Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Lipiec 23, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„The Guardian” zarzuca Kate i Williamowi ocieplanie wizerunku Polski

Kate i William odwiedzili Gdańsk (fot. Adam Warżawa/PAP)

Brytyjski dziennik "The Guardian" zarzucił, że książę William i księżna Kate odwiedzając Polskę przyczynili się do ocieplenia wizerunku kraju, który według nich jest spychany "w kierunku autorytaryzmu". Na tekst zareagowała Ambasada Polski w Londynie.

Książę William i księżna Kate przebywali w Polsce w poniedziałek i wtorek (17-18 lipca br.), o czym rozpisywały się media w kraju i za granicą, m.in. w kontekście kreacji księżnej i dzieci pary książęcej. Zdaniem Kate Maltby (związana z think tankiem Bright Blue), autorki artykułu "William i Kate dali się wciągnąć w popieranie brzydkiego, polskiego nacjonalizmu", Kate i William powinni się wstydzić.

"Nie trzeba być na bieżąco z rozwojem sytuacji politycznej w Polsce, żeby się zorientować, że para książęca musiała w tym tygodniu wymieniać uściski rąk z bardzo niesympatycznymi ludźmi. Rządzący Polską od dwóch lat PiS spycha ten kraj w kierunku autorytaryzmu" – napisała Maltby.

Dziennikarka zarzuca parze książęcej, że program ich wizyty "wpisał się w rządową kampanię rewizji historii". "Brexit osłabił nas do tego stopnia, że nie możemy już sobie pozwolić na liderowanie demokratycznemu światu. Zamiast tego wysyłamy rodzinę królewską, by przekąszała z ludźmi, którzy znaleźli chwilkę pomiędzy kolejnymi aktami niszczącymi konstytucję - i legitymizowała je" - argumentowała Maltby zarzucając brytyjskiemu MSW, że na to pozwolił.

Na artykuł zareagowała Ambasada Polski w Londynie. "Szanuję prawo każdego do wypowiadania własnej opinii, ale nie mogę zaakceptować, kiedy ktoś posługuje się historycznymi przeinaczeniami i dowolnie interpretuje fakty, aby udowodnić tezy, które nie są prawdziwe" - napisał w liście protestacyjnym do brytyjskiego dziennika Arkady Rzegocki, Ambasador RP w Londynie. Dodał, że w związku z zawartym w artykule oskarżeniem o "sponsorowanie przez Państwo Polskie polityki zaprzeczania Holokaustowi", zapewnia, że "odniosą się do niego właściwe instytucje w Polsce podejmując odpowiednie kroki prawne".


(IKO, 23.07.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: prasa

Dział: PRASA

Dodano: Lipiec 24, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Media wspierające rząd lansują tezę o astroturfingu

(screen za YouTube.com / kanał PolitykaPL)

Politycy PiS, a także sprzyjające rządowi media, jak serwis Wpolityce.pl i nadawcy publiczni, przyjęli nową strategię komunikacyjną wobec masowych protestów ulicznych. Ich zdaniem na ulicach polskich miast przeciwko wprowadzanym przez rząd zmianom w sądownictwie nie protestują już "ubecy" i "alimenciarze", ale ludzie zmanipulowani i niedoinformowani.

"Polska jest obiektem zmasowanej akcji dezinformacyjnej" - głosiły w weekend paski TVP Info. Wcześniej prorządowy serwis Wpolityce.pl napisał: "Obserwując wzorową organizację ostatnich zadym pod Sejmem i pałacem prezydenckim, spójność komunikacji i perfekcyjne działania mediów oraz internetowych trolli, ciężko nie mieć wrażenia, że za całym tym przemysłem manipulacji stoi sztab doświadczonych i profesjonalnych doradców".

Czytelnikom wyjaśniono, że "mamy do czynienia z perfidnym działaniem w ramach zjawiska tzw. astroturfingu", czyli "techniki kreowania pozornie spontanicznych, obywatelskich organizacji czy inicjatyw, które podejmowane są w celu wyrażenia jakiegoś poparcia lub sprzeciwu".

Temat podchwycili dziennikarze mediów publicznych. Na profilu na Twitterze "Śledczy Anity Gargas" zamieszczono wpis: "Wiele wskazuje na to, że w tej chwili w PL mamy do czynienia z mechanizmem #astroturfingu".

Astroturfing uczynił głównym tematem swojego niedzielnego programu "Woronicza 17" Michał Rachoń. Na ten temat znalazł się też materiał w głównym niedzielnym wydaniu "Wiadomości" TVP 1, po czym goszczący w studiu minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak pogratulował go prowadzącemu program Michałowi Adamczykowi. "Wiadomości" zaznaczyły, że astroturfing to element wojny hybrydowej i dlatego trudno go udowodnić.

Niemniej pojawiły się zarzuty wobec polskiej branży reklamowo-marketingowej, która jakoby kreuje protesty. Jako przykład wskazano porozumienie, o którym pisaliśmy w "Presserwisie", a które nawet nie zaczęło jeszcze działać. W ubiegłym tygodniu Jakub Benke, prezes Jet Story, skierował na Facebooku do Jakuba Bierzyńskiego, prezesa domu mediowego OMD, propozycję, aby "stworzyć społeczną organizację, która w profesjonalny, systematyczny sposób zajmie się prodemokratycznym (i częściowo antyrządowym) marketingiem: cele, strategia, kreacja i publikacja w mediach".

Pomysł ten skrytykowała Joanna Lichocka, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członek Rady Mediów Narodowych. "W tej chwili poleciłabym rozwadze, czy przypadkiem nie jesteśmy podmiotem działań profesjonalistów od marketingu, od propagandy, do działań społecznych. Czy to wszystko nie jest działalność marketingowa" - mówiła Lichocka w Telewizji Republika.

Powyższe zarzuty Jakub Bierzyński uważa za bzdury. - Dziękuję politykom prawicy za tak skuteczną promocję. To nas bardzo zdopingowało, ponieważ teraz nie możemy się już wycofać – komentuje Bierzyński.

Media publiczne z powodu protestów ulicznych zaczęły zmieniać ramówki, ale nie po to, aby relacjonować wydarzenia uliczne, tylko aby tłumaczyć potrzebę zmian w sądownictwie. W niedzielę wieczorem TVP 1 zamiast komedii romantycznej pokazała film "Komornik" (o bezwzględnym komorniku), a za tydzień wyemituje "Układ zamknięty" (o nieuczciwych prokuratorach). Z kolei Program III Polskiego Radia w niedzielę wieczorem zamiast audycji kulturalnej o godz. 19 opublikował zmontowaną rozmowę z ministrem sprawiedliwości.

(IKO, GK, 24.07.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo