Dział: OPINIE

Dodano: Luty 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Rzucamy się na głęboką wodę - mówi Michał Gąsiorowski, redaktor naczelny Zapinamypasy.pl

(screen YouTube)

Skąd pomysł na radio sportowe?

Pomysł w środowisku dziennikarzy sportowych krążył od wielu lat. Ciągle rozmawialiśmy, że jest miejsce na więcej sportu, że ludzie interesujący się sportem nie mają gdzie zdobywać tych informacji. W telewizji kibice mają transmisje, ale poza tym są skazani na pojedyncze audycje w stacjach radiowych albo serwisy internetowe. Wydaje nam się, że tych kibiców jest na tyle dużo, że potrzebowali czegoś takiego. 

To jednak radio internetowe, a nie naziemne na UKF.

Zdajemy sobie sprawę, że koszt wejścia na FM jest kilkunastokrotnie wyższy. Uważamy, że kibice są na tyle zdeterminowaną grupą, która jeżeli chce dotrzeć do interesujący je relacji, jest gotowa na więcej poświęceń. Technologia rozwija się błyskawicznie. Zajmuję się motoryzacją. Coraz częściej mamy skomunikowane telefony z samochodem. Włączenie aplikacji przez Bluetooth nie jest żadnym problemem. Nowe samochody mają wbudowane karty SIM. To sprowadzi się do tego, że zamiast przycisku „radio” będzie się klikać przycisk aplikacji, nawet nie łącząc się z telefonem.

Co z prawami do transmisji? Praw do igrzysk olimpijskich nie macie, a będziecie je relacjonować. 

Porozumieliśmy się z Discovery. To współpraca oparta na dobrych relacjach. Ponieważ im zależy na promocji igrzysk, a my dzięki swoim audycjom będziemy je promować, będziemy mogli korzystać z ich dziennikarzy i dźwięków. Jeśli chodzi o transmisje – jesteśmy po konsultacjach z kancelariami prawnymi: możemy robić relacje, nie pobierając sygnału telewizyjnego. Zresztą nie będziemy transmitować całych spotkań, tylko planujemy wejścia przeplatane komentarzami i muzyką. 
Jesteśmy także po rozmowach z Ekstraklasą. Możemy robić relacje i transmisje ze wszystkich spotkań Ekstraklasy.

Jak szacuje Pan grupę potencjalnych słuchaczy?

To trudne pytanie. Nie umiem odpowiedzieć. To co wydarzyło się pierwszego dnia jest dla nas zaskoczeniem. Chętnych, żeby posłuchać pierwszy poranek było znacznie więcej niż przypuszczaliśmy. Po pierwszym miesiącu będziemy mogli powiedzieć o celach. Rzucamy się na głęboką wodę. Nikt wcześniej tego nie robił.

Były amatorskie stacje sportowe w internecie.

Na taką skalę i tak profesjonalnie nikt nigdy tego nie zrobił.

To że chcieliście ruszyć 1 lutego, ma związek z konkurencją, która też szykuje radio sportowe?

Od początku przyjęliśmy, że ruszamy 1 lutego. Wiedzieliśmy o planach Weszlo.com, ale nie wiedzieliśmy kiedy chcą ruszyć. Cieszymy się, że udało nam się ruszyć jako pierwszym i mamy kilka dni zapasu przed igrzyskami olimpijskimi. 

Jest miejsce na dwa podobne radia?

Myślę, że sprowadzi się do tego, że będziemy mieli trochę innych słuchaczy. Doświadczeniem z Mikołajem Krukiem ze stacji radiowych dajemy gwarancję, że nasza oferta będzie atrakcyjna. 

Maciej Kozielski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: OPINIE

Dodano: Luty 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

To projekt, który zamyka się w granicach miliona złotych - mówi o Zapinamypasy.pl Bartosz Remplewicz, prezes Remes Sport

(fot. materiały prasowe )

Ile kosztowało uruchomienie radia?

Cały projekt nie został jeszcze spięty klamrą. Jesteśmy na etapie wdrażania. To projekt, który zamyka się w granicach miliona złotych.  

Będziecie starać o koncesję na nadawanie na UKF?

To zbyt drogie przy takiej formie działalności. Wydaje się, że nie do odrobienia. Koncentrujemy się na formie internetowej – tańszej, a fajnej. Myślę, że z biegiem czasu słuchacze będą przechodzili z formy FM do internetu.

Jak radio ma na siebie zarabiać?

Z reklam. Będą spoty, banery reklamowe, audycje dla sponsorów. Pełen wachlarz.

I koszty uda się pokryć z reklam?

Tak zakładam. To jest biznes. Mam różne biznesy, nie wszystkie osiągnęły sukces gospodarczy. Niektóre wypalają, niektóre trzeba zamknąć.

Kiedy spodziewa się Pan, że projekt może zacząć na siebie zarabiać?

Przy optymistycznej wersji myślę, że to kwestia wyjścia na zero po od trzech do sześciu miesięcy.
W scenariuszu optymalnym minimum rok.

Zrobiliście jakieś badania, czy jest rynek na takie radio?

Na nosa. 

Nie jest to ryzykowne?

Wszystkie moje biznesy były ryzykowne. Hotel w Opalenicy też. Każdy mówił, żeby otworzyć w górach albo nad morzem. Są dwie szkoły: korporacyjna – dużo papierów, pieniędzy oraz rodzinna – swoje pieniądze dziesięć razy obrócone i swoja intuicja.

Maciej Kozielski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo