Jak pan zrobił zwycięskie zdjęcie? Zrobiłem już zdjecia w sztabie wyborczym - te oficjalne na scenie, z rodziną. Kazimierz Marcinkiewicz jako premier zdobył duże doświadczenie medialne. W obecności kamer potrafił ukryć swoje prawdziwe emocje. Liczyłem na to, że odkryje je po opuszczeniu siedziby PiS. Czekalem przy wyjsciu z jeszcze jednym fotoreporterm około godziny. Marcinkiewicz wyszedł z kamienną twarzą. Myślę, że dopiero w rzadowej limuzynie, ktora wtedy jeszcze mu przyslugiwała, poczuł się bezpiecznie. W tej szparce ukazal chyba swoje prawdziwe emocje. Widać było jego żal i refleksje: co dalej? Spodziewał się pan wygranej? Nie spodziewałem się. W tym że zrobiłem takie a nie inne zdjęcie było dużo szczęścia, bo mogło się zdarzyć wszystko – Marcinkiewicz mógł wyjść tylnym wyjściem. Myślę, że zostały docenione emocje przegranego polityka i inne spojrzenie na człowieka zawsze prezentującego się jako osoba wesoła żartująca. Jaka jest recepta na zwycięskie zdjęcie? Nie ma recepty. Wysłałem trzy zdjęcia pojedyncze i dwa fotoreportaże. Zwycięskie zdjęcie nigdy nie zostało opublikowane, redakcja, w której pracuję, chce określonego typu zdjęć. Dostałem temat „wieczór wyborczy”, ale chciałem zrobić coś więcej niż fotografię polityka w gronie rodziny. Rozmawiała Aneta Wieczerzak |