Dział: PRASA

Dodano: Grudzień 19, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

RSF: 65 dziennikarzy zginęło na świecie w 2017 roku

(fot. pixabay.com)

65 zawodowych dziennikarzy, dziennikarzy obywatelskich i pracowników mediów zginęło w tym roku na świecie z powodu swojej pracy - informuje w opublikowanym we wtorek raporcie organizacja Reporterzy bez Granic (RSF). To o 18 proc. mniej niż rok wcześniej.

Spośród wszystkich zabitych 50 ofiar to profesjonalni dziennikarze; bilans śmiertelny w tej grupie zawodowej okazał się najniższy od 2003 roku. RSF wskazuje, że może się wiązać z lepszym szkoleniem i ochroną przedstawicieli mediów w strefach konfliktów, a także z faktem, że reporterzy "uciekają z krajów, które stały się zbyt niebezpieczne", lub "zmieniają zawód na mniej niebezpieczny".

Zabitych lub wybranych z premedytacją na cel ataku było 39 przedstawicieli mediów, podczas gdy pozostali "stali się »ubocznymi ofiarami« niebezpiecznej sytuacji takich jak atak powietrzny, ostrzał artyleryjski czy samobójczy zamach bombowy".

Najbardziej niebezpiecznym na świecie krajem dla wykonywania pracy reportera pozostała pogrążona w wojnie domowej Syria, gdzie w 2017 roku zginęło 12 dziennikarzy. W sąsiednim Iraku życie straciło ośmiu.

Meksyk, gdzie zginęło 11 dziennikarzy, jest najbardziej niebezpiecznym krajem nieznajdującym się w stanie wojny. Jak podkreśla RSF, osoby informujące o korupcji wśród polityków czy przestępczości zorganizowanej w tym kraju są często celem "systematycznych ataków", a także są narażone na groźby i śmierć z broni palnej.

W Afganistanie w trzech różnych atakach życie straciło dwóch profesjonalnych dziennikarzy i siedmiu pracowników mediów. Pierwszy atak, który miał miejsce w maju, był wymierzony w siedzibę państwowego nadawcy radiowo-telewizyjnego w Dżalalabadzie na wschodzie kraju. Pozostałe ataki wydarzyły się w stolicy kraju, Kabulu, w maju i listopadzie.

Jak podaje RSF, na całym świecie w 2017 roku w związku z wykonywaną pracą zatrzymanych zostało 326 zawodowych dziennikarzy, dziennikarzy obywatelskich i pracowników mediów (stan na 1 grudnia). To mniej niż w 2016 roku, gdy zatrzymanych było 348 dziennikarzy.

Według tej organizacji "największym na świecie więzieniem dla dziennikarzy" wszystkich powyższych kategorii pozostają Chiny, gdzie władze "nie przestają ulepszać swojego arsenału środków do represjonowania dziennikarzy i blogerów" oraz przetrzymują w więzieniach 52 dziennikarzy.

Z kolei w Turcji za kratki trafiło najwięcej zawodowych dziennikarzy (42) oraz jeden pracownik mediów. "Krytyczne wypowiadanie się o rządzie, praca dla »podejrzanego« medium, kontakt z wrażliwym źródłem, a nawet korzystanie z komunikatora pozwalającego na szyfrowanie wiadomości jest uznawane za powód do wtrącenia dziennikarza do więzienia pod zarzutem działalności terrorystycznej" - podkreślono w raporcie.

W niechlubnej czołówce państw więżących dziennikarzy jest też Syria (24 dziennikarzy za kratkami) i Iran (23).

Ponadto 54 zawodowych dziennikarzy, dziennikarzy obywatelskich i pracowników mediów jest na świecie przetrzymywanych jako jeńcy. W Syrii i Iraku 40 z nich znajduje się w niewoli bojowników dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS). W Jemenie rebelianci Huti, którzy stanowią jedną ze stron trwającej w tym kraju wojny domowej, przetrzymują 11 dziennikarzy i pracowników mediów.

Poza Bliskim Wschodem jedynym krajem, gdzie dziennikarzy przetrzymuje się jako jeńców, jest Ukraina, gdzie według informacji RSF wspierani przez Rosję separatyści "postrzegają jako szpiegów niewielu pozostałych (na ich terytoriach) niezależnych dziennikarzy". Na kontrolowanej przez rebeliantów wschodniej Ukrainie wśród jeńców jest obecnie dwóch dziennikarzy.

RSF podkreśla ponadto, że dwaj dziennikarze, którzy zaginęli w tym roku w Bangladeszu i Pakistanie, nadal się nie odnaleźli. Pakistański bloger Samar Abbas został porwany w styczniu; jego rodzina nie widziała go od tamtego czasu ani nie otrzymała od niego żadnej wiadomości. Abbas założył grupę obrońców praw człowieka Civil Progressive Alliance Pakistan, która na swojej stronie zamieszcza informacje pochodzące z niezależnych źródeł. (PAP)

(19.12.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: PRASA

Dodano: Grudzień 19, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Niemiecka dziennikarka Mesale Tolu zwolniona z aresztu

(fot. pixabay.com)

Sąd w Stambule polecił zwolnienie z aresztu niemieckiej dziennikarki i tłumaczki Mesale Tolu i pięciu innych osób, oskarżonych o członkostwo w organizacji terrorystycznej i publikowanie terrorystycznej propagandy.

Zgodnie z decyzją sądu 33-letnia Tolu, aresztowana w końcu kwietnia, została zwolniona warunkowo. Ma zakaz opuszczania Turcji i musi się raz w tygodniu meldować na policji. Jej proces toczy się dalej. Kobieta nie przyznaje się do winy. Zatrzymany wcześniej jej mąż, dziennikarz Surat Corlu został zwolniony z aresztu w zeszłym miesiącu. Jego proces również się toczy.

Wraz z 17 innymi osobami o podwójnym niemieckim i tureckim obywatelstwie Tolu jest oskarżona przez turecki wymiar sprawiedliwości o działalność terrorystyczną i przynależność do lewicowo-ekstremistycznej tureckiej Marksistowsko-Leninowskiej Partii Komunistycznej (MLKP). W razie skazania grozi im do 20 lat więzienia.

Tolu pracowała jako dziennikarka i tłumaczka dla lewicowej agencji Etha, która nie jest w Turcji zakazana. Akt oskarżenia zarzuca jej udział w czterech imprezach oraz funduszu czasopisma, które według prokuratury zawierało materiał propagandowy. Tolu twierdzi, że imprezy te nie były zakazane ani policja ich nie rozwiązała, a rzekomy materiał propagandowy to czasopismo, które sprzedawano "w każdej księgarni".

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wyraziła ostrożne zadowolenie ze zwolnienia dziennikarki z aresztu. "To dobra wiadomość, że zostanie uwolniona, ale nie całkiem, bo nie może opuścić kraju, a jej proces jest kontynuowany" - powiedziała.

Reuters zwraca uwagę, że decyzja o zwolnieniu Tolu z aresztu zapadła dwa tygodnie po umorzeniu przez niemiecką prokuraturę śledztwa przeciwko kilkunastu muzułmańskim duchownym z Turcji, podejrzanych o prowadzenie w Niemczech działalności szpiegowskiej na rzecz władz tureckich.

Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert zapowiedział, że Berlin będzie się w dalszym ciągu domagał od Ankary uwolnienia niemiecko-tureckiego dziennikarza Deniza Yucela. W sumie władze tureckie uniemożliwiają opuszczenie kraju 28 obywatelom niemieckim.

Yucela, korespondenta niemieckiego dziennika "Die Welt", zatrzymano w lutym. Władze Turcji oskarżają go współpracę z separatystyczną, zdelegalizowaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz z przebywającym w USA islamskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem, oskarżanym o zorganizowanie w lecie 2016 roku puczu przeciwko prezydentowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi.

Władze w Ankarze pozwoliły niemieckiemu konsulowi spotkać się z aresztowanym dopiero po długich zabiegach. Sprawa Yucela doprowadziła do gwałtownego pogorszenia i tak już nie najlepszych relacji niemiecko-tureckich. (PAP)

(19.12.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY