Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Dział: KSIążKI

Dodano: Czerwiec 30, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Wszystkie dzieci Louisa”

Press

Kamil Bałuk
Wydawnictwo Dowody na Istnienie
Warszawa 2017

„Pani Redaktor, jesteśmy pewni – to reporterski debiut roku. Trzeba przeczytać” – widniało na firmowym liściku dołączonym do tej książki. Zwykle po takiej zapowiedzi człowiek wie, że rzecz musi być niezbyt ciekawa, skoro wydawca w ten sposób próbuje ją wypromować. Wzięłam się więc do czytania z pewnym dystansem, który po kilku kartkach przerodził się w zaciekawienie, a potem szacunek dla pracy reportera i zazdrość, że taki temat wpadł mu do ręki. Książka jest dobrze napisana, skomponowana i zredagowana, a wszystkie te elementy przy tak skomplikowanej opowieści są niezmierne ważne. Kamil Bałuk na historię dzieci urodzonych dzięki spermie pobranej z kliniki leczenia niepłodności, czyli banku spermy, natrafił w holenderskim tabloidzie. Dzieci same zaczęły dochodzić prawdy o swoim pochodzeniu, zaniepokojone, że nie tylko nic nie mogą się o swoim ojcu dowiedzieć, ale w dodatku klinika oszukała ich matki, podając nieprawdziwe informacje o dawcy spermy. Szukają ojca-dawcy m.in. przez program w telewizji, a reporter – z ich pomocą – prowadzi własne dochodzenie, próbując odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że jeden mężczyzna w Holandii stał się ojcem ok. 200 dzieci. Bałuk nie wiedział, że historia zaprowadzi go aż do Surinamu, że będzie musiał się cofnąć do lat 50., odkrywać kolejne warstwy opowieści, która wciąż pozostaje niedokończona. Powstała książka reporterska napisana z dużym wyczuciem drażliwości tematu, nieoskarżająca, dająca do myślenia wszystkim, którzy bezgranicznie wierzą w etykę właścicieli banków spermy. Przez ostatnie tygodnie Bałuk gościł ze swoją książką w wielu mediach, wszędzie był komplementowany – i słusznie. Po takim debiucie apetyty czytelników jednak wzrastają.

(RG, 30.06.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: KSIążKI

Dodano: Czerwiec 30, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy”

Press

Maciej Jastrzębski
Wydawnictwo Helion
Gliwice 2017

Mało kto wie, że jest druga Moskwa – podziemna. Maciej Jastrzębski, korespondent Polskiego Radia w Moskwie, próbuje z przyjacielem, którego nazywa wujkiem Borką, rozwikłać tajemnicę Liberii – zaginionej przed wiekami biblioteki cara Iwana IV Groźnego. Jedna z wersji głosi, że została ukryta pod ziemią. Okazuje się bowiem, że obecna stolica Rosji przez wieki rozwijała się nie tylko na powierzchni, ale też pod ziemią. Dzięki wujkowi Borce reporter poznaje diggerów – ludzi, którzy hobbystycznie zajmują się zwiedzaniem podziemnego miasta. Schodzi z nimi do tego równoległego świata i ogląda fundamenty budynków sprzed kilkuset lat, kryjówki sprzed kilkudziesięciu lat, gdzie spotyka bezdomnych narzekających: „Posiedzi człowiek kilka dni w jednym miejscu i już ma ich na głowie. Jak nie męty, to jacyś szaleńcy, i tak w kółko”. Jastrzębski oprowadza też czytelników po moskiewskim metrze. I pisze o miejscach, w których słychać przejeżdżające metro, mimo że w pobliżu nie ma żadnej linii. Ma to być Metro-2, sekretna kolejka podziemna wybudowana przez władze radzieckie.

Wychodząc czasem na powierzchnię, autor opisuje np., jak służby miejskie wzięły się za źle zaparkowane samochody i odholowują je na przedmieścia, nie oszczędzając nawet lawet swoich kolegów. Moskiewscy kierowcy ratują swoje auta w ten sposób, że nawet gdy samochód wisi już na linach, starają się dostać do kabiny, bo przepisy zabraniają holowania pojazdu z człowiekiem w środku. Warto poczytać, jakie ciekawe rzeczy dzieją się w Moskwie: na ziemi i pod nią.

MAK

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY