Dział: KSIążKI

Dodano: Wrzesień 21, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Fotografie, które nie zmieniły świata”

Press

Krzysztof Miller
Wydawnictwo Agora
Warszawa 2017

Czy rzeczywiście nie zmieniły? Każdy fotoreporter ma nadzieję, że otworzy światu oczy – musiał ją mieć też Krzysztof Miller. Inaczej nie uprawiałby takiego rodzaju fotografii. Rok po jego śmierci Agora wydała album z najważniejszymi zdjęciami wieloletniego fotografa „Gazety Wyborczej”. Raz jeszcze mamy okazję się przekonać, że Miller był nie tylko najlepszym polskim fotoreporterem wojennym, ale jednym z najlepszych obserwatorów rzeczywistości. Nie ma sensu opisywać tu zaprezentowanego wyboru zdjęć – są tam zarówno najbardziej znane kadry Millera z RPA (zdjęcie na okładce uważa za najważniejszą fotografię, którą wtedy zrobił), Czeczenii czy Konga, jak i świetne obrazy z Jarocina, pielgrzymek papieskich czy z podróży koleją transsyberyjską. Większość wybrał sam. Prawdziwa uczta dla fotografa.

Lecz równie ważne są teksty w tym albumie. Wydanie go było marzeniem Krzysztofa Millera, pracował nad nim i to z konkretnym zamysłem: ten album miał być chaosem i ma chaos świata opisać. „A przez to opisać chaos w głowie człowieka, który dwadzieścia sześć lat podgląda świat przez soczewkę obiektywu aparatu fotograficznego”. Miller przygotował całą wizję albumu, lecz nie doczekał jego wydania – sporą część tekstów zdążył jednak napisać, a część powstała na podstawie jego książki „13 wojen i jedna”. To ważne teksty, bo odsłaniają „ja” fotografa. Na przykład wykład o tym, na czym polega i skąd się bierze grzech zaniechania, czyli nienaciśnięcie spustu migawki, który Miller uważał za największy grzech fotografa. Zawód swój przyrównywał do profesji zawodowego podglądacza rzeczywistości, a że wypełniał go sumiennie, pozwolił i nam wiele zobaczyć. W tym sensie nie ma racji, że jego fotografie nie zmieniły świata – zmieniały nasze widzenia świata, gdy je oglądaliśmy. A to już ważna zmiana.

(RG, 21.09.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: KSIążKI

Dodano: Październik 05, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Tam”

Press

Natasza Goerke
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Natasza Goerke nigdy nie była pisarką wylewną, w swoich opowiadaniach precyzyjnie dawkowała słowa. Nie inaczej jest w przypadku jej książki „Tam”, która jest osobistą opowieścią o Nepalu. To tylko pozornie zaskakujące, bo autorka od lat 80. podróżuje do tego kraju, a od jakiegoś czasu mieszka w wiosce pod Katmandu. W swoich fraktalnych zapiskach – jak sama je określa – przygląda się fragmentom nepalskiej rzeczywistości, jednocześnie próbując dostrzec całość, która się wymyka. „Nepal […] nie chciał pozować do grupowego zdjęcia” – stwierdza.

Punktem zwrotnym w pisaniu tej książki stało się trzęsienie ziemi w 2015 roku, którego pierwsze wstrząsy przeżyła tam na miejscu. Jest to więc opowieść o wielkiej tragedii i podnoszeniu się z niej dzięki niezwykłej sile tkwiącej w ludziach. Z czułością, ale i humorem autorka kreśli portrety mieszkańców, którzy są pełni szacunku do innych i dużo się śmieją, mimo że na ogół żyją w biedzie. Natomiast ironii nie szczędzi turystom traktującym lokalną ludność jak eksponaty w muzeum etnograficznym.

Gatunkowo książka wymyka się klasyfikacjom; są w niej elementy reportażu, dziennika podróży i poetyckiej impresji. Goerke warto czytać dla jej języka pełnego oryginalnych metafor, zaskakujących porównań i nieoczywistych skojarzeń. Od autorki dowiemy się, że Himalaje z lotu ptaka wyglądają „jak ogromna sztywnobiała kołdra skopana we śnie przez nerwowego giganta”. Przy tym wszystkim zaczerpnięte z piosenki motto książki – „This is not a love song” – okazuje się przewrotne.

UR

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY