Dział: OPINIE

Dodano: Styczeń 31, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Nie próbujemy zatrudnić "Pożaru w Burdelu" - mówi Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN

Edward Miszczak, dyrektor programowy Grupy TVN (fot. archiwum "Press")

Dlaczego TVN zdecydował się na współpracę z kabaretem "Pożar w Burdelu"?

Od dawna myśleliśmy o nawiązaniu współpracy. Ekipa "Pożaru w Burdelu" jednak nigdy nie miała czasu. Teraz pozwoliła nam zarejestrować jeden program przygotowany specjalnie dla nas. Pokażemy go pod koniec lutego.

Czy to będzie konkurencja dla "Ucha prezesa"?

Nie. W "Uchu prezesa" jest więcej tekstu. "Pożar w Burdelu" stawia na skecze i piosenki. Program "Fabryka patriotów" to miks starych i nowych numerów. Podkreślam jednak, że nie próbujemy "Pożaru w Burdelu" zatrudnić w TVN. Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, o czym jest ten program. Artyści nie dają nam scenariusza do zatwierdzenia. Oczywiście jeśli w show zdarzy się jakaś hekatomba, to musimy pamiętać o odpowiedzialności prawnej.

Boi się Pan kolejnej kary od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji?

Nie o to chodzi. Program poddany zostanie normalnej kolaudacji. Proszę pamiętać, że w tym wypadku jest inny problem. Artyści są bardzo popularni w Warszawie, poza stolicą trochę mniej. Według mnie dzięki TVN będą ich mogli poznać ludzie w całej Polsce. Wierzę, że coś fajnego razem zrobimy.

Powstanie z tego cykliczny program kabaretowy w TVN?

Jest na to szansa, ale trzeba spełnić kilka warunków. Jeśli zobaczymy po pierwszej emisji, że publiczność to kupuje, a artyści są w stanie upchać realizację programu pomiędzy swoimi spektaklami, to wówczas wyprodukujemy cykl.

Dlaczego TVN zrezygnował wiosną z show "Azja Express", ale wprowadzacie za to "Iron Majdan"?

Postanowiliśmy robić wymiennie: "Iron Majdan" teraz, a jesienią "Azja Express". Zakończyliśmy właśnie casting do "Azja Express", za chwilę grupa realizatorów, która produkowała show "Agent-gwiazdy" zajmie się "Azją Express". Ekipa jest zebrana, a program zrealizowany zostanie w Ameryce Południowej.

Maciej Kucharski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: OPINIE

Dodano: Luty 02, 2018

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Rzucamy się na głęboką wodę - mówi Michał Gąsiorowski, redaktor naczelny Zapinamypasy.pl

(screen YouTube)

Skąd pomysł na radio sportowe?

Pomysł w środowisku dziennikarzy sportowych krążył od wielu lat. Ciągle rozmawialiśmy, że jest miejsce na więcej sportu, że ludzie interesujący się sportem nie mają gdzie zdobywać tych informacji. W telewizji kibice mają transmisje, ale poza tym są skazani na pojedyncze audycje w stacjach radiowych albo serwisy internetowe. Wydaje nam się, że tych kibiców jest na tyle dużo, że potrzebowali czegoś takiego. 

To jednak radio internetowe, a nie naziemne na UKF.

Zdajemy sobie sprawę, że koszt wejścia na FM jest kilkunastokrotnie wyższy. Uważamy, że kibice są na tyle zdeterminowaną grupą, która jeżeli chce dotrzeć do interesujący je relacji, jest gotowa na więcej poświęceń. Technologia rozwija się błyskawicznie. Zajmuję się motoryzacją. Coraz częściej mamy skomunikowane telefony z samochodem. Włączenie aplikacji przez Bluetooth nie jest żadnym problemem. Nowe samochody mają wbudowane karty SIM. To sprowadzi się do tego, że zamiast przycisku „radio” będzie się klikać przycisk aplikacji, nawet nie łącząc się z telefonem.

Co z prawami do transmisji? Praw do igrzysk olimpijskich nie macie, a będziecie je relacjonować. 

Porozumieliśmy się z Discovery. To współpraca oparta na dobrych relacjach. Ponieważ im zależy na promocji igrzysk, a my dzięki swoim audycjom będziemy je promować, będziemy mogli korzystać z ich dziennikarzy i dźwięków. Jeśli chodzi o transmisje – jesteśmy po konsultacjach z kancelariami prawnymi: możemy robić relacje, nie pobierając sygnału telewizyjnego. Zresztą nie będziemy transmitować całych spotkań, tylko planujemy wejścia przeplatane komentarzami i muzyką. 
Jesteśmy także po rozmowach z Ekstraklasą. Możemy robić relacje i transmisje ze wszystkich spotkań Ekstraklasy.

Jak szacuje Pan grupę potencjalnych słuchaczy?

To trudne pytanie. Nie umiem odpowiedzieć. To co wydarzyło się pierwszego dnia jest dla nas zaskoczeniem. Chętnych, żeby posłuchać pierwszy poranek było znacznie więcej niż przypuszczaliśmy. Po pierwszym miesiącu będziemy mogli powiedzieć o celach. Rzucamy się na głęboką wodę. Nikt wcześniej tego nie robił.

Były amatorskie stacje sportowe w internecie.

Na taką skalę i tak profesjonalnie nikt nigdy tego nie zrobił.

To że chcieliście ruszyć 1 lutego, ma związek z konkurencją, która też szykuje radio sportowe?

Od początku przyjęliśmy, że ruszamy 1 lutego. Wiedzieliśmy o planach Weszlo.com, ale nie wiedzieliśmy kiedy chcą ruszyć. Cieszymy się, że udało nam się ruszyć jako pierwszym i mamy kilka dni zapasu przed igrzyskami olimpijskimi. 

Jest miejsce na dwa podobne radia?

Myślę, że sprowadzi się do tego, że będziemy mieli trochę innych słuchaczy. Doświadczeniem z Mikołajem Krukiem ze stacji radiowych dajemy gwarancję, że nasza oferta będzie atrakcyjna. 

Maciej Kozielski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo