Dział: KSIążKI

Dodano: Maj 29, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Władimir Putin. Wywiad, którego nie było”

Press

Arleta Bojke
Wydawnictwo Naukowe PWN
Warszawa 2017

Arleta Bojke długo starała się o rozmowę z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, ale może lepiej, że jej się nie udało. Prawdopodobnie usłyszałaby te same sztampowe odpowiedzi, których udzielał podczas swoich konferencji. Interesujące są już same opisy, jak służby prasowe Putina odmawiały dziennikarce z Polski nie tylko wywiadu, ale nawet wstępu na konferencję prasową rzecznika prezydenta. Bojke wpadła więc na pomysł, że sama odpowie na pytania, które chciała zadać Putinowi. Przez cztery lata, do 2014 roku, na własne oczy obserwowała Rosję jako korespondentka Telewizji Polskiej, więc wie, co się dzieje w tym kraju. Putin zapewne wybrnąłby z pytania o to, że najpierw zaprzeczał, iż tzw. zielone ludziki na Krymie to rosyjscy wojskowi, a potem przyznał, że wydawał im rozkazy. Ale dziennikarka TVP sama obserwowała, co się działo na Krymie wiosną 2014 roku. Nie musi pytać Putina – rozmawiała z ludźmi, którzy w większości naprawdę byli zadowoleni z tego, że będą mieszkali w Rosji.

Bojke chciałaby też zapytać Putina o rozpętanie wojny na wschodzie Ukrainy. Sama widziała, jak krok po kroku konflikt narastał, słyszała pierwsze strzały. W swojej książce uniknęła grzechu wielu zachodnich mediów relacjonujących wydarzenia w Donbasie – ignorowania głosu mieszkańców jako spaczonych rosyjską propagandą i sowiecką mentalnością.

W książce nie brakuje też dziennikarskich anegdot z pracy dziennikarki w Rosji. Jak tej, gdy na punkcie kontrolnym w Donbasie zdenerwowany żołnierz zwrócił się do mężczyzn z ekipy Bojke, kto z nich jest szefem, bo on z babą nie będzie rozmawiał. Wszyscy wskazali na nią.

MAK

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Dział: KSIążKI

Dodano: Czerwiec 30, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Wszystkie dzieci Louisa”

Press

Kamil Bałuk
Wydawnictwo Dowody na Istnienie
Warszawa 2017

„Pani Redaktor, jesteśmy pewni – to reporterski debiut roku. Trzeba przeczytać” – widniało na firmowym liściku dołączonym do tej książki. Zwykle po takiej zapowiedzi człowiek wie, że rzecz musi być niezbyt ciekawa, skoro wydawca w ten sposób próbuje ją wypromować. Wzięłam się więc do czytania z pewnym dystansem, który po kilku kartkach przerodził się w zaciekawienie, a potem szacunek dla pracy reportera i zazdrość, że taki temat wpadł mu do ręki. Książka jest dobrze napisana, skomponowana i zredagowana, a wszystkie te elementy przy tak skomplikowanej opowieści są niezmierne ważne. Kamil Bałuk na historię dzieci urodzonych dzięki spermie pobranej z kliniki leczenia niepłodności, czyli banku spermy, natrafił w holenderskim tabloidzie. Dzieci same zaczęły dochodzić prawdy o swoim pochodzeniu, zaniepokojone, że nie tylko nic nie mogą się o swoim ojcu dowiedzieć, ale w dodatku klinika oszukała ich matki, podając nieprawdziwe informacje o dawcy spermy. Szukają ojca-dawcy m.in. przez program w telewizji, a reporter – z ich pomocą – prowadzi własne dochodzenie, próbując odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że jeden mężczyzna w Holandii stał się ojcem ok. 200 dzieci. Bałuk nie wiedział, że historia zaprowadzi go aż do Surinamu, że będzie musiał się cofnąć do lat 50., odkrywać kolejne warstwy opowieści, która wciąż pozostaje niedokończona. Powstała książka reporterska napisana z dużym wyczuciem drażliwości tematu, nieoskarżająca, dająca do myślenia wszystkim, którzy bezgranicznie wierzą w etykę właścicieli banków spermy. Przez ostatnie tygodnie Bałuk gościł ze swoją książką w wielu mediach, wszędzie był komplementowany – i słusznie. Po takim debiucie apetyty czytelników jednak wzrastają.

(RG, 30.06.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo