi kipieć. I Mykee ma ją do tego stanu doprowadzić – określa zadanie warm-uppera Grzegorz Piekarski, dyrektor zarządzający firmy Mastiff Media Polska, która produkuje „You Can Dance”. – Publiczność napędza uczestników, oni się w niej przeglądają. Dzięki temu powstają emocje, które widać na ekranie. Jednak żeby to działało, ktoś musi publicznością w studiu zarządzać – tłumaczy Piekarski.
Zarządza się za pomocą kilku gestów. Każdy animator widowni pokazuje je widzom przed programem.
Robert Jarek unosi ramiona, palce wskazujące obu dłoni są wyprostowane – to znaczy, że zaraz będą brawa. Wycisza je, opuszczając ramiona z otwartymi dłońmi.
Justyna Domaszewicz, która od niedawna rozgrzewa publiczność innego show TVN-u, „Mam talent!” (też idzie na żywo), przy oklaskach podskakuje – raz z emocji, dwa, żeby dostrzegło ją jak najwięcej osób. Na widowni „Mam talent!” są tylko miejsca siedzące, ale publiczność często wstaje – warm-upperka przypomina o tym, szerokim gestem unosząc obie ręce.
Bardziej skomplikowane znaki stosuje Edwin Bażański, zajmujący się publicznością piątkowej gali „Fabryki gwiazd”, którą na żywo emituje Polsat. Widać po nim lata pracy we wrocławskim Teatrze Pantomimy. Na przykład sygnał skłaniający widownię do niezadowolonego „uuu…” to całe przedstawienie. Bażański zasłania prawą ręką usta, a lewą pikuje znad głowy, zginając się przy tym wpół. Publiczność buczy od razu, mimo że nie widzi dodatkowego elementu spektaklu – jego zdegustowanej miny.
Prosty system ma za to inny warm-upper, Tomasz Schimscheiner, aktor Teatru Ludowego w Krakowie, znany z serialu TVN-u „Na Wspólnej”. Uniesienie ręki – to brawa. Opuszczenie – cisza. Oba gesty są równie ważne. – Warm-upper ma porządkować oklaski. Chodzi nie tylko o to, żeby pojawiały się w odpowiednich momentach, ale też, aby się w porę kończyły – podkreśla Katarzyna Szałańska, producentka TVN-owskiego show „Mam talent!”.
– W programie na żywo ścięcie braw w odpowiednim momencie wymaga refleksu – dorzuca Tomasz Schimscheiner. Rozgrzewał publiczność „Drogi do gwiazd” w TVN-ie i „Idola” w Polsacie, gdzie zdarzało mu się też pracować przy talk-show „Kuba Wojewódzki”.
 
Rozgrzewka
Gesty to nie wszystko. Żeby były skuteczne, najpierw trzeba nawiązać kontakt z publicznością. – Sympatię widowni zdobywa się przez śmiech – mówi Tomasz Schimscheiner. – Jeżeli na początku udało mi się widzów rozbawić, to już do końca programu byli moi – dodaje.
Spektakl z warm-upperem w roli głównej zaczyna się więc długo przed emisją programu. W przypadku „Fabryki gwiazd” jest to ok. 19 (początek programu o 20). Przed show „Mam talent!” rozgrzewka zaczyna się ok. 20 (emisja – o 20.35). Pół godziny trwa też przed programami Polsatu „Jak oni śpiewają” i TVP 2 „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Najdłuższa rozgrzewka w „You Can Dance” spowodowana jest kursem prostych układów tanecznych, mnóstwem przeplatanych żartami uwag porządkowych i konkursami: a to na najlepszego tancerza (w rytm piosenki „Wyginam śmiało ciało”), a to na najlepszego prezentera powtarzającego łamańce słowne typu „szedł Sasza suchą szosą”, a to na najlepszego wykonawcę big box. Warm-upperowi pomaga przy nich DJ.
Konkursy to dla widzów okazja, by pokazać się innym ze sceny, a dla wszystkich – zabawa. Unika ich jednak Piotr Balicki, który pracę warm-uppera zaczął osiem lat temu jako 17-latek. Kiedyś spróbował. Powiedział, że kto najładniej zaklaszcze, dostanie 50 złotych. Zgłosiło się ze sto osób i nie wiedział, jak wybrnąć. – Wolę z ludźmi rozmawiać – mówi. Rozgrzewa m.in. widzów produkowanych przez firmę Rochstar show: „Jak oni śpiewają” i „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Przed programem przedstawia się, przemyca konieczne informacje porządkowe, a potem podchodzi z mikrofonem do widzów i wypytuje, skąd przyjechali, co robią w wolnym czasie, co lubią, czego nie. Inaczej traktuje młodszą, a inaczej trochę starszą widownię. – Młodsi są łasi na dowcipy, także te dwuznaczne, i lubią rozmowy. A starsi wolą posłuchać barwnych anegdot z planu – opowiada.
Na żywioł podczas swojego debiutu 25 października idzie z kolei Justyna Domaszewicz – na co dzień zastępca kierownika ds. programowych w Akademickim Centrum Kultury w Lublinie. Publiczności przed programem mówi: „Ten wieczór jest tak samo dla was, jak i dla artystów. Jeśli chcecie się śmiać, to się śmiejcie. Jak chcecie klaskać, klaszczcie. Ja będę wam w tym pomagać”. Chyba jej wierzą, bo w trakcie programu kilkakrotnie rozlegają się brawa, których nie inicjowała, jest też spontaniczny śmiech, a nawet buczenie. – Najtrudniej było powiedzieć „Dobry wieczór”. Potem już jakoś poszło – opowiada po tym programie.


Więcej o pracy warm-upperów w Polsce i w innych krajach w listopadowym "Press".


Elżbieta Rutkowska 2008-12-15dodaj opinię : wyślij znajomemu : powrót
« poprzedni
Press 11 (154) - Sen o spisku
następny »
Press 11 (154) - Oko Fionnuali
 
Galeria ponad stu tytułów prasowych
 

"Press" na tablet w wersji online do kupienia na Spoti.pl 
 
"Press" 11/2015
Press
Nowy numer w sprzedaży
od 30 września
 

zamów prenumeratę!



specjalna oferta prenumeraty dla wszystkich studentów
 
 

Dołącz do dziennikarzy, redaktorów, fotoreporterów, którzy prezentują swój dorobek na Press.pl.
Bazę z profilami przeglądają dysponujący zleceniami w mediach.
 
 

gadżety w prasie

Zobacz, co można obecnie kupić z polską prasą
 

najczęściej czytane newsy w tygodniu

 

iGoogle

Press
www.press.pl
Press sp. z o.o. sp.k.
ul. Trybunalska 3
60-325 Poznań
Grand Press
www.grandpress.pl
Grand Press Photo
www.grandpressphoto.pl
Presserwis
www.presserwis.pl
Press Euro
www.presseuro.pl
Press Cup
www.presscup.pl
© Press sp. z o.o. sp.k. Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System.